Days Gone

Pierwsza zapowiedź Days Gone na targach E3 spowodowała, że tytuł znalazł się automatycznie na mojej liście obowiązkowych. Klimaty motocyklowych gangów rodem z Sons of Anarchy połączone z postapokaliptyczną wizją Stanów Zjednoczonych opanowanych przez zombie…

DAYS GONE

Tytuły ekskluzywne od PlayStation łączy jedno. Są to gry albo dobre, albo bardzo dobre, które brać można niemal w ciemno. Co zresztą zdarzało mi się parokrotnie zrobić i nie pamiętam bym się kiedykolwiek zawiódł. Dlatego już na starcie oczekiwania względem tytułu były spore.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

grafika

Jak w przypadku znakomitej większości gier pisanych pod konkretną platformę, grafika Days Gone jest fenomenalna. Zarówno modele postaci, animacje przeciwników, czy efekty świetlne są na najwyższym poziomie. Na osobną wzmiankę zasługują efekty klimatyczne, takie jak choćby śnieg, którego płatki nie tylko osiadają na ubraniu bohatera podczas jazdy na motocyklu, ale i stopniowo pokrywają domy, drzewa czy skały.
Niestety, jak to przy sandboxach bywa – mamy tu garść drobnych, acz wymagających poprawki bugów. Poza paroma teleportacjami obiektów na mapie, trafiłem na błąd, powodujący, że w trakcie brania misji zmieniła się nagle pogoda w regionie i zimowa zamieć przeszła w słoneczny, wiosenny dzień. Nie było tego jakoś skandalicznie dużo, ale kolejna łatka nie zaszkodzi.

dźwięk

Nieco mniej zachwycił mnie dźwięk. O ile beznamiętnie czytane kwestie dialogowe bohaterów można jakoś usprawiedliwić tym co przeszli, to brak nawiązującej do klimatu ścieżki dźwiękowej uważam za spore niedociągnięcie. Zwłaszcza, że twórcy dali nam jedną scenę (podczas zmiany mapy), w której kawałek w tle idealnie buduje nastrój. Bardzo brakuje tu jakiegoś rockowego brzmienia z górnej półki w trakcie jazdy czy radosnej rzezi hord zombiaków.
[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

 

FABUŁA

Deacon

Historia zaczyna się w momencie wybuchu epidemii wirusa zmieniającego ludzi w zombie. Nasz bohater, Deacon St. John, to członek lokalnego gangu motocyklowego Mongrel MC. Poznajemy go gdy wraz z żoną i kumplem Boozerem próbują wydostać się z opanowanego przez zarażonych miasta. W wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń małżeństwo zostaje rozdzielone. Dwa lata później widzimy jak obaj przyjaciele przemierzają na motocyklach to co zostało z ich dawnego świata.

świat

Na zgliszczach cywilizacji, nieliczni próbują przetrwać w niewielkich, ufortyfikowanych obozach, kraj natomiast opanowały hordy skażonych, dzikie zwierzęta i bandy łupieżców.

Sara

Główną osią fabularną jest próba poznania przez Deacona losów jego uznanej za zmarłą żony. W trakcie poszukiwań Sary przyjdzie mu zmierzyć się z tajemniczą sektą samookaleczających się szaleńców, odkryć mroczny sekret rządowej organizacji badawczej i dołączyć do organizacji paramilitarnej.

Mimo dużego potencjału, zabrakło mi tu dojrzałego budowania relacji i wiarygodnej przemiany bohaterów. Nawet jeśli zasugerowano w kilku miejscach targające protagonistą dylematy moralne, to i tak przez większość czasu pozostaje agresywnym furiatem, który wrzeszczy podczas słuchania audycji radiowych. Relacje z kobietami wyglądają z kolei jak zaczepki nastolatków na szkolnym korytarzu. Szkoda, bo mogło być znacznie lepiej.
Nie tracę jednak nadziei bo jedno z czterech ukrytych zakończeń sugeruje ciąg dalszy.

ROZGRYWKA

Gra oferuje mieszankę znanych z sandboxowej klasyki rozwiązań i dorzuca do nich swoje. Konstrukcja Days Gone oparta jest na zadaniach fabularnych i powiązanych z nimi misjach pobocznych. Są one powiązane, w związku z czym często przyjdzie nam równocześnie zrobić postępy w kilku wątkach lub wręcz je zakończyć. Brzmi może dziwnie, ale to całkiem przyjemna próba pokazania zależności panujących w eksplorowanym świecie.

mapa

A terenu do zwiedzania mamy sporo, choć podzielona pasmem gór na dwie części mapa jest ledwie ułamkiem tego, co mieliśmy okazję zwiedzać choćby w ostatnich odsłonach serii Division czy Assassins Creed.

osady

Przyjazne nam osady trzeba będzie wspierać wykonując dla nich misje, gromadząc pożywienie i dbając o ich bezpieczeństwo. Dzięki temu wzrasta reputacja bohatera, co umożliwia nam zakup uzbrojenia oraz ulepszanie naszej maszyny.

wrogowie

Poza opanowanymi przez łupieżców obozami, czyhają na nas dzikie zwierzęta oraz wałęsający się po okolicy zarażeni. Wrogowie są zróżnicowani pod względem stopnia trudności oraz liczby w jakiej występują. I tak jak wilk, czy samotny bandyta nie sprawiają trudności, tak niedźwiedź czy gniazdo zombie to spore wyzwanie.

