Gdynia o poranku

Dieta dietą a ćwiczenia swoją drogą. Dzienny limit Dziesięciu kilometrów sam się nie zrobi. Tym razem udało mi się zwlec z łóżka o 4.30 i podreptać do Gdyni. Na szczęście zaopatrzyłem się w odzieżowy wariant syberyjski, bo wiatr nad morzem jest już dosyć chłodny. Tym razem trochę panoramek i standardowo wschód słońca, który w gdyńskiej marinie wygląda naprawdę malowniczo.

Share This!

SKOMENTUJ

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *