5 nadbałtyckich przebojów

Jeśli planując urlop nad polskim morzem już podczas pakowaniapodróży chcesz się wprowadzić w odpowiedni nastrój – oto moja lista pięciu przebojów, które nieodzownie kojarzą się z klimatem nadbałtyckiej riwiery.

1 Czerwone Gitary – Historia jednej znajomości

Nostalgiczne i nastrojowe brzmienie sprzyjające miłosnym podbojom, dojrzałych trytonów, syren i małoletniego planktonu. Nic tak nie rozluźnia atmosfery w przedziale kolejowym jak odrobina klasyki. Oczywiście poza ciepłym piwem i jajem na twardo.

2 Bartek Kalinowski – Parawany

Hymn wszystkich zaopatrzonych w lornetki wąsatych wujków. Odrobina realizmu plażowego przemycona w strofach trójmiejskiego barda. Idealne do nucenia przy wejściu na plażę.

3 Kury – Sztany Glany

Muzyczny poradnik dla wszystkich zastanawiających się nad tak zwaną „nadmorską agroturystyką”. Warto przed przyjazdem zapoznać się ze specyfiką poszczególnych rejonów i zwyczajami mieszkańców.

4 Projekt Trójząb – Montelansino

Hit każdego sezonu, pozwalający poczuć wiatr we włosach na klacie i wczuć się w wakacyjny rytm Trójmiasta. Nóżka sama rwie się do tańca.

5 Bartek Kalinowski – Spływ Monciakiem

Ballada wszystkich, którzy przetrwali całonocny trójmiejski clubbing i nad ranem wracają do swoich hoteli, hosteli, noclegowni czy skleconych na plaży szałasów. Nie zna życia ten, kto nie robił spływu Monciakiem choć raz.


A jakie utwory wam się kojarzą z wakacjami nad morzem?

Share This!

10 thoughts on “5 nadbałtyckich przebojów”

  1. Z „zagranicznych” dorzuciłbym jeszcze nieśmiertelne „Coco Jumbo”. Nie wiem czy mam pecha czy po prostu czas się zatrzymał dla niektórych, ale na każdym okołowakacyjnym wyjeździe w nasze nadmorskie rejony mam (nie)przyjemność usłyszeć to muzyczne dzieło.

    1. Mnie nad Bałtykiem podniszczał psychicznie kawałek Lof’tu – o ironio – o chwytliwym tytule „Mallorca” …..amibtne dzieło nie powiem :) …..Mallorca, extasy and motion, oh oh oh…. z polskich nadbałtyckich :) majstersztyków to wspominam ze łzą w oku kawałek o Białej Mewie, no i ba klasyk Zdzisio Wodecki „Chałupy welcome to” – to już jest wyższy poziom refleksji nadmorskiej :D

  2. W zeszłym roku jakiegoś jegomościa w Kołobrzegu trzymało się niebywałe poczucie humoru, dlatego schematem „cztery piosenki i coś pod nóżkę” w okolicach jego budki z goframi rozbrzmiewał legendarny Skaner z równie legendarnym utworem „Lato w Kołobrzegu”. Było to tak traumatycznym przeżyciem, że teraz na samą myśl o wakacjach, w mojej głowie samoistnie to coś się śpiewa. Ot, wisienka na torcie nadbałtyckich przebojów.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *