Ostatni wschód słońca w 2014 roku

Nie przepadam za imprezami sylwestrowymi i nie widzę potrzeby świętowania tylko dlatego, że przeskakuje data w kalendarzu. Żadnych postanowień, drastycznych zmian. Ot dzień jak każdy inny.

Tylko za oknem jakby głośniej.

Z tego powodu zazwyczaj spędzamy ostatni dzień roku w domu, ewentualnie na jakimś, zapomnianym przez Boga i ludzi zadupiu, gdzie nawet internet nie dociera. Podobnie jak w 2013 i ten rok zakończyłem z aparatem w ręku.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

Jako bonus – zdjęcia z pobytu w Warszawie przy okazji Blogowigilii. Nadal nie przekonałem się do tego miasta, choć trudno mu momentami odmówić uroku.

Komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published.