Mój pierwszy rejs z Flotą

Admiralette Kindle

Andrzej Tucholski wydał książkę. W światku blogerskim każda tego typu premiera to okazja by zamanifestować poparcie lub pojechać po autorze. Ja postanowiłem się skupić na samej Admiralette.

W końcu mogę się teraz przyznać do tego, że należałem do Tajemnej Listy. To grupa czytelników, którzy dzięki mailingowi dowiedzieli się o premierze i nadchodzącej książce znacznie wcześniej. Więcej tej sekcie znajdziecie tutaj. Same maile Andrzeja to chyba temat na osobny wpis.

Wracając do samej powieści. Autor określił ją jako morskie fantasy..W sumie do pierwszego fragmentu nie bardzo wiedziałem czego mogę się spodziewać, ale po kolei.

Bohaterką jest Sephira, córka Admirała Flotym która wraz z ojcem żegluje na pokładzie olbrzymiego statku.  Niby nic niezwykłego, póki nie dowiadujemy się że Flota jest tak naprawdę multikulturowym supermocarstwem, składającym się z jednostek pływających. Robi się ciekawie prawda? Dodajmy do tego naprawdę złożony świat, świetnie wykreowane postaci, intrygi, spiski, rozgrywki polityczne i wątki przygodowe. Otrzymujemy mieszankę wybuchową której punktem zapalnym jest główna bohaterka.

Sama Sephira to typowa nastolatka z krwi i kości. Czasem irytująca w swoim młodzieńczym buncie i pochopnych decyzjach, lecz dzięki temu bardziej prawdziwa niż setki nijakich postaci rzucanych w wir wydarzeń. Ona prowokuje przygodę i zabiera nas ze sobą. 

Da się zauważyć, że autor eksperymentuje z językiem i bawi się słowami. Alternatywne podejście do pomiaru czasu i odległości, czy choćby miauczące mewy o których rozmawialiśmy w wywiadzie. Książka jest wręcz przesycona opisami, co mi osobiście skojarzyło się z konstrukcją japońskich animacji. Tu nie ma tylko pierwszego i drugiego planu. Świat tętni życiem, a każda scena zaskakuje nas mnogością detali. Podobne skojarzenia budzi we mnie konstrukcja fabuły czy podział na trzy powiązane ze sobą głównymi wątkami części. Jeśli miałbym szukać tego klimatu to zamiast literackich odpowiedników wskazałbym którąś z animacji studia Ghibli.

Czy Admiralette jest pozycją pozbawioną wad?

Trochę zabrakło mi ilustracji, które dopełniłyby całość. Puryści językowi pewnie doszukali by się błędów, ale ja nie po to kupuję książki, by analizować każde słowo. Od literatury przygodowej oczekuję właściwie tylko jednej rzeczy. Świat i fabuła mają mnie wciągnąć i to się Andrzejowi zdecydowanie udało.

Admiralette jest po prostu fajną, lekką propozycją na lato i jako taka doskonale się sprawdza. Polecam i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Share This!

4 thoughts on “Mój pierwszy rejs z Flotą”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *