Sopockie molo

Tym razem wyruszyłem na nieco dłuższą trasę niż do tej pory. Podjechałem więc SKMką o 5 rano, by nie stracić ewentualnego wschodu słońca. Niestety mgła i niemal zerowa widoczność na morzu pokrzyżowały mi plany. Pozostało cyknąć kilka nocnych i potuptać plażą z powrotem do Orłowa.

Komentarze