5 sposobów na brak weny

” Zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma” jak śpiewał słynny bard Karel Gott w reklamie klusek.
Obok esperalu, kiły i zeznania podatkowego – jedno z największych przekleństw każdego twórcy.
Zazwyczaj przychodzi nocą, kiedy nie masz sił by ją wykorzystać.
Znika nad ranem kiedy najbardziej jej potrzebujesz.
Dziwka zwana weną.

Jest jednak kilka sposobów pozwalających ją sprowokować do działania

1 Rusz się

Czasem zwyczajnie warto odkleić dupę od krzesła i dotlenić mózg. Zwłaszcza jeśli ślęczysz godzinami nad pustą kartką, stroną, szablonem, czy czego tam używasz przy tworzeniu. Nie mówię żeby od razu pobijać rekordy dystansowe – na początek wystarczy 15 minut poza domem.

Nie sugeruj się wariatami biegającymi poboczami ruchliwych ulic. W spalinach o świeże powietrze raczej trudno.

2 Wprowadź się w nastrój

Przypomnij sobie jak było na początku. Co wprawiało cię w twórczy nastrój. Ulubiona muzyka, pomidorówka, przemówienie noworoczne prezydenta, czarna msza.. Cokolwiek na ciebie działa jest dobre.

No może nie w przypadku ofiar z ludzi i ciężkich narkotyków, ale hej – kto powiedział że proces twórczy to lekkie zajęcie?

3 Sięgnij do klasyki

Dobra inspiracja to podstawa procesu tworzenia. Szukaj jej w malarstwie, muzyce, komiksach, filmach.. To niewyczerpane źródło pomysłów i koncepcji, które możesz rozwijać i kontynuować. Pamiętaj jednak, że istnieje zasadnicza różnica między interpretacją, a kopiowaniem treści.

Zazwyczaj bardzo szybko uświadomią ci ją odbiorcy.

4 Przejrzyj szuflady

Pamiętacie jak pisałem o zapisywaniu wszystkiego co wpadnie do głowy? To właśnie moment w którym warto to wykorzystać.

Rozwijanie swoich starych koncepcji to nic złego. Zwłaszcza kiedy pomysł był dobry ale brakowało nam umiejętności, doświadczenia lub środków na jego realizację. Czasem nawet z niepozornego szkicu po latach może powstać dzieło sztuki.

5 Daj sobie czas

Jeśli naprawdę nic nie przychodzi ci do głowy i masz już dość – po prostu zajmij się czymś innym. Serio. Zmuszanie się do „wyprodukowania” kolejnego materiału odbiera całą przyjemność tworzenia.  Krytyczne oko odbiorcy od razu wypatrzy jak bardzo wymęczone popłuczyny różnią się od tego co powstało spontanicznie i w przypływie natchnienia.

Może nie robisz wyłącznie dla niech, ale pamiętaj by nie robić wbrew sobie.

Share This!

SKOMENTUJ

16 thoughts on “5 sposobów na brak weny

  1. Dokładnie tak! Dotlenienie mózgu jest bardzo ważne, nigdy nie pisze mi się tak dobrze, jak po bieganiu. Grunt to nie działać pod presją, dać sobie chwilę wytchnienia – wena może i jest suką, ale zawsze wraca :)

  2. Mi kiedyś ktoś mądry powiedział że jak zakładasz bloga powinnaś usiąść i napisać 50 tematów o których chciałabyś napisać. U mnie zaczęło się od kulinariów więc było prosto – przecież potrafię ugotować więcej niż 50 dań. Ale przyszedł czas i pewne rozgoryczenie – tyle ciekawych rzeczy jest wokół mnie a ja tylko te potrawy pokazuje. Dlaczego nie pójść o krok dalej. I zrobiłam nową listę z której zawsze mogę skorzystać jak z „telefonu do przyjaciela”.

  3. U mnie klasycznie: przyszła wiosna, energia 300%. Obiektyw już do mnie pędzi… czas ruszyć w świat za natchnieniem. Dokładnie tak jak w punkcie pierwszym: trzeba się ruszyć.

  4. Systematycznie korzystam z metody 3 i 4. Sam się łapię za głowę, kiedy czytam klasykę literatury i widzę ile jest tam pomysłów na artykuł.
    Jeśli metoda 3 i 4 zawodzi łapię się za 1, ale w 90% zaglądnięcie do szuflady załatwia problem.

  5. Mam mieszane uczucia wzgledem punktu piątego. Bo owszem, zgadzam się, że czasami najlepsze, co można zrobić, to wziać wolne od pisania.
    Jednak co do natchnienia, to odwołam się do cytatu, który strasznie lubię.

    „Pisz. Nawet jeśli masz zły dzień i uważasz, że piszesz śmieci. Pisz. Ponieważ tysiąc pięćset złych słów można poprawić. Nie możesz za to poprawić tego, czego nie napiszesz. Świetny pomysł w twojej głowie jest bezwartościowy. Świetny pomysł źle wyrażony na papierze może być poprawiony. Więc pozwól sobie pisać śmieci. Wszyscy to czasem robimy. Czytelnicy nie widzą różnicy między słowami napisanymi pod wpływem pasji, kiedy słowa po prostu płyną a między słowami, które się poleruje
    tygodniami z bólem jak przy wyrywaniu zębów.” – Steven Savile

  6. „Zazwyczaj przychodzi nocą, kiedy nie masz sił by ją wykorzystać.” Kto potrzebuje snu anyway? Noc to najlepsza pora do tworzenia, bo nikt Ci nie przeszkadza, jesteś zupełnie sam ze swoimi pomysłami, jesteś bardziej podatny na różnego rodzaju twórcze uniesienia. Praca nocą potrafi być na prawdę efektywna, najprzyjemniej rano patrzy się na jej wyniki. :) Ale muszę się zgodzić, czasami jednak nie ma na nią siły.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *