Cropp Tattoo Konwent Gdańsk 2014

Remont na głowie, coraz mniejsze zainteresowanie „atrakcjami” jakie przewidzieli organizatorzy i ogólne znudzenie tematem spowodowały, że miałem w tym roku nie jechać. Przebieg imprezy praktycznie nie zmienia się od lat. Ot branża tatuatorów ma swój konkurs, miłośnicy mogą się przy okazji załapać na tatuaż, do tego graffiti, fajne fury, kilka pokazów na scenie i koncerty. W sumie poza możliwością spotkania się ze znajomymi nic mnie już na tą imprezę nie ciągnęło.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

Tak mniej więcej wygląda to co roku. Poza jednym detalem. Tegoroczną edycję miał zakończyć wyjątkowy koncert.

Erik Schrody czyli Everlast

Pewnie „gimby nie znajo”, a dla starszych to „jakiś koleś z House of Pain”. Trudno pisać o kimś, kogo muzyki się słucha od niemal 24 lat. Od kasety z solowym albumem „Forever Everlasting” kupionej gdzieś na rynku. House of Pain nie był moim ulubionym zespołem, ale już solowy album artysty praktycznie nie opuszczał walkmana. Zmieniała się technologia i nośniki, ale cokolwiek robiłem – muzyka Erika towarzyszyła mi przez cały czas. Zdaną maturę świętowałem przy dzwiękach z”Eat at Whitey’s”, a projekt dyplomowy składałem do kupy nucąc „White Trash Beautiful”. Kiedy poznałem Nerdy – wysyłaliśmy sobie po nocach jego kawałki w linkach na GG.

Nie wiem czy taki opis jest w stanie oddać to co czułem, kiedy staliśmy oboje w pierwszym rzędzie pod sceną. Nie było fajerwerków, wielopoziomowej sceny czy pokazów pirotechnicznych jak na Rammstein. Tylko wykonawca i jego muzyka. 

To był najlepszy koncert na jakim byłem.

 

 

Share This!

SKOMENTUJ

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *