Czekając na orkan

Ponoć „Ksawery” nadciąga i może to ostatni wpis jaki się pojawi, ale póki co kataklizm wygląda na ciut przereklamowany. Swoją drogą fajnie by było gdyby zjawiska atmosferyczne miały nazwy związane z postaciami z literatury, filmów albo seriali. Czaicie te komunikaty? „Nadciąga Cthulhu – proszę pozostać w domach i nie zbliżać się do okien” albo „od kilku dni Godzilla pustoszy wschodnie wybrzeże USA”..Tak czy inaczej – w kominku napalone, herbata w termosie, a świeczki i akumulatory zapasowe przygotowane. Na Kindlu na wypadek kataklizmu cała biblioteka. Póki co wraz z Nerdy jak starzy marynarze testujemy butlę z rumem przy dźwiękach Nightwish.

W radiu straszą, że nieopodal nie ma już prądu więc odkurzyliśmy UPSy. Kombinujemy jak podłączyć do jednego czajnik bezprzewodowy. Przy okazji padła idea żeby przy najbliższej okazji kupić agregat prądotwórczy. Robi się coraz ciekawiej – drabina sąsiada przeskoczyła przez płot i zwiedza nasz ogródek. Kot siedzi na fotelu i z rozbawieniem obserwuje nasze przygotowania. W sumie póki miska pełna i kuweta czysta to w jego świecie wszystko w porządku;)

Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, otoczony przez góry „na wszelki wypadek”, „niezbędnych”  i „w razie czego” przedmiotów – zalegam w końcu z czytnikiem pod kocem. Zapowiada się wesoła noc – jedyny minus że jutro trzeba się będzie doczołgać do roboty. Miejmy nadzieję że nasze kochane trójmiejskie SKMki będą nadal kursowały zgodnie z planem. 

Share This!

3 thoughts on “Czekając na orkan

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *