FOtOtest: Huawei P9 Lite 2017

Skoro zapowiedziałem nowy cykl na blogu, to pora coś wrzucić. Jeśli śledziliście konto na Instagramie, pewnie wiecie o jakim urządzeniu mowa.
Dziś przed wami podsumowanie mojej dwutygodniowej przygody z modelem

HUAWEI P9 LITE 2017

Po rozpakowaniu pudła, przyznam, że byłem zaskoczony. Nie spodziewałem się, że ten, relatywnie tani sprzęt, będzie tak solidnie wykonany. Dobrze spasowane części, odpowiedni ciężar… Nie jestem co prawda fanem szklanego wykończenia obudowy, ale trzeba przyznać, że to rozwiązanie prezentuje się tu bardzo estetycznie.
Czasy „skrzypiących androidów” minęły chyba bezpowrotnie.

Przejdźmy jednak do najważniejszej kwestii fOtOtestu czyli robienia zdjęć. Aplikacja uruchamia się szybko, a nawigacja jest stosunkowo prosta. Przesunięcie palcem w lewo – ustawienia ogólne, a na prawo tryby aparatu i kamery. Na uwagę zasługują ustawienia manualne zarówno dla zdjęć jak i filmów.
Dzięki nim możemy uzyskać efekty na które nie pozwoliłaby automatyka.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FOTOGRAFOWANIE

Co dla mnie ważne, przy braku dedykowanego przycisku spustu migawki, da się go przypisać do przycisku głośności. Wspomniany tryb manualny pozwala na samodzielne określenie metody pomiaru światła, czułości ISO, czasu naświetlania, ekspozycji, trybu AF oraz pomiaru balansu bieli. To całkiem sporo jak na budżetowy model.
Poniżej efekty jakie można uzyskać w trybie manualnym przy dobrych warunkach oświetleniowych, po minimalnej edycji przy użyciu narzędzi w aplikacji Instagram (zazwyczaj daję ciut zimniejsze kolory i podbijam wyostrzenie z uwagi na skalowanie)


Dla porównania zestawienie surowego pliku z telefonu z tym jak wygląda po eksportowaniu na Instagram. Pełen rozmiar sampla po kliknięciu.


Poza trybami manualnymi aplikacja aparatu pozwala na tworzenie panoram i zdjęć o większej rozpiętości tonalnej czyli HDR.
W końcu kto z nas nie lubi sobie pofocić widoczków na wakacjach?

Mimo, że to skrajne warunki dla każdej matrycy, da się też z powodzeniem łapać ostrość pod słońce.

Malowanie światłem

Sporym zaskoczeniem okazał się tryb „Malowania światłem”, który służy do długiego naświetlania, dzięki któremu możemy w nocy, używając statywu, tworzyć takie oto zdjęcia. Masa frajdy i pole do popisu dla kreatywnych.

Podczas moich testów korzystałem też z przedniej kamery do zdjęć czy krótkich nagrań na Instastories. Może to subiektywne wrażenie, ale obraz z frontowej kamery z jakiegoś powodu wydaje mi się lepszy niż z tylnej. Nie muszę wspominać że wygodniej się nagrywa widząc kadr. Ostateczny werdykt pozostawiam wam.

Maksymalną jakość z przedniej kamery uzyskamy po wyłączeniu trybu wygładzania skóry/makijażu, które powodują utratę detali i ostrości poza centrum kadru. Warto natomiast skorzystać z wyzwalania migawki uśmiechem. Brzmi może śmiesznie ale działa. Nawet w przypadku mojej „roześmianej” gęby.

VIDEO

Ponownie nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że nagranie z przedniej kamery jest lepszy niż z tylnej, choć suche dane z tabelek temu przeczą. Może to kwestia programowego wyostrzenia i rozjaśnienia, ale oceńcie sami. Co warto wiedzieć – w obu trybach pliki zapisywane są w rozdzielczości 720p tak jak i „tryb poklatkowy”, który daje efekt podobny do hyperlapse.
Zwolnione tempo, czyli odpowiednik slow motion tworzone jest po nagraniu w rozdzielczości 640×480.

DODATKOWO

W tym miejscu dorzucę kilka nie związanych z fotografią detali, które mogą okazać się istotne dla zainteresowanych tym modelem. Przede wszystkim plus dla Huaweia za naprawdę dobrą, szybką i estetyczną nakładkę EMUI w wersji 5. Do tego znikoma ilość preinstalowanego softu, bardzo szybki czytnik linii papilarnych, możliwość używania drugiej karty SIM lub karty pamięci i naprawdę ekonomiczne zarządzanie energią. Wisienką na torcie są takie funkcje jak dzielenie ekranu do pracy na 2 apkach równocześnie, udostępnianie WiFi, czy nagrywanie ekranu,  czego często natywnie nie mają nawet flagowce.

Pełną specyfikację znajdziecie na stronie producenta.

PODSUMOWANIE

Co mi się spodobało? Na pewno zaskakująco dobra jakość video i fot z przedniej kamery, funkcja „Malowania światłem”, rozsądne zarządzanie energią i jakość wykonania obudowy. Do tego choćby nagrywanie ekranu, gdybym chciał zrecenzować grę na telefon. Sporo zalet jak na budżetowy model i myślę, że warto się nim zainteresować.

Poniżej do pobrania/wglądu dodatkowe sample.


Sprzęt do testu dostarczyła firma Huawei

Share This!

7 thoughts on “FOtOtest: Huawei P9 Lite 2017

  1. Mega te krople na kwiatkach!!! Wideo slabo, ale w suime i tak tylko do snapow uzywam to moze sb kupie – to ten co teraz za zeta w TMObile?

  2. Fajne zdjęcia, ale ten czas baterii to na serio czy na ładowarce? Mój iPhone nawet jak go nie używam tyle nie trzyma. Chyba że mu się bateria popsuła.

    1. Zrzut pokazuje czas między ładowaniem. Zarządzanie aplikacjami w tle i wykrywanie drenujących baterię apek działa tu bardzo sprawnie.

  3. Mam go od premiery. Przy dużym powiększeniu widać jak gubi detale, ale po zeskalowaniu na potrzeby publikacji na insta czy fb jest ok.

  4. Na pewno obsługuje karty pamięci?
    Na kilku serwisach pisali że nie. Gdyby nie to, to bym wziął na przedłużeniu umowy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *