Shadow of the Colossus

Od lat entuzjastycznie reaguję na każdy remake i remaster gry. Trochę z uwagi na pozycje wydane wyłącznie na japoński rynek, ale głównie dlatego, że na mojej „kupce wstydu” jest wiele tytułów, których z racji archaicznej oprawy graficznej nie jestem już w stanie przyswoić. Nic się bowiem tak źle nie starzeje jak CGI i modele 3D.
Wystarczy popatrzeć na pierwszą Larę. Nawet ośmiobitowy Mario ma więcej uroku.
Dlatego cieszy mnie każda próba wskrzeszenia klasyki, zwłaszcza jeśli to taki tytuł jak

SHADOW OF THE COLOSSUS

To jest jedna z tych gier, których przez lata zazdrościłem posiadaczom konsol Sony. Wydana w 2005 roku na PS2, doczekała się remastera w HD na PS3 w 2011, a teraz powróciła jako remake na PS4 ze wsparciem dla 4k i HDR które obsługuje wersja Pro.

Czy rzeczywiście jest tak dobra jak zdają się krzyczeć wszystkie recenzje od 13 lat?
A może dostaliśmy odgrzany po raz trzeci, niejadalny kotlet? Zapowiedzi były obiecujące.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

O tym jak bardzo zmieniła się grafika chyba najłatwiej się przekonać oglądając poniższe porównanie animacji kolejnych wersji.

niezwykłe krajobrazy

Przechodząc grę po raz pierwszy mogę śmiało napisać, że graficznie nie odbiega od aktualnie wydawanych tytułów. Niezwykłe krajobrazy i monumentalni przeciwnicy zapierają dech, a płynność i realizm animacji podczas jazdy konnej może służyć za wzór dla innych twórców. Zresztą polecam obserwować zachowanie konia pozostawionego samemu sobie. Nadal mnie bawi to jak wodzi głową za bohaterem, jak strzyże uszami, czy przekręca łeb.

muzyka

Dźwiękowo jest ok, choć nie ma tu motywu, który pozostałby ze mną po napisach końcowych. Z drugiej strony muzyka doskonale współgra z obrazem i podkreśla to, co widzimy na ekranie, więc spełnia swoją rolę.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

kolosy

Bohaterem historii jest Wander, który po śmierci ukochanej Mono, postanawia ją wskrzesić przy pomocy tajemniczej istoty – Dormina. Aby tego dokonać musi uśmiercić 16 tytułowych kolosów. Wsiada więc na swojego rumaka Agro i rusza w podróż po bezdrożach i lasach fantastycznej krainy.

ROZGRYWKA

Mimo że po Shadow of the Colossus graficznie nie odstaje od współczesnych tytułów, prostotą rozgrywki przypomina jak bardzo ewoluował przez te lata gatunek.
Brak tu drzewek rozwoju postaci, dziesiątek wymyślnych broni, wytwarzania ekwipunku czy nawet próby zaserwowania odmiennych zakończeń opartych na wyborach moralnych.

Całość sprowadza się do podążaniem po krainie za blaskiem bijącym z miecza, odnajdywania kolosów i ich likwidacji opartej na ciosach mieczem w czułe punkty.
Co prawda każdy z przeciwników jest inny, inaczej się porusza i stanowi odmienne wyzwanie, ale po ich zabiciu nie pozostaje nam już nic do zrobienia.

I muszę przyznać, że mimo upływu lat, ten model rozgrywki nadal doskonale się sprawdza. Zróżnicowanie kolejnych potyczek pozwala uniknąć monotonii i powoduje, że trudno się oderwać od konsoli.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

CZY WARTO?

trzeba

Jeśli nie znasz tej gry – to po prostu trzeba.
Dla klimatu, niesamowitych krajobrazów i majestatycznie poruszających się kolosów, epickich starć i ciekawej konstrukcji fabularnej, która cały czas trzyma nas w niepewności. To jest jedna z tych gier, które mimo upływu lat nadal potrafią wzbudzać emocje i sprawić że kompletnie wsiąkniemy w ich fantastyczny świat.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji udostępniło Playstation Polska

SKOMENTUJ

11 thoughts on “Shadow of the Colossus

  1. Wyjdę na psychofankę, ale mam na PS2, na PS3 razem z Ico a teraz kupiłam na PS4.
    Kocham tą grę.

  2. Od niedawna mam PS4 i tak sobie nadrabiam TLOU, Uncharted a teraz planuję zakup SotC.
    Ile godzin zajęło ci skończenie gry?

    1. Jakieś 14-15h ale bez poradników, map z z netu itp. Zwiedzałem sobie teran, oglądałem światynie. Podobno na speedrunie da się w 6 a średnia wynosi 9.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.