Fallout 4

Fallout to seria zajmująca szczególne miejsce w moim życiu.
Zwłaszcza dwie pierwsze części.
Nie było wcześniej, ani później gry, która wciągnęłaby mnie do tego stopnia swoją złożoną fabułą i możliwościami wpływania na wykreowany świat.
Żadnej też nie przechodziłem tyle razy. Samych speedrunów F1 i F2 zaliczyłem po kilkanaście.
Później było już nieco gorzej.
Świat Fallout Tactics: Brotherhood of Steel odwiedziłem już tylko dwa razy, a Fallout: Brotherhood of Steel, Fallout 3 i Fallout: New Vegas były dla mnie „na raz”.

Wydaje się to nawet logiczne. Wychodzi więcej gier niż kiedyś, a ja mam mniej czasu na granie. Sam bym w to uwierzył, gdyby nie trzecia odsłona Wiedźmina.
Okazało się, że dla dla dobrej gry nadal potrafię zarwać noc lub dwie.
Czy jakieś.. kilkadziesiąt pod rząd.

Mimo obaw czekałem na premierę Fallouta 4 jak miliony graczy na całym świecie. Choć zapowiadane systemy tworzenia osady i przedmiotów niespecjalnie mi pasowały, a grafika w zapowiedziach wyglądała co najmniej przeciętnie – zamówiłem swój preorder.
W końcu to dla mnie marka kultowa.

NEW GAME

Obok ładnego, przypominającego poprzednie części, intra, mamy wstęp. Tradycyjnie możemy sobie stworzyć postać oraz poznać zarys jej historii.
I nawet jest ok. Bez fajerwerków i jakiegoś większego zaskoczenia zostajemy wrzuceni w doskonale już znany z poprzednich części świat.
Może wprowadzenie jest trochę za długie i naiwne, ale w końcu nie ważne jak się zaczyna, tylko jak się kończy. [That’s what she said]

LOADING..LOADING..LOADING..


Pierwszy zgrzyt. Twórcy zafundowali nam powrót do korzeni.
Wczytywanie każdego większego budynku dokładnie jak w Fallout 3, Fallout: New Vegas i The Elder Scrolls V: Skyrim.
Po kilkudziesięciu godzinach miałem wrażenie, że częściej widzę ekran ładowania niż kartę postaci. Może gdyby ta gra wyszła trzy lub cztery lata temu to by mnie nie dziwiło, ale obecnie konkurencja ustawiła poprzeczkę znacznie wyżej. Kwestia starego silnika, albo gra powstawała zbyt długo. Efekt bardzo odbiega od tego, co aktualnie jest normą w sandboxach.

NOT SO S.P.E.C.I.A.L.

Od lat seria Fallout wyróżniała się doskonałym systemem tworzenia postaci – S.P.E.C.I.A.L. Został on już uproszczony przez Bethesde w poprzednich częściach.
Przykładowo w Fallout 3 perki dostawaliśmy co poziom, a w Fallout: New Vegas co dwa, zamiast co trzy jak w Fallout 1 i 2.
Kasztan, którego dostajemy zamiast systemu rozwoju postaci  przypomina bardziej FPSy niż cRPG

Praktycznie zlikwidowano podział na cechy główne i umiejętności. Można po prostu dodawać co poziom punkt gdzie się chce. Kompletnie zmienia to sens precyzyjnego budowania postaci. Nie ma już potrzeby sprawdzania jak gra się innym buildem odkąd można dowolnie ulepszać ten,którym gramy.

VATS nie pozwala celować z większą precyzją niż w poprzednich częściach od Bethesdy i nadal nie można biegać z więcej niż jednym towarzyszem. Może to i lepiej, biorąc pod uwagę, że często bardziej przeszkadzają niż pomagają w walce. Fizyka też nie uległa zmianom. Przenikanie przez obiekty i ciała walające się jak szmaty po glebie to norma.

[SARKAZM]

Opcje dialogowe zostały sprowadzone do 4 wyborów. Pewnie żeby łatwiej było je przypisać do przycisków na padzie.
Pojawił się też przycisk [SARKAZM] zamiast rozpisanego tekstu po którego użyciu dopiero dowiadujemy się co nasz bohater powie. Może myśleli że gracz bez oznaczenia nie zrozumie? Wykastrowane dialogi wyglądają jak ponury żart. Zwłaszcza jeśli ktoś jeszcze pamięta jak powiązane ze statystykami postaci i rozbudowane były opcje dialogowe w prehistorycznych Falloutach 1 i 2.

Duży krok wstecz. Jeśli chodzi o treść to jest niewiele lepiej. Złapałem się na tym, że czasem po prostu przeskakuję dialog do kluczowych pytań związanych z konkretnym zadaniem. Ostatni raz miałem tak przy Skyrimie. Przypadek? Nie sądzę.

