Chilling Adventures of Sabrina sezon pierwszy

Jeśli ktoś ma na karku milion lat, pewnie pamięta przygody nastoletniej czarownicy Sabriny. Tandetny sitcom z kukiełką gadającego kota, w ciągu siedmiu lat doczekał się siedmiu sezonów i trzech filmów telewizyjnych. Nie ukrywam, że śmiech z offu odstraszał mnie na tyle skutecznie, że po obejrzeniu kilku odcinków odpuściłem. Kiedy więc Netflix zapowiedział reboot serii w zupełnie innej konwencji byłem nastawiony sceptycznie.

CHILLING ADVENTURES OF SABRINA

zaskakuje

Mimo obejrzenia całego sezonu nadal trudno mi ten serial do czegokolwiek porównać. Od pierwszego odcinka zaskakuje. Przerysowana, pełna przemocy, momentami bardzo infantylna komiksowa fabuła kontrastuje tu z wysmakowanymi ujęciami, zabawą płaszczyznami ostrości i kadrem. Niczym Opowieści z krypty w Riverdale.

obsada

Przy całym przepychu ujęć uwagę zwraca też obsada. Przede wszystkim kot jest w końcu prawdziwy. Czarny, mruczący i puchaty. Kiernan Shipka w roli Sabriny wypada natomiast dosyć blado, ale tylko dlatego że uwagę kradną Lucy Davis i Miranda Otto jako ciotki. Najjaśniejszą gwiazdą tego sezonu jest jednak Michelle Gomez w roli… no sami zobaczycie kogo. Pamiętna Missy z Doctor Who po raz kolejny zdefiniowała na ekranie postać w taki sposób, że trudno by było wyobrazić sobie w jej miejsce kogokolwiek innego.

polecam

Dziwny to serial. Momentami gotycki i mroczny, czasem popadający w kicz i gore, by po chwili zaserwować dylematy uczuciowe nastolatków. Mi ta mieszanka smakowała na tyle, że pochłonąłem sezon za jednym posiedzeniem. Dlatego polecam, choć tylko tym, którzy lubią taką żonglerkę konwencją. Sam sięgnę pewnie teraz po Riverdale, żeby jakoś przetrwać oczekiwanie na kolejne przygody Sabriny.

Premiera serialu 26 października na Netflix


serial do recenzji udostępnił Netflix

Komentarze