Gdzie te kobiety

Trochę dziś pomarudzę na temat skutków równouprawnienia kobiet. Nie będzie to jednak wpis ani o parytetach, ani o równych płacach czy traktowaniu w pracy.

Do niedawna kobieta była uosobieniem cnót – symbolem gracji, wdzięku, miłości – zarówno tej namiętnej jak i matczynej. Miała swoje ustalone miejsce w świecie rządzonym przez mężczyzn. Nie powiem by było to miejsce godne pozazdroszczenia – mimo to pokolenia kobiet z godnością znosiły ograniczenia narzucane przez kulturę i religię. Przez lata rola kobiety ewoluowała. Nikogo nie dziwią panie które poświęcają życie prywatne czy perspektywy założenia rodziny na rzecz rozwoju i kariery zawodowej.

Niestety oprócz wizerunku samodzielnej, wykształconej ,dobrze zarabiającej,pięknej i zadbanej kobiety pojawiły się (że zacytuję Nienackiego) karampuki.To już nie tylko dziewczyny i kobiety które ubierają się jak mężczyźni, co tak barwnie opisywał autor „Pana Samochodzika”. Teraz to stworzenia które przejęły całą gamę najgorszych zachowań męskich.

I nie chodzi mi tutaj o aktywność seksualną i jeszcze niedawno zarezerwowane dla mężczyzn przejmowanie inicjatywy.

Klną jak faceci, piją jak faceci i często śmierdzą jak faceci. O ile przyjmiemy że słowo „facet” będzie zarezerwowane dla neandertalczyka dla którego picie do nieprzytomności i pobudka we własnych rzygach i odchodach to codzienność.

Nie jest to margines – wystarczy przejść się w piątkowy/sobotni wieczór po większych klubach czy pubach w mieście. Żłopiące piwo jak rezerwa na przepustce, roztaczające woń papierosów i potu, rozwrzeszczane, wulgarne i kompletnie aseksualne.

Smutny widok – zwłaszcza że w obecnych czasach wizerunek „mężczyzny” zmierza w przeciwnym kierunku. Metroseksualne, wysolaryzowane laleczki, guido… Odkrywają swoją „kobiecą stronę” którą kobiety powoli zatracają. Jeśli to kierunek ewolucji naszego gatunku to rzeczywiście czas zacząć się martwić.

Komentarze