Park Oliwski


Jest takie miejsce w Gdańsku, które budzi we mnie wspomnienia niemal tak silne jak Dolny Wrzeszcz w którym się wychowałem.
Park Oliwski.

To tu po seansie w zapyziałym kinie Delfin biegałem wśród drzew, egzotycznych roślin i taplających się w wodzie kaczek. Do dziś pamiętam magię Grot Szeptów czy próby wspięcia się na mur klasztorny przy katedrze. Czasy w których do szczęścia wystarczyła Pepsi Cola i „balonówa” Donald.

Dziś kina już nie ma. W dobie multikin stało się po prostu niepotrzebne. Może to i lepiej bo to chyba jedyne znane mi kino w którym w trakcie seansu słychać było przejeżdżające tramwaje.

Park jednak pozostał.

I nadal ma w sobie trochę tej magii którą zapamiętałem z dzieciństwa. Zwłaszcza kiedy wpadniecie tam o poranku kiedy jest zupełnie pusto.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

Komentarze