GRAFIKA

Pustkowia mają swój urok, ale nawet na konsoli widziałem już lepsze modele postaci i bardziej szczegółowe tekstury. Trudno też dostrzec przepaść między tą i poprzednią częścią, mimo że od premiery New Vegas minęło 5 lat. Tragedii nie ma, ale dupy nie urywa. Czasem nawet zdarzają się ładnie zaprojektowane lokacje, niestety efekty atmosferyczne i świetlne nie robią już tak dobrego wrażenia.

FABUŁA

Ujmę to tak: jeśli podobały ci się zadania z Fallout 3 lub/i Fallout: New Vegas to poczujesz się jak w domu. Poprawne, lecz operujące kliszami misje, o niewielkim stopniu skomplikowania i ilości możliwych rozwiązań. Czasem wręcz absurdalne z logicznego punktu widzenia (np.: kobieta, która płaci za pozbieranie leżących 2 metry od niej roślin). Wątek główny wydał mi się w pewnym momencie mniej ciekawy, niż poboczne historie związane z moimi towarzyszami czy odwiedzanymi miejscami.

RECYCLING & CRAFTING

Od początku byłem sceptycznie nastawiony do pomysłu budowy osady i zbierania materiałów budowlanych. Fallout to nie Simsy. [Przynajmniej na razie.] Rozbudowa farm okazała się dosyć ograniczona pod względem ilości struktur i trudna z powodu braku widoku z góry (przynajmniej na PS4). Czekam na łatki/dodatki, które to zmienią. Jeśli zaś chodzi o składanie własnej broni, to nawet nieźle się zapowiadało, ale forma ostateczna jest dosyć ograniczona. Brakuje możliwości wykorzystania dowolnych przedmiotów. Nie można w warsztacie zrobić np. noża mając metal i deskę czy kija baseballowego z pniaka.

BETHESDA. BETHESDA NEVER CHANGES.

Kiedy siadałem do tego tekstu miałem mieszane uczucia. Z jednej strony olbrzymi sentyment do serii, kilkadziesiąt godzin z grą na koncie i pewnie kolejne tyle w planie. Z drugiej wspomnienie Wiedźmina 3, który był grą niemal pod każdym względem lepszą. Nie twierdzę że Fallout 4 to beznadziejna gra. Po prostu wyszedł o kilka lat za późno. Przez pryzmat konkurencji postrzegam go wyłącznie jako poprawnie zrealizowaną propozycję na jesienne wieczory, a nie godnego spadkobiercę gier wszech czasów.
Mam wrażenie, że gatunek cRPG zastygł pomiędzy kolejnymi kalkami powtarzających się rozwiązań. Jeśli zagrałbym w Fallouta 4 wcześniej, to pewnie większości wymienionych baboli bym nie zauważył. Pojawienie się Wiedźmina ustanowiło jednak zupełnie nowy standard.
Teraz oczekuję zdecydowanie lepszej fabuły, błyskotliwych dialogów i świata bez ekranów ładowania.
Świata, który ponownie sprawi, że zarwę kilkadziesiąt nocy z rzędu.

Podsumowując – odpal Fallouta 4 zanim zagrasz w Wiedźmina 3, lub jeśli jesteś fanem poprzednich Falloutów od Bethesdy. Czeka cię kilkadziesiąt godzin zabawy w niesamowitym klimacie, którego nie były w stanie zabić nawet wymienione powyżej potknięcia autorów. Nadal jest to solidny kawał cRPG z rozległymi terenami do zwiedzenia, masą misji do wykonania i tonami sprzętu do odnalezienia i skonstruowania.

W pozostałych przypadkach – poczekaj aż wyjdzie w edycji GOTY lub promocji.

Fallout 4

Fallout 4
8

Grafika

7/10

    Muzyka

    7/10

      Fabuła

      8/10

        Czas gry

        10/10

          ZALETY

          • Klimat Fallouta
          • Rozbudowana

          WADY

          • Odejście od klasycznej mechniki
          • Przeciętna grafika i muzyka

          Share This!

          4 thoughts on “Fallout 4

          1. Wiedziałem ze tak będzie … (cytując pewnego wieszcza) jak Geralt się gdzieś pokaże to po nim już nic nie jest takie same , na (szczęście ? ) razie mam za słaby sprzęt na „Białowłosego” więc F4 :)

          2. A mnie jednak kupił ten klimat. I nie ważne jest to, że VATS nie działa na PC tak dobrze, jak by się chciało, a tworzenie postaci faktycznie nie daje już możliwości wykreowania „mocnego” bohatera. Zakochałam się od… od pierwszego zabitego kretoszczura :)

          Leave a Reply

          Your email address will not be published. Required fields are marked *