Król biurowej klasy średniej

Kiedy wybierałem się na studia na wydziale architektury mama podarowała mi „Lesia” Joanny Chmielewskiej. Nie wiedziałem wtedy jeszcze jak bliskie rzeczywistości będą opisane tam absurdy biurowe. Wiele lat czekałem na równie celną i dowcipną książkę o współczesnych realiach.  W końcu od 1973 roku trochę się pozmieniało.

Nie podejrzewałem nawet, że tego rodzaju książkę popełni znany grafik, bloger i autor komiksu Zuch rysuje – Maciej Mazurek.

„Król biurowej klasy średniej”

Przeplatana paskami komiksów historia Zucha to właśnie taki duchowy następca „Lesia”. Biorąc pod uwagę ile razy czytałem książkę Chmielewskiej, to już samo w sobie jest wystarczającą rekomendacją. Obok naszego dzielnego bohatera agencyjny Mordor zamieszkuje istna menażeria mniej lub bardziej sympatycznych postaci. Nastawiony na maksymalną kreatywność szef, złowieszcza księgowa, ciemiężeni i poniżani graficy, zdziczali informatycy, kopirajterzy i przekleństwo każdego grafika czyli akonci.

Czy jest to książka dla każdego?

No dobra – jest kilka hermetycznych dowcipów. Pointy często pojawiają się w postaci Tweetów. Mimo to – poczucie humoru autora jest na tyle uniwersalne, że śmiało mogę polecić każdemu. Najlepszym przykładem jest to, że sam się dobrze bawiłem, choć ze środowiskiem agencyjnym nie mam zbyt wiele wspólnego.Zuch 2

Nawet jeśli nie czytaliście wcześniej komiksów czy bloga Maćka – warto sięgnąć po jego książkę, bo dawno się tak nie uśmiałem. Dawno też nie łyknąłem całej książki za jednym zamachem.

Share This!

15 thoughts on “Król biurowej klasy średniej

    1. Ja przeczytałam większość, ale niestety nie wszystkie, bo nie udało mi się ich złapać w bibliotekach, nie znalazłam ebooków (jeszcze), ale to pojedyncze sztuki i ze dwie ostatnie chyba. Teraz czekam na wizytę u rodziców, żeby zabrać całe zdanie nieboszczyka, bo chcę sobie przypomnieć :-)

      Mnie też porównanie zachęciło do przeczytania, tym bardziej, że bloga Maćka czytam regularnie :-)

  1. Blog Maćka kiedyś mi mignął przed oczami, ale jakoś tak o nim zapomniałam. Jednak, jak ostatnio pochłonęłam jego ebooka, obśmiewając się przy nim serdecznie i czując korpo-braterstwo dusz z autorem, to wróciłam również do bloga. Książka jest świetna. :D

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *