Detroit: Become Human

Ponownie ląduje u mnie gra, którą zaliczyłem do najciekawszych zapowiedzi na ubiegłorocznych targach E3. Co więcej, mam okazję zweryfikować deklaracje twórców które padły podczas  pokazu przedpremierowego, na którym miałem okazję chwilę zagrać. Przed wami opowieść z gatunku fantastyki naukowej w konwencji przygodówki i filmu interaktywnego

DETROIT: BECOME HUMAN

Kiedy zobaczyłem pierwszy trailer, byłem ciekaw tej gry. Po pokazie przedpremierowym miałem pewność, że muszę w nią zagrać.
Zarówno pod względem koncepcji jak i realizacji zapowiadała się wprost genialnie.
Zanim zaczniecie jednak czytanie recenzji zachęcam do zapoznania się z poprzednim wpisem Detroit: Become Human przedpremierowo, bo ten jest ledwie jego uzupełnieniem.

,

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

grafika

Jak już pisałem w relacji z pokazu – grafika robi niesamowite wrażenie. Na uznanie zasługuje zarówno realizm modeli postaci, jak i projekt miasta i poszczególnych lokacji. To niezwykle spójna wizja, przeprowadzona konsekwentnie i z dużą dbałością o detale.

dźwięk

Jeżeli chodzi o dźwięk to oprawa audio nie odstaje od wizualnej. Z uwagi na to, że aktorzy użyczali tu zarówno twarzy jak i głosu, nie posunąłem się do grania z polskim dubbingiem. Zwyczajnie szkoda byłoby ich pracy. Dzięki temu głosy pasują idealnie do postaci i ich gestykulacji oraz mimiki. Co ciekawe androidy, są zagrane w sposób oszczędny i przywodzący na myśl HALA 9000, a dopiero po przebudzeniu zaczynają okazywać emocje.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie o tej grze – moim pierwszym skojarzeniem było Humans. Podobnie jak tam, obserwujemy konflikt między ludźmi, a androidami w których budzi się świadomość. Detroit: Become Human pokazuje nam początki konfliktu z trzech perspektyw: przewodzącego rebelii Markusa, Kary która służy jako pomoc domowa i Connora – prototypu łowcy androidów. Każde z nich kieruje się odmienną motywacją i ma zupełnie inne, często skrajnie sprzeczne cele. Może się zdarzyć, że wejdą w konflikt, albo nawet że któreś z nich zginie, kompletnie zmieniając przebieg fabuły.
Najlepszym przykładem tego jak gra zaskakuje, jest żeński android w menu, który w czasie naszej bezczynności potrafi z wyrzutem komentować źle zakończony wątek.

ROZGRYWKA

mechanika

Mechanika gry opiera się na poruszaniu się w obrębie wydzielonego fragmentu lokacji, interakcjach z obiektami, ludźmi i androidami. W zależności od stopnia trudności, interakcje wymagać mogą wklepania mniej lub bardziej skomplikowanej kombinacji przycisków.

rozdziały

Historia jest podzielona na rozdziały i punkt kontrolne, które możemy powtarzać w celu uzyskania innego zakończenia wątku lub znalezienia ukrytych magazynów (czasopisma pełniące rolę znajdziek, których treść może się zmieniać w zależności od fabuły). Dzięki bardzo rozbudowanej siatce możliwych do wykonania, alternatywnych czynności, każde przejście historii może być inne, a efekty nawet drobnej zmiany potrafią być zaskakujące.

CZY WARTO?

świetna

Detroit: Become Human to świetna gra. Zarówno pod względem oprawy audiowizualnej, jak i dobrze napisanej i pełnej zwrotów akcji historii. Nie bez znaczenia pozostaje konstrukcja rozdziałów, dzięki której możemy przechodzić ten tytuł wielokrotnie i za każdym razem poznać zupełnie inną opowieść. Jeśli lubisz sf, serial Humans, czy filmy interaktywne to obowiązkowa pozycja.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji dostarczyło PlayStation Polska

Komentarze