Doba z życia nolajfa

4:30

Dziki skowyt wyrywa mnie ze snu. Trzeba zmienić dźwięk budzika. Zdjęcia zrobię jutro.Teraz sobie jeszcze pośpię..

5:45

Może choć raz wyrobię się na pustą SKMkę

6:37

Zajebiste chmury o wschodzie – już lecą na insta i ćwierkacza.

6:46

Spoko – następny pociąg za 5 minut. Temperatura poniżej zera.

6:47

Coś bulgocze z megafonu..jakbym nie wiedział – jest opóźnienie..

6:58

Srebrny medal w biegu do jedynego wolnego miejsca w przedziale.Postoję.

7:05

Ludzki pot skrapla się na szybach. Rozmyślam o transporcie więźniów i bydła.Sięgam po czytnik.

7:24

Znowu o mały włos nie przegapiłem Wrzeszcza. Cholerny Pilipiuk.

7:25

Nie ma to jak nastoletni dj z komórką. Nie ma to jak dubstep z rana. Jakby ktoś tępą żyletką przez ucho po mózgu drapał.

7:34

Meloman wysiada odprowadzany przez pełne ulgi i żądzy mordu spojrzenia współpasażerów

7:47

Odpalam służbowy komputer. Maile od klientów. Zastanawiam się nad przejściem z zielonej herbaty na melisę 

8.16

Pierwszy telefon. Melisa nie wystarczy..może by tak relanium albo laudanum…

10:15

Kilka telefonów i maili później. Przy zielonej herbacie stwierdzam upadek cywilizacji.

12:00

Mała przerwa – dziś kefir na obiad. Nie można być tłustą świnią a licznik kalorii SHealth nie zna litości.

12:15

Korzystając z chwili wolnego podszkolę się z Revita. Dawno się nie bawiłem nowymi funkcjami.

12: 28

To sobie poprojektowałem.. Niosę pomoc ludziom w potrzebie.

13: 44

Słońce za oknem. Może sobie zrobię spacer po pracy!

14:12

Przy sprawdzaniu pliku klienta program stęknął, klęknął i umarł. 

14:14

Nie jest tak źle – reset ustawień i działa jak nowy. Podsyłam rozwiązanie klientowi.

15:00

Godzina do wyjścia z pracy. Wiatr za oknem i robi się chłodno.

15:37

Klient chce pogadać o „dzisiejszej polityce producentów”.

15:55

Może zdążę na autobus.

15:59

1 z 25 aktualizacji Windows

16:10

Nie wieje..pizga złem.

16:30

Pusty przedział – zalety wyjazdu ze stacji początkowej. Można w spokoju poczytać.

16:36

Politechnika. Plecaki. Oni nigdy nie zdejmują plecaków tylko się kręcą napierdalając paskami ludzi po pyskach. Dobrze że siedzę przy oknie.

16:47

Sopot – miasto pięknych kobiet i dziwolągów. To znaczy hipsterów i innych wynalazków.

17:05

Udało mi się przepchnąć do wyjścia. Teraz biegiem do domu. Trzeba wyrobić normę w krokomierzu.

17:20

Karma przyjęta, szybki prysznic i do kompa, bo nerdy już siedzi przy swoim. Kot łypie złowieszczo z łóżka. Wie że przyszła pora na zmianę warty.

17:30

Rozkładam stolik śniadaniowy, laptopa i zamieniam się w ludzkie burrito owinięte kołdrą.

17:45

Kumpel wrzucił na fb foty z Majorki. Za oknem fruwają gałęzie..dachówki i drobne zwierzęta domowe

17:47

Dawno nie grałem w Skyrima. Jeden queścik nie zaszkodzi.

22:07

Nerdy komunikuje że idzie spać. Kot już śpi. Zrobię level i się kładę

00:23

Dobra rozwalę smoka i idę w kimę.

02:49

Cholera miałem rano zdjęcia robić. Olać – expić trzeba!

04:30

Kto odpalił ten jazgot..głośnik się spieprzył?

No tak.

Budzik.

Share This!

4 thoughts on “Doba z życia nolajfa

    1. U mnie się zaczęło dużo wcześniej – do tej pory pamiętam jak prawie olałem sylwestra u kumpla bo wsiąkłem w Baldurs Gate (na szczęście miał u siebie instalkę i tylko zabrałem save na dyskietce)
      Obecnie staram się nie przeginać ale zdarzają się maratony.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *