Destiny 2: Forsaken

Jeśli miałbym wymienić gry, które najdłużej katowałem na konsoli – na pierwszym miejscu byłoby Destiny, w którym spędziłem wg trackera jakieś nieco ponad 1000 godzin. Biorąc pod uwagę, że na drugim miejscu są pozycje z czasem w okolicach setki  – to miażdżąca przewaga. I jasne – nie była to gra doskonała, na starcie praktycznie nie miała zawartości, niekończący się grind mógł odrzucać, a ciągłe nerfy najlepszych broni i awarie serwerów powodowały frustrację nawet najbardziej zapalonych graczy. Niemniej miała coś, co potrafiło zatrzymać przy konsoli na całe tygodnie. 

Przejście drugiej części odkładałem tak długo jak się dało. Pamiętając jak biednie wyglądała jedynka po premierze i że jakikolwiek zarys fabuły nadały jej dopiero dodatki. No ale kiedy zawitała do mnie w ramach PS plusa, musiałem spróbować. Dosłownie na tydzień przed premierą największego dodatku w historii serii, siedziałem już po uszy w grindzie broni i pancerza.

FORSAKEN

Zapowiadany jako najbardziej epicki z dotychczasowych dodatków, wnoszący poważne zmiany do mechaniki uzbrojenia, wątek fabularny z misją główną i pobocznymi, mapy, dodatkowe supery i subklasy dla wszystkich klas postaci oraz nowy tryb wieloosobowy – Gambit. Słowem – pozycja obowiązkowa dla fanów serii i posiadaczy poprzednich dodatków (bo bez nich nie działa).

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

grafika

Jedynka wizualnie rozwinęła skrzydła dopiero po uwolnieniu się od poprzedniej generacji konsol po wydaniu Rise of Iron. Dwójka wrażenie robiła od samego początku. Rozmiarem lokacji, detalami modeli postaci czy efektami świetlnymi. W przypadku Forsaken zmianie uległ natomiast klimat. Mroczne zakamarki Tangled Shore, rozsypujące się Prison of Elders czy tajemnicze Dreaming City idealnie budują nastrój wokół głównego wątku fabularnego. Do tego nowe frakcje przeciwników dowodzone przez tajemniczych Baronów i masa sprzętu do ich eksterminacji.

muzyka

Dodatek zachwyca nie tylko wizualnie. Bungie zdążyło nas już przyzwyczaić, że potrafi zadbać o naprawdę dobrą ścieżkę dźwiękową. Nawet w tak nietypowych momentach jak impreza w jakiejś norze na asteroidzie.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

kosmiczny western

Dla wszystkich, którzy grali w jedynkę, główny wątek fabularny będzie oczywisty już po obejrzeniu trailerów. Mamy tu klasyczny motyw ucieczki z więzienia, poszukiwania winnych zbrodni i zemsty z twistem, którego wam nie zdradzę. Niczym w kosmicznym westernie przyjdzie nam eksplorować dzikie tereny opanowane przez zabójców i przemytników. Trudno jednak nie zauważyć, że krótkie animacje to tylko pretekst do rzucenia się ponownie w wir potyczek, rzezi na wrogach i nieustającego grindowania każdej broni i elementu zbroi.

dobro i zło

Zabrakło trochę miejsca na refleksję nad tym że dobro i zło w tym świecie to tylko kwestia perspektywy. Niemniej warto docenić, że w końcu dostaliśmy coś na miarę Taken Kinga, po prostej jak strategia Thralli fabule Warmind. Przebiegnięcie głównego wątku zajęło mi ok 8 godzin co uważam za całkiem niezły czas, biorąc pod uwagę że to ledwie cząstka tego co dostajemy w Forsaken.

ROZGRYWKA

broń

Przede wszystkim pojawiły się zmiany w układzie uzbrojenia, które weszły wraz z patchem tuż przed dodatkiem, ale zaliczane są do ogólnej koncepcji jego zawartości. Na chwilę obecną trudno mi jednoznacznie stwierdzić czy są one na plus. Zamiast Primary i Special mamy sloty Kinetic i Energy Weapons co prowadzi do sytuacji w której można umieścić sobie na obu rewolwery czy snajperki. Z kolei Heavy weapons to teraz power weapons. Z jednej strony fajny patent do robienia dziennych nagród bo co dwie snajperki to nie jedna, ale nie bardzo rozumiem jeszcze logikę takiego układu.

łuki

Skoro przy broni jesteśmy, obok całej masy nowych pukawek – pojawiły się łuki. Wiem, że w konwencji potyczek w kosmosie nie brzmi to szczególnie widowiskowo, ale to jedna z najfajniejszych broni w grze. Sam byłem sceptycznie nastawiony, póki nie zdobyłem pierwszego. Dobry roll gniecie wroga zarówno na PVP jak i PVE.

subklasy

Poza tym dostajemy nowe subklasy i zdolności specjalne. Pierwszy zestaw odblokowuje nam się podczas fabuły, kolejne podczas jednego z zadań pobocznych które dostajemy po ukończeniu głównego wątku. Ukończenie zajmuje co prawda trochę czasu, ale zdecydowanie warto, co widać najlepiej na meczach w trybie PVP.

Gambit

Ten tryb doczekał się też nowej aktywności. Gambit to mieszanka PvE i PvP. Polega on na zabijaniu mobów na dwóch równoległych planszach i zbieraniu wypadających z nich motek. Ładowanie motek do banku powoduje uwolnienie jednego z 3 rodzajów mobów przy banku przeciwnika (wielkość zależna od depozytu wrzucającego). Równocześnie co jakiś czas gracze mogą przechodzić na równoległą mapę, zabijać wrogów i kraść ich motki. Wygrywa drużyna która zbierze 75 w banku i pokona to co z niego wylezie.

nowe menu

Kolejna zmiana to nowe menu w którym pojawiły się nowe zakładki monitorujące aktywności, zdobyte uzbrojenie, pancerze, kolory, flagi itp. Wszystkie których elementy nie były generowane losowo możemy z tego miejsca odtworzyć poświęcając wskazane surowce. Zmiany mechaniki i menu są już dostępne również dla posiadaczy podstawki i poprzednich dodatków po ostatniej łatce.
Oczywiście wszyscy czekają na nowy rajd, który ma być nieco bardziej złożony niż poprzedni, ale na chwilę obecną trudno przewidzieć na ile się to uda.

CZY WARTO?

doskonałe

Dla fanów serii to pozycja obowiązkowa, a dla tych którzy jeszcze nie grali dobry moment żeby wejść do gry razem z całą masą ludzi z plusa, którzy okupują teraz serwery. Forsaken to doskonałe rozwinięcie podstawki, przebijające zawartością nawet genialnego Taken Kinga. Zarówno jako historia wzbogacająca lore i kompletnie nowa zawartość w postaci sprzętu, umiejętności postaci i aktywności. Poza tym – czy można nie lubić kosmicznych westernów?


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji dostarczyło Activision

Komentarze