5 sposobów jak przetrwać mundial

Mistrzostwa świata w piłce nożnej – międzynarodowy turniej piłkarski, w którym biorą udział męskie reprezentacje narodowe federacji należących do FIFA. Tak to brzmi w teorii. W rzeczywistości, to co dla jednych jest świętem sportu, dla innych oznacza niemal miesiąc irracjonalnej monotematyczności w środkach masowego przekazu i na portalach społecznościowych.

Przyznam z miejsca, że nie przepadam za piłką nożną. Widziałem kilka „najlepszych akcji i bramek w historii”, doczytałem co to spalony, ale jakoś się nie wkręciłem. Ani w piłkę, ani w skoki narciarskie.. w zasadzie w ogóle nie oglądam sportu w telewizji. Tak – wiem że to pewnie niemęskie, antypolskie i niepatriotyczne. Mogę z tym żyć.

Od lat próbując przetrwać w tym zbiorowym szaleństwie znalazłem w miarę skuteczną receptę na sukces. Nawet w sytuacji, gdy dzielisz przestrzeń życiową z miłośnikami sportu.

1 Zaopatrz się w izolujące od otoczenia słuchawki

Zwierzęcy ryk przy każdej mniej lub bardziej udanej akcji potrafi się przedostać nie tylko przez ściany i stropy, ale i przez dźwiękoszczelne okna balkonowe. 

2 Zapomnij o telewizorze

Stanowczo odradzam zmianę kanału w trakcie przerwy w meczu albo przy powtórkach. Chyba że chcesz wywołać zamieszki. Na pewno jest kilka zaległych gier czy książek z którymi warto się w tym czasie zapoznać. 

3 Zadbaj o zawartość lodówki

Żołądek kibica w trakcie mistrzostw przechodzi w tryb czerpania energii z alternatywnych źródeł. Miłośnik piłki nożnej, gapiąc się w ekran, mógłby żreć choćby gruz i gwoździe. Nie każdy jednak jest w stanie jechać na chipsach, orzeszkach, fast-foodach i piwie przez cały miesiąc. 

4 Nie daj się wciągnąć w dyskusję na temat ostatniego meczu

Po pierwsze każą wybierać „komu kibicujesz” i na pewno wybierzesz złą drużynę. Drugi problem to nieuzasadniony pęd ewangelizacyjny wśród kibiców – daj im cień szansy że cię nawrócą a masz zapewniony zmarnowany wieczór przy powtórkach „najlepszych akcji wszech czasów”. 

5 Nie narzucaj się ze swoim „mam w dupie mundial”

Nikogo to nie obchodzi. Wszechobecna kontestacja imprez masowych jest już po prostu nudna. Nie podoba ci się – nie uczestnicz. Jak sąsiedzi będą zbyt głośno świętowali – zawsze możesz nad ranem puścić im zapętloną Sonatę fortepianową b-moll, op.35 nr.2 Chopina i wyjść na godzinny spacer.


Na koniec tylko chciałbym zdementować jakoby był to wyłącznie „temat dla kobiet”. Większość moich kumpli woli zamiast oglądać mecze odpalić grę na kompie lub konsoli.

Komentarze