Arkadia

Sylwester 1997. W małym mieszkaniu na Karwinach zgrana paczka graczy i zwabione darmowym alkoholem dziewczęta właśnie zabierali się za kolejną butelkę. Nie wiedziałem jeszcze, że ten wieczór odmieni moje życie.

Między jedną a drugą wódką szklanką soku, kiedy panny wyładniały, a tematy zrobiły się ciekawsze kumpel zapytał :

– grasz w Arkadię?
– eee – wysiliłem się na elokwencję

– no ta gra na podstawie Wiedźmina i Młotka1 …

Słowa klucze spowodowały, że mózg powoli zaczął pracować. Nie chwaląc się, znałem każdy wydany w języku angielskim i polskim tytuł RPG – niezależnie od tego czy wszedł na Pc czy kalkulator. Tej nazwy wcześniej nie słyszałem więc zacząłem dopytywać.

– aaale że RPG? Na kompa taki czy papierowy?
– MUD!
– że co?

– no MUD. Tekstowe RPG przez internet! I teraz jest nowy! Po polsku! Sapkowski! Wiedźmin kurwa mać!

Jego entuzjazm jakoś mnie nie przekonał.

– W trybie tekstowym? Taki polski ADOM tak? Ale przez internet? I ktoś w to gra?
– Żaden ADOM. Wszystko wpisujesz, bo nie ma grafiki.
– To musi być strasznie nudna gra. Zanim opiszesz co chcesz zrobić to pół dnia minie…

– Aliasy są. Zresztą – wpadnij do czytelni3 to sam zobaczysz.

Oczywiście następnego dnia nie byłem w stanie doczołgać się dalej niż do toalety, ale zapamiętałem najważniejsze.

Po kilku dniach wiedziałem już co to jest Arkadia

Arkadia

Gra z którą upłynęło mi masę godzin funkcjonuje w sieci do dziś. Odnalazłem ją przypadkiem. Dodano całą masę poprawek, rozbudowany świat i łatwego w obsłudze klienta. Wiele się zmieniło, a mimo to wciąga jak dawniej.

Czytałem ostatnio wpis Bartka Cicharskiego i jeśli miałbym wybrać gry mojej młodości których nie pokonał czas – Arkadia byłaby w pierwszej dziesiątce.

To jak interaktywna książka której fabułę definiują czytelnicy. Możesz grać sam lub z innymi graczami, z którymi przyjdzie ci walczyć lub sobie pomagać. Możesz praktycznie wszystko. Wybierasz rasę, określasz cechy charakterystyczne postaci i ruszasz w pełen niebezpieczeństw świat. Pamiętaj jednak, że cokolwiek postanowisz będzie miało wpływ na dalszą rozgrywkę. Mała rada dla początkujących – tu się nie da na berserka. Przynajmniej nie na początku. 

Dodatkowo gra doskonale współpracuje z klientami MUDów na urządzenia mobilne, co widać na poniższym zrzucie ekranu (BlowTorch MUD Client). 

Arkadiamobile


1Warhammer

2przypis dla młodszych czytelników – w czasach węgla i bursztynu nikt nie myślał poważnie o graniu przez internet. Koszt połączeń i prędkość modemów sprawiały, że większość materiałów zamiast pobierać kupowało się na dyskietkach i płytach na giełdach.

3w czasach modemów intensywne korzystanie z internetu umożliwiały kafejki (w których płaciło się za 30min lub godzinę korzystania) i szkolne czytelnie.

 

Share This!

11 thoughts on “Arkadia

  1. Całkiem dobrze pamiętam dyskietki i czasy, gdy skorzystanie z internetu wiązało się z ciągnięciem kabla przez całe mieszkanie, ale nie mogę powiedzieć, że były to „moje czasy”, bo wtedy wolałem biegać po podwórku niż siedzieć przed komputerem. Podobnie z grami tekstowymi – gdzieś tam były i miały się nieźle, ale gdy już stałem się pełnietatowym graczem, wolałem zająć się ładnymi, trójwymiarowymi tytułami. Ale chyba skuszę się i zagram w Arkadię. Naprawdę ciekawi mnie jak się w to gra. :)

          1. Ja niedawno bezmyślnie obejrzałem kilka odcinków Breaking Bad. Może to nie gra, ale wciąga równie mocno. Nie byłem w stanie się oderwać, póki nie obejrzałem wszystkich 5 sezonów. Już więcej tego błędu nie popełnie – żadnych gier, książek i seriali przez kolejny miesiąc. :)

            1. Przed obroną dyplomu kumpel dał mi pierwszy sezon Dextera – usiadłem żeby sobie do kolacji obejrzeć jeden odcinek jakoś koło 7. Skończyłem oglądać 12 godzin później.

  2. Czy moglby ktos osobie mniej obeznanej z technicznymi kwestiami mobile pomoc z tym, jak rozpoczac zabawe z klientem na komorke? Dziala na androidzie?

  3. Nie, nie, nie mogę zacząć grać.
    Ale dziękuję za przypomnienie, może jednak kiedyś się spotkamy, bo ja wiem, w Novigradzie albo w Wyzimie.

    Arkadia była dla mnie niesamowitym przeżyciem. Mam z tej gry wspomnienia, takie jak ludzie mają z wakacji, z tym, że na urlopie zwykle nie ucieka się przed trollem przez sosnowy las.

    I faktycznie, nie wiem, jak teraz, ale wtedy to była naprawdę trudna gra. Nie wiem, czy dałabym sobie radę bez pewnego niziołka. Z którym potem godzinami gadałam siedząc na pomoście i majtając nogami w wodzie.
    Taka to jest gra.

    1. Strach przed pierwszym miastem, śmierć z rąk byle chłystka z nożem, a potem mozolne doskonalenie postaci.. Do tej pory pamiętam moją drużynę… układanie planów, wspólne polowanie na złodziei i potwory… Do zobaczenia w Wyzimie:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *