Czy pamiętasz zapach deszczu

Jest coś dziwnego w tym, że moje najtrwalsze wspomnienia z dzieciństwa są związane z zapachami. Chleba pieczonego w pobliskiej piekarni, wody kolońskiej dziadka, świeżo skoszonej trawy i deszczu.. Setki sytuacji i „ważnych momentów” mojego życia, tak zabawnych i trywialnych z perspektywy czasu.

O ile pracę, rozrywkę, a nawet relacje międzyludzkie, z powodzeniem mogę znaleźć „w sieci”, zapach to jedna z tych rzeczy, które nie maja cyfrowej alternatywy.

To prawdziwy powód, dla którego poranki wiosny, lata i wczesnej jesieni, zaczynam z kawą w ogrodzie. Nad gorącym kubkiem aromatycznej woni na moment pozwalam sobie wrócić do wszystkich chwil tak spędzonych.

Może to starość, albo ktoś mi coś dosypuje do śniadania, ale lubię ten stan.

I tak się zastanawiam ile z zapachów mojego dzieciństwa poznają dzieciaki za 10, czy 50 lat? Ile z nich w ogóle będzie mogło pobiegać po trawie w czasach intensywnej urbanizacji miast? Nie zauważamy jak stopniowo zmienia się krajobraz za oknem. Giną parki, ogródki działkowe i zielone skwery.

Może nasze prawnuki będą się mogły co najwyżej pobawić w berka na betonowej płycie strzeżonego osiedla. To nie jest wcale tak odległa i absurdalna wizja. To tylko kwestia czasu.

Jeśli więc pogoda sprzyja – wyjdź na chwilę z domu.

Przypomnij sobie jak pachnie deszcz na świeżo skoszonej trawie.

Komentarze