 

hordy

Najliczniejsze są oczywiście hordy skażonych, które potrafią liczyć kilkaset osobników, zabijających wszystko na swojej drodze. To też swego rodzaju bossowie, których likwidacja możliwa jest dopiero pod koniec gry, kiedy dysponujemy odpowiednim uzbrojeniem. Na plus zaliczam tu całkiem sensowny model poruszania się tej masy wrogów, którzy wcale nie atakują „gęsiego”, a wręcz całkiem sprawnie flankują i próbują nas osaczyć. Dodatkowo, mimo tak olbrzymiej ilości ruchomych modeli, gra nie klatkuje nawet na klasycznej PS4. Trochę gorzej z losowym poruszaniem się hord po mapie, bo przynajmniej na moje kilkadziesiąt godzin gry biegały cały czas w konkretnej okolicy.

 

broń

Niezbędne w postapokaliptycznej rzeczywistości uzbrojenie podzielono na przypisane do kołowego menu kategorie. Poza dostępną u sprzedawców i z odzysku na wrogach bronią główną, boczną i specjalną, nasz bohater wykorzystuje też nóż, zdobyczny lub skonstruowany oręż sieczno-ogłuszający oraz cały szereg ofensywnych i defensywnych materiałów palnych, wybuchowych, czy służących dywersji wabików. Arsenał rozszerzamy budując ze znalezionych surowców w oparciu o uzyskane w misjach receptury.

 

umiejętności

Poza uzbrojeniem Deacon posiada szereg możliwych do odblokowania umiejętności podzielonych na trzy kluczowe kategorie: przetrwanie oraz walka bronią białą i dystansową. Pozwalają one na zwiększenie zdolności ofensywnych, defensywnych czy choćby ilości amunicji albo zbieranych surowców.

menu

O ile samo obłożenie kołowego menu jest dobre, to pomysł żeby płynnie wybierać elementy bez możliwości ich zablokowania to pomyłka. Jednej z zakładek nie użyłem w grze ani razu, bo zwyczajnie nie mogłem się do niej dostać, inna co chwilę przeskakiwała mi na sąsiednią podczas wyboru w trakcie walki. Mam nadzieję, że w patchu po prostu umożliwią wygodniejsze przechodzenie między pozycjami.

motocykl

Głównym środkiem lokomocji w Days Gone jest motocykl, który poza swoją podstawową funkcją, pozwala na zapis stanu gry oraz automatyczne przejście do odkrytych obozów. Wraz z rozwojem fabuły i wzrostem reputacji w kolejnych lokacjach, otrzymujemy dostęp do całej masy usprawnień konstrukcyjnych, dodatków i modyfikacji wizualnych. Warto w nie inwestować bo, przynajmniej na początku, uzależnieni jesteśmy od ilości znalezionego na trasie paliwa i pojemności baku.

 

zlecenia

Poza wymienionym wspieraniem osad i radosnym wyżynaniem wrogich obozów, nasz bohater co jakiś czas dostaje dodatkowe zlecenia. Z reguły będzie to odbijanie zakładników, pościg i schwytanie jakiegoś bikera żywcem lub zwykłe zabójstwa na zlecenie. Na mapie pojawiają się też zaznaczone znakiem zapytania, generowane losowo instancje z zasadzkami lub zakładnikami.

CZY WARTO

niezła

Days Gone to tytuł nierówny. Z jednej strony doskonała grafika i całkiem udana implementacja hord zombiaków, której nie zobaczycie w żadnej innej grze. Z drugiej, nie do końca przekonująca fabuła i kreacja postaci, garść błędów oraz chyba najczęściej pojawiający się ekran ładowania jaki widziałem w ciągu ostatnich kilku lat. W pewnym momencie zaliczamy dwie minuty loadingu dla półminutowej animacji przerywnika. W efekcie gra, która mogła być świetna, jest ledwie niezła.
To spory wyczyn dla studia z tak niewielkim dorobkiem, ale w tej samej kategorii mamy takie hity jak God of War, Uncharted, Horizon czy Detroit: Become Human, więc poprzeczka oczekiwań jest bardzo wysoko. Niemniej, nadal jest to jedyna gra która łączy klimaty gangów motocyklowych, zombie shootera i postapo. Dla miłośników tematyki pozycja obowiązkowa.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji dostarczyło PlayStation Polska

Komentarze