Fe

Moimi pierwszymi grami były platformówki. Plansze z kolejnych części Super Mario Bros i Sonica znałem na pamięć. Z czasem jednak gatunek na tyle mnie znudził że na kilka lat w ogóle odpuściłem sobie tego typu gry.

Przełomem okazały się dla mnie Journey i recenzowany Unravel. Mimo, że to kompletnie odmienne tytuły, w obu zachwyciła mnie niesamowita oprawa i nowatorskie podejście do mechaniki. Kiedy zobaczyłem ten trailer – wiedziałem, że muszę sprawdzić

FE

W zasadzie wszystko czego się dowiedziałem z trailera to, że gra ładnie wygląda a bohater wydaje z siebie nieco niepokojące dźwięki rannego delfina.
Czy jednak warto sięgnąć po ten tytuł?

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

senna wizja

Pod względem oprawy audiowizualnej Fe jest śliczne. Bajkowa kraina, ukazana w nieco prześwietlonych i jakby „zamglonych” animacjach wygląda niczym surrealistyczna senna wizja. Wrażenie potęguje bardzo oszczędna narracja, w której nasza postać porozumiewa się z otoczeniem za pomocą dźwięków.
Całość składa się na niepokojący, tajemniczy, oniryczny klimat produkcji, pod którego urokiem pozostajemy do końca gry.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

Historia nie została tu przedstawiona wprost, tylko za pomocą oszczędnych animacji. Szczątkowe informacje na temat świata znajdujemy też wymalowane na kamiennych blokach podczas wędrówki. Krainę opanowały istoty czczące mroczne bóstwo, a nasz stworek ma za zadanie zwalczyć zagrożenie.

ROZGRYWKA

dźwięki

Jak na platformówkę przystało mamy dużo biegania i skakania. Na początku zresztą niewiele więcej możemy zrobić. Z czasem jednak nasz stworek porozumiewając się ze stworzeniami zamieszkującymi krainę będzie korzystał z ich umiejętności lub się na nich przemieszczał. Tu kluczową rolę odgrywają dźwięki o określonej częstotliwości, wydawane przez bohatera. Przy ich pomocy wabimy i nawiązujemy więź z istotami z sennego świata.
Mankamentem może być sterowanie, które w początkowej fazie gry nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. Zdarzało mi się parokrotnie spaść podczas wspinaczki i zginąć, tylko dlatego, że trudno było wyczuć gdzie postać znajdzie się po skoku.
Co ciekawe po ukończeniu gry możemy przemierzać mapę w pełni rozwiniętą postacią i pozbierać brakujące znajdźki.

CZY WARTO?

uczta dla oczu

Fe to estetyczna uczta dla oczu połączona z niezwykłym sennym klimatem i ciekawą koncepcją mechaniki opartej na dźwiękach. Na plus można też zaliczyć, że omija stosowanie przemocy i nadaje się zarówno dla rodziców jak i dzieci.
Mimo, że sterowanie potrafi być nieco frustrujące, to całość oceniam jako ciekawą propozycję dla miłośników platformówek. Taką po którą warto sięgnąć i choć na chwilę zanurzyć się w bajkowym, fantastycznym świecie.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji udostępniło Electronic Arts Polska

SKOMENTUJ

8 thoughts on “Fe

  1. Journey to raczej przygodówka była, choć trudno w sumie zakwalifikować.
    To wygląda dziwnie, ale w ten fajny sposób. EA już przy Unravel zrobiło genialną robotę.

    1. Cały czas mam opory żeby klasyfikować grę bez dialogów i wyraźnej narracji jako przygodówkę ;)
      W paru miejscach mają na to kategorię art game. W sumie też pasuje.

    1. Wyszło mi jakieś 8-9h, ale trochę łaziłem po mapie, zbierałem itp. Pewnie da się przebiec oszczędzając godzinę, dwie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.