Tanie granie

Kiedyś byłem uzależniony od gier.Serio.

Wagary spędzane w kafejkach na graniu po sieci – wewnętrznej bo www to się oglądało w trybie tekstowym, imprezy olewane z powodu kolejnych premier Fallouta, Baldurs Gate czy Tormenta..Z powodu HoMM 3 o mały włos nie oblałem matury…

Teraz czasu jakby mniej ale jak mnie grypa złapie czy inna bakteria – lubię sobie pograć.

Nie kupuję już praktycznie gier w dniu premiery.Praktycznie 90% gier na konsole mam w edycji GOTY czy Ultimate – czasem w splicie kilku części(w Polsce niestety mało popularne rozwiązanie.)

Po pierwsze taka wersja gwarantuje że będę miał dodatki w trakcie grania(nie wyobrażam sobie przechodzić drugi raz Obliviona tylko z powodu kilku nowych questów czy zbroi).Druga rzecz to cena – jak się zbierze do kupy np Fallouta 3 i wszystkie dodatkowe misje/rejony to wyjdzie wielokrotnie więcej.

Jeszcze w czasach użytkowania OSX zacząłem używać GOGSteam. Bo wygodniej, bo cała masa perełek za grosze.

SteamMinus jest taki że często płacę drugi raz za tytuły które mam tylko dlatego że nośnik wygląda jak lodowisko w ostatniej tercji meczu reprezentacji Rosja- Kanada.

Plus – za grosze mam dostęp do tytułów które chciałbym sobie przypomnieć lub takich które przegapiłem.Zauważyłem że niewiele wychodzi nowych gier w które warto się zaopatrzyć.

Może poza Skyrimem, Fallout NV, Assassins Creed 3 czy Red Dead Redamption. Czasu rozkwitu gier kiedy co miesiąc, dwa wychodziły całkiem niezłe produkcje – przeminęły.

Może dlatego że gracze się zmienili.Nowe gry o wielowątkowej fabule i konkretnym poziomie trudności można policzyć na palcach jednej ręki.

Czegoś na miarę Planescape Torment czy Divine Divinity chyba już nie ma co się spodziewać.Chyba że z dodanym poradnikiem i podświetleniem opcji dialogowych które należy kolejno wybierać.Co by się dzieciaki nie zmęczyły myśleniem i ilością tekstu.

Komentarze