Michno? Nie znam.

31 lipca nigdy nie był dla mnie dniem szczególnym. Niby urodziny, ale od lat raczej starałem się je przetrwać niż celebrować. Tradycyjnie życzenia od rodziny i współpracowników, ewentualnie jakiś prezent i trochę czasu, który mogłem bezkarnie przeznaczyć na granie. Tak było jeszcze w zeszłym roku.

Tego, że coś się dzieje, domyśliłem się mniej więcej po trzeciej wiadomości na FB.

To był dopiero początek.


Z każdego miejsca zaczęły wyskakiwać snapy, zdjęcia, tweety i nagrania na vine z życzeniami, nawiązującymi do zrobionego kiedyś w ramach żartu nadruku.

KLIKNIJ ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Paweł zamieścił nawet na blogu tymczasowy wpis okolicznościowy.

u Zombiaczka W pewnym momencie liczba powiadomień była tak duża, że nie nadążałem nie tylko z odpowiadaniem, ale i czytaniem.

Założyłem w końcu projekt na Brand 24, żeby mi nic nie uciekło.

Myślałem już, że nic mnie już nie zaskoczy. Miałem zaliczyć tradycyjny obiad urodzinowy i resztę dnia spędzić przy konsoli. Nic bardziej mylnego, jak mawia Radosław. Okazało się, że spisek miał drugie dno. Nie dość że psychopatyczna połówka wciągnęła w celebrowanie moich urodzin cały znany mi internet, to postanowiła zrobić przyjęcie niespodziankę.

Nie wiem czy kiedykolwiek byłem bliżej zawału.

To znaczy wiecie – strasznie fajnie i miło, ale w tym wieku lepiej człowieka tak nie zaskakiwać;)

Z tego miejsca – jeszcze raz wielkie dzięki dla tych, którzy się dołączyli (nawet jeśli naprawdę nie wiedzieli kim jestem) oraz dla całej ekipy, która postanowiła mnie dopaść osobiście.
Uwielbiam Was:)

Oczywiście największy kawałek mojego serducha leci dla organizatorki całego zamieszania :*
TU KLIKAJ ŻEBY PRZECZYTAĆ JAK TO ZOSTAŁO ZORGANIZOWANE


Rysunek w nagłówku Jarek Kozłowski

Komentarze