Gdzie mewy miauczą nad głowami

Andrzej Tucholski – student z Warszawy, bloger ( JestKultura.pl oraz AndTucholski.com )  i autor niedawno wydanej Admiralette. Przy okazji premiery jego książki umówiliśmy się na krótki wywiad mailowy. 

W związku z premierą Twojej książki przygotowałem kilka pytań.
Na początek – do czego porównałbyś jako autor Admiralette? Dla kogoś kto nie śledził wiadomości Tajemnej Listy nawet gatunek morskiego fantasy brzmi dosyć egzotycznie..

Och Ty, dobre pytanie. I trochę wredne, bo pierwsze a od razu trudne. Jeśli chodzi o klimat, to wydaje mi się, że tej książce jest najbliżej klasycznym książkom przygodowym, takim pokroju Mikaela czy Przygód Meliklesa Greka. Wychowałem się na takich powieściach i zawsze chciałem jedną napisać. Oczywiście każdy Czytelnik będzie miał własne skojarzenia, dlatego ja prezentuję tu wyłącznie moje. Bohaterka to z kolei skrzyżowanie Starbuck (Battlestar Galactica), z kobietami z Firefly, z Korrą (Avatar) i jeszcze kilkoma kobiecymi bohaterkami, które zawsze wydawały mi się niesamowite.

Skoro już jesteśmy przy bohaterach – czy z którymś z nich się identyfikujesz?

Starałem się nie „wpisywać” siebie w fabułę, bo w świecie wielkiej, multikulturowej Floty byłoby to pewnie zbyt wyczuwalne. Ale wydaje mi się, że mógłbym z wiekiem stać się równie skuteczny co Admirał Arneh. Tylko wolałbym zachować dobre relacje z bliskimi mi ludźmi. No i nie lubię przemocy, więc w paru późniejszych Opowieściach mógłbym mieć problemy.

Admirał to jedna z ciekawszych postaci, które stworzyłeś. Czy przy tak barwnym i złożonym świecie nie kusiło Cię by dodać kilka ilustracji? Wyciągarki, Quillin czy sama Sephira to genialny temat dla ilustratora..

Oj – kusiło. I nadal kusi. Mam nawet na oku paru grafików. Trzymam jednak takie cuda na później.

Wracając do samej kreacji świata – dwie rzeczy nie dają mi spokoju. Dlaczego Admirał jest chyba jedynym znanym mi wilkiem morskim bez brody i dlaczego, na Yatnę, mewy miauczą?

O brodzie Arneha troszeczkę stanowi Opowieść Druga i z chęcią zostawiłbym tę odpowiedź w tej postaci. Mewy miauczą, bo tak się o nich mówi w wielu kulturach. Chociażby na Wschodzie na mewy się czasem mówi „morskie koty”. Spodobało mi się to określenie i z chęcią je dorzuciłem do kulturowego pojmowania świata wewnątrz Floty. [więcej o języku Admiralette u Andrzeja]

Stworzyłeś bardzo rozbudowaną i otwartą wizję świata – czy planujesz w kolejnych tomach rozwijać historie poszczególnych stanów/państw czy akcja będzie ściśle związana z główną bohaterką i historią Floty?

Flota płynie dalej, prawda? Przed końcem historii odwiedzi jeszcze niejedno miejsce a i fale nieubłaganie odsłonią z dna wiele nieudolnie zakopanych skrzyń ze wspomnieniami. Główną bohaterką cyklu „Admiralette” jest Sephira, ale nawet przy tym założeniu wolność tworzenia jest ogromna.

Czego czytelnicy mogą spodziewać się w następnym tomie i kiedy planujesz go wydać?

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że Flocie przyjdzie znów cumować. Jest też sporo antycznych kultur i niesprzyjające warunki pogodowe. No wiesz, codzienne sprawy za czasów Admiralette. O dacie wydania na razie nie opowiadam, 100% uwagi poświęcam premierze jedynki.

Jakie jest Twoje największe marzenie związane z Twoją książką?

Żeby młodzi ludzie wpadali dzięki niej na fajne, odważne pomysły. Żeby rosła w nich potrzeba przygody, posiadania otwartego umysłu i ciekawości ku nowemu. Innymi słowy – by wpływała ona od czasu do czasu na kogoś tak, jak książki przygodowe wpłynęły swego czasu na mnie. Cudownie by też było zobaczyć animowaną adaptację wykonaną przez Ghibli..

Nie wyprzedzając zbytnio wniosków z powstającej recenzji – dla mnie Admiralette klimatem najbardziej przypomina właśnie opowieści Hayao Miyazakiego. Czy masz jakieś rady dla autorów, którzy przymierzają się do swojego debiutu? Czego unikać, na co uważać przed premierą…

Bardzo cieszy mnie to porównanie! Chodziło mi o duże ilości wiatru, odwagę, wiarę we własne siły i energię płynącą z robienia rzeczy, o których wartości jest się wewnętrznie przekonanym. Jeśli czuć te rzeczy, jestem szczęśliwym człowiekiem.

Rady mam dwie.

Po pierwsze, zawsze oddajcie swój manuskrypt do pełnego przejrzenia przynajmniej jednej osobie odpowiedzialnej za redakcję i jednej osobie odpowiedzialnej za korektę. Profesjonalni językoznawcy nie naruszą Waszego stylu a zadbają, by wszystko było poprawne.

Po drugie, piszcie tylko to, w co święcie wierzycie i co sprawia Wam przyjemność. Liczy się Wasza wewnętrzna zabawa. Jeśli z książki będzie ją czuć to na sto procent dotrzecie do Czytelników, którzy Was zaakceptują.

Wielkie dzięki za wywiad i życzę Ci żeby ten pierwszy sukces wydawniczy był ledwie początkiem czegoś o czym przyjdzie nam pogadać następnym razem.

Również dziękuję i pozdrawiam Twoich czytelników!


cover foto : Karolina Szpunar

Więcej o samej książce w nadchodzącej recenzji, a jeśli ktoś chce ją zdobyć już teraz polecam skorzystanie z promocji u autora TUTAJ

Share This!

SKOMENTUJ

3 thoughts on “Gdzie mewy miauczą nad głowami

  1. IHMO Arneh jest wiecznie ogolony, bo tamtego dnia żona prosiła go o zgolenie zarostu – i temu, ku jej pamięci, chodzi z gładką twarzą od tego czasu. Albo i nie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *