Podsumowanie roku 2013

Podsumowania.. wszędzie podsumowania. Tak wyglądał grudzień. Stwierdziłem że zaczekam – w końcu nigdy nie wiadomo jak się skończy rok. Nie żebym planował kokainowy ciąg z tajskimi dziwkami, ale jak śpiewała Anita „wszystko się może zdarzyć”. Zresztą było nietypowo. Powrót do PRLu, lorneta z meduzą, pieczona świnia i brak zasięgu. Wróćmy jednak do tematu.

Rok 2013 zacząłem bez fajek – pierwszy raz nie dlatego że się skończyły. Pod koniec grudnia definitywnie odstawiłem papierosy. Bez postanowień, systemów i substytutów. Nawet nie zakładałem ile mi się uda wytrzymać – po prostu tak wyszło. To był, jak się okazało, jeden z tych małych kroków które składają się na większe zmiany. 

W lutym ujawniłem się z moją radosną twórczością architektoniczną, choć mało kto wie że pracowałem i czasem nadal pracuję w wyuczonym zawodzie. To nawet zabawne, gdy ludzie wsadzają mnie do jakiejś szufladki branżowej i zakładają że nie da się robić więcej niż jednej rzeczy na raz. Da się – tylko trzeba wcześnie wstawać;)

Marzec był miesiącem konsultacji lekarskich i dopiero kwietniowe zaproszenie na The Human Body Exhibition przerwało oczekiwanie na jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. Nie określiłbym tak jednak niespodziewanego przejścia na Windows i Androida, czy porzucenie Facebooka na rzecz TwitteraInstagramu.

W lipcu operacja uwolniła mnie od nowotworu z którym zmagałem się od 6 lat. Przymusowa rehabilitacja po zabiegu skłoniła mnie nie tyle do zmiany, co do powrotu do dawnego trybu życia. Udało mi się zrzucić trochę zbędnych kilogramów i poprawić kondycję. Niewątpliwie pomogło testowanie do dziś używanej przeze mnie aplikacji SHealth. Odkryłem na nowo przyjemność jaką sprawiały mi spacery i fotografowanie. Były podróże małe i duże, a nawet trochę zwiedzania. Nie wszystkie może warte rozpisywania się, ale najważniejsze że odkleiłem się od komputera. 

Oczywiście nie oznacza to że nie miałem czasu by skończyć Fallout NV, Wiedźmina 2 czy pograć w Skyrima. Odkryłem Pilipiuka, na nowo zaczytałem się w Strugackich i Wolskim. Skończyłem oglądać kilka telewizyjnych tasiemców, a parę zacząłem. W sumie nic specjalnego. Może poza fascynacja serialem Doctor Who, ale to temat na dłuższy wpis (w końcu historię Doktora przeryłem od odcinków z lat 60tych). W grudniu natomiast powróciły planszówki za sprawą Talismanu i Ankh-Morpork. Było więc kulturalnie mimo że w tym roku jakoś żadnej wydanej płyty czy filmu nie nazwałbym przełomowymi.

Rok 2013 był dla mnie przede wszystkim rokiem integracji z internetami – od wypadu na Międzynarodowy dzień blogera przez trójmiejskie Tweetupy po udział w Blog Forum Gdańsk i Blogowigilii. Świetni ludzie, masa dobrej energii i największy kop motywacyjny w życiu. W efekcie wykluły się na blogu dwa projekty – #3CThashtagDAY dla trójmiejskich użytkowników Twittera i Gęby internetów dla blogerów.

Jeżeli udany rok to taki który jest lepszy niż poprzedni to ten zdecydowanie takim był. Mam nadzieję że 2014 okaże się jeszcze ciekawszy, czego i wam życzę.

Share This!

12 thoughts on “Podsumowanie roku 2013”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *