Schaffashoes – jak zniszczyć wizerunek firmy w 24 godziny.

Zaczęło się niewinnie.Znana i lubiana blogerka Fashionelka zwróciła się publicznie(na „fan-pejdżu” na FB) do firmy Schaffashoes z prośbą o wywiązanie się z umowy.

Administrator początkowo starał się zdyskredytować rozmówczynię pisząc o tym co otrzymała od firmy i wywlekając jej zdjęcia z sieci jako dowód otrzymania należności.

Potem pojawiło się „oficjalne oświadczenie” połączone ze składaniem oskarżeń,które jeśli okażą się niezgodne z prawdą są karalne(fragment odnośnie wyłudzenia)

W tym czasie blogerka otrzymała maila o następującej treści:

W ciągu kilku godzin opublikowany przez adresatkę mail pojawił się w setkach miejsc w sieci – od Facebooka po blogi.

Na stronie firmy wywiązała się dyskusja na temat etyki takiego postępowania. Przyznam że nie mieści mi się w głowie jak można być tak ograniczonym by stosować takie metody. Przede wszystkim uderzyło to bezpośrednio w wizerunek firmy.Nie oceniając kto ma rację – przeciętny obserwator oceni negatywnie sam fakt stosowania doniesienia do Urzędu Skarbowego.

Chyba nie do końca jeszcze są świadomi jak działa przepływ informacji w dzisiejszych czasach bo następny wpis tylko ich pogrążył.

„na spokojnie (bez akompaniamentu gorzkich słow i prawników)” – ciekawe tylko jak odwołają doniesienie do US o którym pisali w mailu..

Chyba że to było kłamstwo w celu zastraszenia.W tym momencie każda wersja sprawia że stają się mało wiarygodni – i to na własne życzenie.


Pojawiły się już pierwsze – bardziej zabawne komentarze do sytuacji


Zakończenie mamy TU

Komentarze