Gdynia Orłowo

Wolny piątek. Nie zdarza mi się zbyt często więc postanowiłem maksymalnie wykorzystać czas. Pierwszy błąd popełniłem o 4 rano, kiedy z aparatem podreptałem nad morze.

Wybrałem naprawdę malowniczą trasę…przez las.

Zazwyczaj księżyc oświetlał drogę choć w minimalnym stopniu. Nie tym razem. Pokonałem kilkaset metrów i nie wiedziałem już dokąd idę. Ani iść dalej ani wrócić. Oświetlając sobie drogę telefonem i nawigując się GPSem udało mi się jakoś przedrzeć na plażę. Po przygodach z dzikami całą drogę głośno szurałem, dzierżąc statyw niczym maczugę. Szczęśliwie obyło się bez spotkań z miejscową fauną.

Wschód słońca może nie był specjalnie imponujący, ale za to miałem okazję poćwiczyć foty na naprawdę długim czasie. Polecam używanie kombinacji samowyzwalacz + długi czas. Nie trzeba się wtedy przejmować że poruszymy aparat przy wyzwalaniu migawki.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

Tym razem nie dane mi było obrabiać zdjęcia po powrocie. Musiałem biec na spotkanie w ECS, po którym czekała na mnie Góra Gradowa i Hoop Likes Festival. O tym jednak w następnym wpisie.

Chwila na chamską autoreklamę.


Jeśli jeszcze nie zauważyliście – w pasku pojawił się widget ze linkiem do głosowania. Zagłosujcie na Nolifestyle.com w konkursie Blog of Gdańsk 2014.


 

Share This!

SKOMENTUJ

2 thoughts on “Gdynia Orłowo

    1. Odkąd 5 lat temu pękł mi roczny Velbon używam jakiegoś chińskiego aluminiowego wynalazku. Kosztował jakieś 70-80zł i poza paroma rysami po upadkach działa idealnie. Każdy się nadaje byle by był na tyle ciężki żeby go wiatr razem z aparatem nie porwał. Dobrze jak ma haczyk na od dołu to można dodatkowo dociążyć plecakiem/torbą foto.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *