Zmiany

Miesiąc temu odszedłem z pracy. Tak po prostu.
Decyzję podjąłem z dnia na dzień, lecz dzięki wpisom Michała – byłem przygotowany od dłuższego czasu. Najtrudniej było wytłumaczyć.

Z pracą jest jak z zakochaniem

W moim przypadku z pracą jest jak z zakochaniem. Na początku zauroczenie i motylki w brzuszku.  Nowe miejsca, nowi ludzie, plany na przyszłość, nieograniczone możliwości. Cudowny okres odkrywania. Jak w każdym związku, przychodzi moment, w którym trzeba się określić. Czy pierwotna euforia przetrwała, czy też popadamy w rutynę jednakowych dni, wypełnionych wykonywanymi mechanicznie czynnościami. W zasadzie kiedy zaczyna się o tym myśleć – zwykle oznacza to, że czas na zmiany. Bez kierowania się sentymentami i przyzwyczajeniem.
Wielokrotnie musiałem tłumaczyć, że to nie kwestia pieniędzy, stanowiska, czy jakiejś konkretnej sytuacji. Najlepiej pasowałoby klasyczne „zabrakło chemii”.

Zabrakło chemii

Życie jest zbyt krótkie na robienie rzeczy, które nie dają nam satysfakcji. Niby oczywiste, ale nauczono nas ten fakt ignorować. Bo „praca nie ma się podobać, tylko zapewnić środki do życia”. Powtarzano mi to od dziecka. Tak często, że prawie uwierzyłem, że to jedyna możliwość. Życie chomika w kołowrotku. Przeklinanie poniedziałków i świętowanie każdego weekendu.
Nie chciałem tak skończyć.

Nie chciałem tak skończyć

Uświadomiłem sobie, że odkładanie wszystkiego na później to pułapka. Nie wiem ile czasu mi zostało. Kilkadziesiąt lat, rok, czy miesiąc.
Dla tych wszystkich ludzi z którymi nie mam się kiedy spotkać, na nie odwiedzone miejsca, nieprzeczytane książki.
Ile razy zapominałem o rzeczach ważnych, odkładając je na później? Ilu marzeń nie zrealizuję, tkwiąc w miejscu?

Dlatego zdecydowałem się odejść.
Zrobić remont mieszkania, pisać, pojechać na wszystkie konwenty i konferencje, skończyć zaczęte książki, pograć w gry…

Po prostu pożyć.


PS.:Jeśli chcecie być na bieżąco – wpadajcie na fanpage

facebook

Share This!

19 thoughts on “Zmiany”

  1. Maaaaarcin,

    Brawo, że się przygotowałeś. A już jak przeczytałem, że miałem w tych przygotowaniach swój udział – to serce urosło.

    Dzięki! I powodzenia. Nie przepalaj kasy za szybko…

    1. Wszystko rozpisane w arkuszu, razem z amortyzacją na „nieprzewidziane wydatki/naprawy itp”. Nie rzucałbym się na głęboką wodę bez koła ratunkowego na wszelki wypadek;)

  2. Marcin, szczere gratulacje w związku z „uwolnieniem się” :) Ja również powoli przymierzam się do tego kroku, ale jeszcze trochę spraw muszę rozwiązać. BTW kilka dni temu przeczytałem świetną książkę: „Fastlane milionera” MJ DeMarco. To, w jaki sposób autor wywraca powszechnie znaną wiedzę na temat pracy, dorobku i pieniądzach, robi niesamowite wrażenie i zmienia całkowicie podejście do tych spraw. Mocno polecam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *