Burnout Paradise Remastered

realizm uszkodzeń

Odkąd odpaliłem pierwszego Burnouta na Gacku – wiedziałem, że to będzie jedna z moich ulubionych gier. Mimo, że nie przepadam za wyścigami, ani nie interesuję się motoryzacją. To realizm uszkodzeń pojazdów i fizyka jazdy sprawiły, że sięgnąłem po kolejne części. Burnout 2: Point of Impact na Gamecube, a później Legends i Dominator na PSP zapewniły mi długie godziny rozrywki.

BURNOUT PARADISE REMASTERED

po 10 latach

Próba powrotu do gry po 10 latach to spore wyzwanie. Grafikę można jakoś uratować, ale mechanika często okazuje się zbyt archaiczna i nie dorównuje nawet współczesnym przeciętniakom. W końcu dekada w tej branży to przepaść.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

grafika

Nie da się ukryć że grafika jest nieco leciwa. Mimo podwyższonej rozdzielczości trudno pomylić ten remaster z grami aktualnej generacji konsol. Nawet ruch na ulicach przypomina o czasach gdy sandboxowe światy były martwe niczym wioska pod Pcimiem o poranku pierwszego stycznia. Nie oznacza to jednak że gra jest brzydka – po prostu wizualnie odstaje od dzisiejszych standardów.

muzyka

Muzyka to jednak zupełnie inna bajka. Kiedy przy odpaleniu gry usłyszałem „Paradise City” Guns N’ Roses z miejsca poczułem klimat pierwszych części. Ta playlista, dla takiego stuletniego piernika jak ja, stanowi miły powrót do korzeni.
Nawet polski lektor nie psuje wrażenia i jest na całkiem przyzwoitym poziomie.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

nie ma

Nie oszukujmy się – nie ma tutaj na nią miejsca. Tu chodzi tylko i wyłącznie o prędkość i rozwałkę wszystkiego co trafi pod nasze koła. I nie ma w tym nic złego. Od czasu do czasu taka bezrefleksyjna rozpierducha jest całkiem odprężająca.

ROZGRYWKA

sandbox

Burnout Paradise Remastered to sandbox pełną gębą. Wybieramy pojazd i od razu mamy możliwość dowolnego poruszania się po całej mapie, wybierając aktywności spośród wszystkich dostępnych na naszej trasie.
Poza klasycznymi wyścigami, mamy możliwość zmierzenia się online z przypadkowymi graczami lub znajomymi oraz masę elementów do zniszczenia i ewolucji do wykonania.
Obok wersji podstawowej remaster zawiera osiem dodatków takich jak nowa mapa i dziesiątki mniej lub bardziej zaskakujących pojazdów

CZY WARTO?

magia

Przez lata grafika się zestarzała. Ale nie grywalność.
Magia nadal działa. I pewnie zabrzmi to jak banał, ale Burnout Paradise Remastered to wciąż dziesiątki godzin radosnej rozwałki przy doskonałej muzyce. Jeden z tych klasyków do których siadasz na pięć minut, a wstajesz po kilku godzinach.
Jeśli jeszcze nie grałeś – bierz w ciemno.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji udostępniło Electronic Arts Polska

Komentarze