Korzystam z demokracji

Czytam opinie na temat najniższej od lat frekwencji (48,8%) i szczerze bawią mnie pretensje, że część obywateli postanowiła skorzystać z gwarantowanej konstytucją wolności w inny sposób niż komentatorzy. Serio? Pomijając poziom tej dyskusji – skąd pewność, że głos został by automatycznie oddany na „waszego kandydata”?

Frank Underwood Democracy

Nikt nie jest zmuszony głosować „przeciw” czy na „mniejsze zło”. To kwintesencja wolności przekonań i wyboru. Nawet, jeśli alternatywa oznacza spędzenie dnia z browarkiem przed telewizorem. To korzystanie ze swoich praw. Nie gorsze niż udział w głosowaniu.

Niska frekwencja świadczy co najwyżej o kandydatach, a nie wyborcach. Powoli staje się oczywiste, że na naszej scenie politycznej jest miejsce dla partii i lidera, którzy mogliby powalczyć o te 51,2% biernych wyborców. Może nad tym warto byłoby się zastanowić zamiast piętnować ludzi, którzy wstrzymali się od wyboru. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie wierzą, że kandydaci mogą cokolwiek zmienić, lub nie ma nikogo kto budziłby ich zaufanie.

Czas pokaże.

Frank Underwood knocks

Komentarze