Czemu gram w Pokemon GO?

W epoce kamienia łupanego, gdy grałem wyłącznie na konsolach Nintendo, jakimś cudem nie zainteresowałem się żadną grą z tej serii. Nie zobaczyłem też ani jednego odcinka anime. Znacznie bardziej interesowały mnie wtedy kolejne odsłony Zeldy, Fire Emblem czy Golden Sun i nigdy bym nie przypuszczał, że po tylu latach to właśnie Pokemony wylądują na moim telefonie.

O mechanice i zasadach chyba wszyscy już zdążyli przeczytać albo usłyszeć, bo praktycznie każdy liczący się na na rynku kanał informacyjny poświęcił im materiał.

Jeśli jakimś cudem cię to ominęło – mały skrót.

POKEMON GO

To gra geolokalizacyjna z elementami rozszerzonej rzeczywistości. Ekran główny to mapa podobna do wyświetlanych przez aplikacje GPS. Jedyną różnicą są interfejs oraz elementy gry, takie jak Pokemony do zbierania, miejsca dające dodatkowe bonusy i areny na których trenujesz i walczysz używając już zdobytych stworów. Swoich podopiecznych można ulepszać lub kierować ich ewolucją, odkrywając gatunki.
Ciekawym rozwiązaniem jest zastosowanie kamery telefonu przy polowaniu. Dzięki temu mamy wrażenie że Pokemony rzeczywiście pojawiają się wokół nas.

Dodatkowo w tzw. Pokestopach można znaleźć jaja, których proces wykluwania wymaga umieszczenia w inkubatorze i przejścia z telefonem konkretnej liczby kilometrów. Brzmi jak całkiem niezła motywacja do spacerów co?

I to działa. Serio.
Dawno żadna gra mnie do tego stopnia nie wciągnęła. Mimo, że wywala się częściej niż Windows 95 i żre baterię bardziej od Snapchata, to najlepsza mobilna gra od lat.
Przede wszystkim dlatego, że zmusza graczy żeby wreszcie ruszyli dupę z domu. Może nie od razu na maraton, ale te 2, 5 czy 10 km w celu zakończenia inkubacji jaj to idealny początek.

Śmiem twierdzić że Pokemon GO zdziałał więcej w walce z otyłością niż jakikolwiek rządowy program.
Sam zresztą zadreptałem pierwszy raz od lat na orłowski klif – tylko dlatego, że widziano tam jakiś rzadki okaz.

Kolejną zaletą gry jest społeczność która się wokół niej skupia.
W sobotę miałem okazję wziąć udział w pierwszym gdańskim spotkaniu miłośników Pokemon GO. Nie wiem czy zdjęcia są w stanie oddać atmosferę, ale chyba tylko na Pyrkonie widziałem tak doskonały przykład na to, jak pasja może połączyć ludzi niezależnie od płci, wieku, czy tego czym się zajmują.
Według danych organizatora przyszło 361 osób, najstarszy gracz miał 41, a najmłodszy 7 lat. Wszystko to w piknikowej i przyjaznej atmosferze.

Następny Trójmiejski Pokemon Meet już niebawem i mam nadzieję że się spotkamy;)

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

Komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published.