Autostopem przez życie

Kiedy wylądowała u mnie mała paczka z książką, pomyślałem w pierwszej chwili, że to będzie ciężki temat. Głównie dlatego, ze literatury podróżniczej po prostu nie czytam. Wcale. Ostatnim autorem z pogranicza tego gatunku, który mnie zainteresował był Cizia Zykë. Nie każdy jednak podróżnik jest przemytnikiem którego życie kręci się wokół hazardu, kobiet i kokainy.

Przemka Skokowskiego do czasu otwarcia jego książki nie znałem. Widziałem jak odbierał nagrodę czytelników Blog of Gdańsk 2013 i tyle. Nawet zerknąłem wtedy na jego bloga, ale zapamiętałem tylko kilka średnich zdjęć, mało przyjazny szablon.

Obawiałem się, że jako kompletny laik i osoba, która nie czytuje autora nie będę czuł klimatu. Potem pomyślałem, że to może być szansa na spojrzenie z zupełnie innej perspektywy.

Powiem szczerze że pierwszy kontakt z „Autostopem przez życie” był trudny. Dwadzieścia sześć tysięcy kilometrów przebytych w ekstremalnych warunkach robi wrażenie, idea „Postcards from Europe” jest świetna, ale wstęp zwyczajnie odstrasza. O ile w przypadku bloga chaotyczna forma wypowiedzi aż tak nie przeszkadza [mam nadzieję] to w książce może być męcząca.

 Zażartowałem, pisząc do Przemka w trakcie czytania, że pierwszy raz czytam książkę w której nie ma żadnego trupa.. Napisał mi tylko „Poczekaj na Birmę”.. i miał rację. W tej książce jest wszystko.

Po powolnym, nudnawym starcie (co zresztą sam autor podsumował na koniec jednego z rozdziałów) zaczyna się prawdziwa przygoda. W natłoku wydarzeń zapominamy o formie i po prostu przeżywamy z Przemkiem kolejne etapy jego podróży przez coraz bardziej egzotyczne rejony świata.

Przyznać trzeba, że mimo oszczędnego stylu, „Autostopem przez życie” wciąga. To nie tylko opowieść o wędrówce i zmaganiu się człowieka z jego własnymi słabościami.

Droga z Polski przez Rosję, Kazachstan, Kirgistan, Chiny, Laos, Tajlandię do Birmy to przede wszystkim historie napotkanych ludzi.

Czasem radosne i beztroskie, czasem smutne lub wręcz dramatyczne, bo takie właśnie jest życie niezależnie od szerokości geograficznej. Tego szczerego autentyzmu nie zastąpią nawet najbardziej kwieciste opisy przyrody. Książka Przemka to również opowieść o marzeniach i ich realizacji.

Dream big

Na koniec – czy warto więc sięgnąć po tą książkę? Myślę że tak. Spodobała mi się, pomimo że praktycznie nie czytam tego typu literatury, a ostatni przejazd autostopem zaliczyłem 15 lat temu. Zapragnąłem zostawić wszystko, spakować się w plecak i ruszyć w świat. To chyba najlepsza rekomendacja jaką mógłbym wystawić.

W trakcie czytania zajrzyjcie koniecznie na bloga – znajdziecie więcej zdjęć z wyprawy oraz filmy nagrane przez autora.

Share This!

2 thoughts on “Autostopem przez życie”

  1. zachęciłeś do przeczytania. Ja nigdy nie miałam odwagi wewnętrznej na taką podróż. Zawsze jakaś tam odpowiedzialność za życie…studia, praca…trochę żałuję.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *