Mój pierwszy raz

Przyznam od razu, że wysyłając swoje zgłoszenie założyłem że się dostanę. Jak nie zaproszą – wejdę choćby oknem. Niczym groupie na backstage Stonesów. Dach mimo wszystko odpadał – lęk wysokości.

Na szczęście udało mi się załapać. Nie ukrywam że wchodząc poczułem się trochę jak jeleń w świetle reflektorów tira na szosie. Pierwszy raz bywa stresujący. Dodatkowo emocje spotęgował program i tematyka prelekcji. Było poważnie. Było o życiu. Tym prawdziwym, którego wielu blogerów unika chowając się za przesłodzonymi kreacjami. Najbardziej w pamięci utkwiło mi  wystąpienie Jurka Owsiaka – zwłaszcza, że dane nam było zamienić wcześniej kilka słów. Człowiek olbrzymiej charyzmy i wiary w to co robi, a przy tym niesamowicie bezpośredni.

To co zrobiło na mnie jednak największe wrażenie – to ludzie i atmosfera samego BFG. Tego nie odda żaden streaming. Możesz obejrzeć wszystkie filmy, przeczytać wszystkie relacje, a i tak będzie to tylko namiastka. Jeżeli czytasz w sieci że co roku „te same gęby” kiszą się we własnym sosie – zaręczam, że autor tych słów nie próbował nawet zweryfikować swojej tezy. Sam byłem zaskoczony jak otwarte jest to, z pozoru hermetyczne, środowisko. O ile nie zajmujesz się internetowym linczem i hejtowaniem to nie masz się czego obawiać. Nie bardzo rozumiem skąd bierze się przeświadczenie, że branżowe sławy są niedostępne dla „maluczkich”. Nie miałem żadnego problemu z tym by porozmawiać nawet z najbardziej popularnymi uczestnikami.

Wystarczyło tylko podejść i się po ludzku przywitać.

BFGpanel

W tym właśnie, moim zdaniem, tkwi siła tej imprezy. Niby dwa dni, a dają tak niesamowity zastrzyk inspiracji, energii i motywacji do działania. Można się od tego uzależnić – co chyba nie tylko mnie się przytrafiło, sądząc po wpisach na FB. Nie sądziłem że można tak się czuć po konferencji..

Zespół odstawienia jak na odwyku. Uzależniłem się od tych ludzi i od ich pozytywnej energii.  

BFGzbiorowe


Dziękuję miastu Gdańsk, wszystkim zaangażowanym a w szczególności Idzie która ogarniała kuwety i matkowała przybyłym sierotkom.

Podziękowania za inspiracje i konwersacje dla nowo poznanych:

Karola Paciorka – który jest dokładnie taki jak w programie. Serio. No nie da się nie lubić. Po tegorocznym BFG nie wyobrażam sobie imprezy prowadzonej przez kogoś innego. Razem z Włodkiem stanowią duet idealny.

Bazyl-lii – największego zaskoczenia które spotkało mnie już na piątkowym biforku. Kobieta legenda, podejrzewana przez wiele lat o to że jest dobrze napisanym botem, komentującym blogi. Zna wszystkich, wie wszystko – samobieżna wikipedia blogosfery. Jurek Owsiak chciał z nią zdjęcie.

Nishki – jest śliczna i inteligentna, w dodatku tak zryta, że nie sposób się nie śmiać gdy włączy się jej słowotok. Strzela z biodra zaproszeniami na fejsa, a potem udaje że ktoś się pod nią podszywa. Gdyby wszystkie parentingowe były takie…no dobra – ona teraz w lajfstajle idzie ;)

Segritty .. z którą mógłbym konie kraść.. Nie potrafię tego zdefiniować, ale to jedna z tych osób które się lubi od pierwszego spotkania.

Zombie Samuraia wcale nie jest taki straszny jak mówią. Jeśli ktoś łaziłby za mną jak ja za nim, wystąpiłbym o zakaz zbliżania. Sympatyczny facet, który podzieli się wiedzą nawet z takim noobem blogosfery jak ja.

Fashionelki – tu można by napisać elaborat o tym jak krzywdzący może być stereotyp piszących blogi modowe, choć chyba aktualnie bliżej jej do „lajfstajlu”. Przesympatyczna i skromna dziewczyna. Na żywo robi jeszcze lepsze wrażenie niż na zdjęciach.

Eksperymentalnej – pisałem już że lubię inteligentnych ludzi? A pisałem że gaduły lubię? No to ją bardzo lubię!

Jest Kultura – za to że wreszcie miałem z kim pogadać o grach i książkach, choć kiedyś o mało mnie nie zbanował. Jeszcze nie wiecie, ale Andrzej przerzuca się na fotografię.

Zwierza popkulturalnego – za to że się zlitowała nad umierającym panelem i tak pieknie opowiadała kim są dla niej czytelnicy. Żałuję że nie udało mi się zwierza dopaść po panelu, ale mam nadzieję że będzie jeszcze okazja.

Kominkowi nie dziękuję, bo mu nie było miło ;) Poza tym i tak wie że jestem jego psychofanem.


PS.: Jakby ktoś mnie złapał na zdjęciu to chętnie przygarnę (zdjęcie ;) )

Share This!

31 thoughts on “Mój pierwszy raz”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *