Nietrafione prezenty

Nadchodzą święta i pewnie nie raz zdarzyło się wam otrzymać totalnie nietrafiony prezent. W przypadku rodziny trzeba się z tym pogodzić – nawet jeśli to klasyka w postaci ciepłych skarpet, albo koszmarny, czerwony sweterek z motywem reniferka.

Jeśli jednak czymś takim uraczy cię twoja połówka lub połów – należałoby się zastanowić. Bo jak wytłumaczyć kolejny krawat zamiast wymarzonej gry, czy blender zamiast ulubionego filmu w edycji kolekcjonerskiej? W sumie do tej pory pamiętam dziewczynę która dla mnie w prezencie kupiła sobie bieliznę. Uznała za chamskie kiedy przy następnej okazji zrewanżowałem się kupując sobie komplet bokserek. E

Ekstremalny przykład to hasło „wybierz coś sobie, a ja zapłacę” . Serio? Mogę sam?

Jeśli wam się to zdarzyło, albo co gorsza – zdarza notorycznie to wyjścia są trzy :

1. Jej/jego egoizm przesłania twoje potrzeby, lub tak naprawdę ma w dupie co mogłoby ci sprawić przyjemność. Zazwyczaj kupuje prezenty dzień lub dwa dni przed wręczeniem, lub zapomina i wpada w panikę, szukając na ostatnią chwilę. Często nawet całkiem drogie prezenty okazują się być raczej tym co sami sobie chcieli kupić. To na co na początku związku można przymknąć oko, lub jakoś usprawiedliwić – powinno ci po roku czy dwóch dać do myślenia.

2. Wasza komunikacja w związku, delikatnie mówiąc, przeżywa kryzys. On/ona nadal nie wie że nie jarają was „typowe” kategorie upominkowe o których piszą w kolorowych magazynach, lub wciąż nie odkrył/a jakie są wasze ulubione kolory, co sprawia wam przyjemność albo czym się interesujecie. Zdecydowanie coś jest nie tak.

3. Przypadek bodaj najbardziej niebezpieczny. Wie co byś chciała/chciał otrzymać, ale uważa że jest to coś głupiego, niestosownego lub niepraktycznego i zwyczajnie „wie lepiej”. Będzie próbował/próbowała cię zmienić tak by dopasować do swoich wyobrażeń. Pytanie czy nie lepiej poszukać kogoś komu będzie pasowało to jacy jesteśmy.

Nie chodzi tu oczywiście o nie wiadomo jakie wydatki, tylko o to jak blisko ze sobą jesteście i na ile dobrze się rozumiecie. Fakt, że ktoś nie dostrzega lub celowo ignoruje wasze potrzeby nigdy nie powinien prowadzić do ich tłumienia.

Ponoć nie warto przywiązywać uwagi do drobiazgów, ale czy to nie one składają się na to jak wygląda wasz związek? Zastanów się czy chcesz poświęcać swój czas komuś, kto cię praktycznie nie zna, lub próbuje na siłę zmienić. Wbrew pozorom święta to tak samo dobra okazja do rozstania jak każda inna.

Nawet lepsza – bo przed Sylwestrem.

Share This!

13 thoughts on “Nietrafione prezenty”

  1. 4. Nie myśli samodzielnie, a jego/jej umysł to kolorowe magazyny, które świat dzielą na pół: pierwsza połowa chce dostać drogie szpilki, perfumy, książkę o miłości lub karnet do spa. Druga połowa marzy o nożach, hantlach, perfumach i książce o szpiegach.

    Na urodziny dostałam od mężczyzny bukiet kwiatów i model czołgu. Uznałam, że jeśli kiedyś będę chciała mieć dziecko, to tylko z nim :)

  2. Ja na szczęście od swojego mężczyzny dostaję prezenty zarówno praktyczne, jak i takie, które bym bardzo chciała mieć. Niestety mam wrażenie, że on jest jednym z niewielu wyjątków, które potrafią słuchać aż za dobrze, gdy mówię o tym, co mi się podoba ;-)
    Dla odmiany moja znajoma dostała od męża kasę, żeby sobie sama coś kupiła, na święta. Dla mnie to smutne. W dodatku to nie jest jedyny zarzut z jej strony pod jego adresem, więc podejrzewam, że w wielu przypadkach „nietrafiony prezent” jest wierzchołkiem góry lodowej i jedynie zapalnikiem, który przyczynia się do rozstania.
    I którykolwiek z Twoich punktów to by nie był, wniosek z tego wszystkiego jest jeden – partnerowi (bądź partnerce) nawet w najmniejszym stopniu nie zależy na uszczęśliwieniu osoby, z którą jest, a to chyba powinno mówić samo za siebie…

    1. To jedna z tych małych rzeczy na które wbrew logice nauczono nas nie zwracać uwagi.
      Bo nie wypada.
      Mimo wszystko to też określa na ile komuś na nas zależy i ile uwagi nam poświęca.

      1. Może raz na jakiś czas, albo jeśli widać, że ktoś się faktycznie starał, ale mu nie wyszło, to można przymknąć oko. Kiedy jednak sytuacja się powtarza lub widać olewkę, to warto zastanowić się z czego to wynika. Znam nawet tłumaczenia „bo jego/jej nikt tego w domu nie nauczył”, ale to też dobre na 1, góra 2 razy.
        Poza tym uważam, że takie prezenty to jeden z kilku rzeczy, które w związku zazwyczaj nie grają. Rzadko zdarza się ktoś tylko z takim antytalentem ;-)

          1. I tak, i nie. Najpierw trzeba się nauczyć, czego słuchać. Serio. Ludzie z rodzin, w których nigdy nie robiło się prezentów, zwyczajnie nie mają zakodowanego, że trzeba o prezentach myśleć, że partner może czegoś chcieć i można mu to dać w prezencie, bo o tym mówił.
            Jednak nadal da się zauważyć różnicę, bo ktoś nienauczony, ale komu zależy, uczy się szybko.

              1. O ile ktoś randkował w liceum, to fakt – kiepska. Chociaż też zależy – randkował czy był w związku. Czasem randkowanie trwa kilka spotkań i nie starcza czasu na prezenty gwiazdkowe czy inne ;-)
                No i ja nie mówiłam, że to dobra wymówka jest. Mówiłam, że po prostu może taka być.

  3. Jeśli z kimś jest się bardzo krótko, to faktycznie jeszcze nie zna się na tyle tej osoby, by trafić w wymarzony prezent, ale mimo to można kupić coś fajnego, nieco bardziej uniwersalnego. Nigdy mi się nie zdarzyło z prezentem nie trafić dla osoby, na której mi zależy, nawet jeśli nie znaliśmy się jeszcze aż tak dobrze.
    Podstawą w kupowaniu prezentów jest własnie to czy nam zależy, bo jeśli tak, to będziemy chcieli uszczęśliwić te osobę i staniemy na głowie, by to zrobić. Niepokojące było dla mnie, gdy kupowałam komuś prezent z myślą „od biedy może być” i nie przejmowałam się tym, że mógłby mu się ten prezent nie spodobać.To był dla mnie znak, ze ten związek/relację należałoby zakończyć.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *