Monster Hunter World

Niewiele jest tytułów, do których mój stosunek można by określić jako love-hate relationship. Kiedy pierwszy raz odpaliłem Monster Hunter Freedom Unite na PSP byłem zachwycony. Rozbudowany system wytwarzania i ulepszania broni, amunicji oraz pancerzy, wymagająca odmiennych taktyk i sprzętu koncepcja tropienia i polowania na potwory. Do tego przeogromny bestiariusz, możliwość posiadania kociego towarzysza i niesamowita, jak na tamte czasy oprawa graficzna.

Potem niestety mój zapał osłabł. I to nie przez poziom trudności tylko z powodu zwykłego buga. Pod sam koniec misji polegającej na przenoszeniu jaja potwora przez całą mapę na mojej postaci respawnowała się gigantyczna osa niszcząc ładunek. Przy kilkunastej próbie niemal rozwaliłem konsolę o ścianę.

Teraz los w postaci Cenegi postanowił sprawdzić mnie po raz kolejny. Na PS4 wylądowała bodaj najbardziej rozbudowana w historii część pod wszystko mówiącym tytułem

MONSTER HUNTER WORLD

Przyznać muszę że zapowiedzi brzmiały niezwykle interesująco. Trzy lata poświęcone na stworzenie otwartego świata wykorzystującego pełen potencjał konsol stacjonarnych i PC, duży nacisk na rozgrywkę wieloosobową online. Zapowiadał się tytuł roku.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

O ile trailery zapowiadające grę wyglądały fenomenalnie, to sama gra budzi we mnie dosyć mieszane uczucia.

grafika

Na podstawowej wersji PS4 grafika Monster Hunter World jest bardzo nierówna. Z jednej strony dopracowane modele potworów i bohatera, z drugiej dziwnie ustawione kontrasty scen i trafiające się co jakiś czas tekstury w niższej rozdzielczości czy kolizje elementów. To ostatnie przy walkach powoduje, że można się znaleźć „w środku” bestii na którą szarżujemy z mieczem i tłuc ją praktycznie bezkarnie.
Na szczęście nie uświadczyłem opisywanych w necie spadków prędkości animacji, ale to może być kwestia tego, że ambitnie staram się rozwalać większość bestii sam.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

dźwięk

Jeżeli chodzi o dźwięk – w momencie pisania tekstu voice acting milknie po pierwszym zdaniu i pozostaje czytanie napisów. Trudno więc ocenić całość i pozostaje czekać na łatkę która naprawi bugi w dialogach.

Na chwilę obecną jest więc, mimo entuzjastycznych recenzji, przeciętnie. Zwłaszcza w zestawieniu z takimi hitami jak Wiedźmin 3 Dziki Gon, Horizon: Zero Dawn, czy niedawno recenzowanym Assassins Creed: Origins. Cała nadzieje w poprawkach, którymi można wyeliminować większość wymienionych błędów.

FABUŁA

Mimo że to kolejna część cyklu, nie jest w wyraźny sposób powiązana fabularnie z poprzednimi grami i nie wymaga ich znajomości. Akcja Monster Hunter World rozgrywa się na terenach otaczających wioskę Astera na Nowym Kontynencie. Jako jeden z łowców masz za zadanie polować na żyjące tam stworzenia i wspierać ekipę badawczą w odkrywaniu fauny i flory.
W momencie przybycia ekspedycja zostaje zaatakowana przez gigantycznego smoka i teoretycznie jego upolowanie jest celem gry. Oczywiście to tylko pretekst do niekończących się polowań, zbierania surowców i konstrukcji coraz skuteczniejszego rynsztunku.

ROZGRYWKA

W dużym skrócie wszystko sprowadza się do wypadów z naszej wioski na misje i eksploracji świata. Brzmi banalnie prawda?

rozbudowana

Należy jednak pamiętać, że Monster Hunter World to gra niezwykle rozbudowana. Od personalizacji postaci, przez warianty uzbrojenia i pancerzy, po surowce które możesz zebrać lub wykroić z upolowanych bestii. Zaskakuje na każdym kroku bogactwem fauny i flory oraz taktykami łowieckimi. I można mieć swojego koleżkota! Kociego pomocnika, który lata za nami w maleńkiej zboi i leczy nas albo okłada przeciwników.

setki misji

Do tego setki misji i zadań pobocznych obejmujących polowanie, zbieractwo i badanie terenu. Zarówno samotnie, w towarzystwie znajomych lub z pomocą łowców dobranych przez grę. Co ważne – możemy ich wzywać w trakcie zadań, kiedy na przykład trudno nam sobie poradzić z przeciwnikiem. Wystarczy wystrzelić flarę i każdy chętny może dołączyć do naszej rozgrywki. Jest oczywiście nieco grindu na potrzeby konstrukcyjne, ale nie jest to przesadnie wyeksponowany element.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

mechanika walki

Tym budzi moje zastrzeżenia jest mechanika walki, która nie zmieniła się zbytnio od czasów PSP. Nadal w trakcie sekwencji ataku mieczem tracimy kontrolę nad postacią i nie możemy przerwać i uskoczyć, czy zmienić kierunku uderzenia. Ponadto w walce bronią białą brakuje precyzji. To co nie przeszkadzało na konsolkach przenośnych, niestety na PS4 wygląda nieco archaicznie.
Nawet leciwe już Dark Souls III i Lords of the Fallen mają dużo lepiej rozwiązane sterowanie w trakcie walki, a to w końcu kluczowy element polowania.

Niemniej ilość kombinacji uderzeń, odmienne techniki dla każdej broni, możliwość wskoczenia na potwora w trakcie walki, zastawianie pułapek, kombinowane techniki buffów drużynowych – to wszystko daje tyle radochy, że skłonni jesteśmy wybaczyć nieco toporne sterowanie.

CZY WARTO?

grywalność

W tym miejscu zapytacie pewnie skąd tak pozytywne recenzje w sieci. To proste. Capcom to doświadczony zawodnik na rynku i wie co robi. Grywalność tego tytułu sprawia, że wszelkie zastrzeżenia i błędy schodzą na dalszy plan. Mimo, że nie należę do wieloletnich fanów serii, to przy pierwszym podejściu MHW urwało mi kilkanaście godzin z życia. Mimo drobnych niedociągnięć, tropienie i polowania na olbrzymie potwory są niezwykle satysfakcjonujące.

Poza tym – czy pisałem już, że w tej grze można mieć jako pomocnika kota w zbroi?


18.02.2018
Po ostatnim patchu grafika dostaje dużego kopa (zmniejszono rozmycie i podbito kontrasty), zniknęła też część bugów związanych z dźwiękiem.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji udostępniła Cenega

Komentarze