Michno w social media

Na wstępie muszę wam się przyznać do jednej rzeczy. Praktycznie nie utrzymuje bliższych kontaktów z ludźmi, którzy „nie siedzą w sm”. Ten z pozoru nieistotny fakt sprawia, że trudno mi czasem określić, czy dany serwis jest przydatny/popularny w grupie większej niż wąskie grono znajomych. Mogę co prawda poszukać danych globalnych, ale liczba kont nijak ma się do faktycznej ilości czy jakości interakcji (przypadek Google+).

Postanowiłem, że zwyczajnie napiszę których serwisów, po co i jak używam. Dla ludzi, którzy nie siedzą w mediach społecznościowych i nie zakładają konta na każdym nowo powstałym serwisie (winny).

Nie traktujcie tego jako poradnika, a zaledwie szczyptę przemyśleń i zachętę do sprawdzenia tych, których nie znacie. W nazwach zaszyłem linki do w razie gdyby komuś się nudziło.


STARE SOCIAL MEDIA

które większość powinna znać i przynajmniej mieć na nich konto.


facebookFACEBOOK

Tu można wrzucać wszystko – tekst, video, zdjęcia, linki. Pomijając oczywiście treści niedozwolone regulaminem. Przy premierze każdego nowego serwisu społecznościowego ogłasza się śmierć Facebooka, ale jakoś kończyć się nie ma zamiaru i trwa sobie w najlepsze. Co rusz udoskonala mechanikę wyświetlania wpisów i reklam, wzbudzając popłoch w „branży”.
UŻYWAM
Wciąż najczęściej, głównie do konsumpcji treści w wersji mobilnej. Prowadzę też fanpage, ale od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przeniesienia wszystkiego na jedno konto. Prawdopodobnie niebawem napiszę o tym oddzielny materiał.  Messenger nadal jest domyślnym komunikatorem do rozmów ze znajomymi i zastąpił smsy.
PLUSY
Największy z istniejących serwisów społecznościowych z olbrzymią bazą użytkowników. Może już nie wyznacza trendów, ale podbiera fajne rozwiązania konkurencji. Tu są wszyscy.
MINUSY 
Problemy z mobilnymi aplikacjami – wieszający się czat, niska jakość załadowanych plików video czy choćby niepełne zarządzanie reklamami z poziomu apki dla fp. Cały czas wygodniej korzystać na komputerze, niż na telefonie.


TwitterTWITTER

Tekst, linki, zdjęcia, video z Vine lub Youtube – wszystko w 140 znakach.  Niedoceniany, pomimo olbrzymiej popularności w USA. W Polsce siedzą na nim głównie gwiazdy, politycy, dziennikarze, sm ninja i świry. Co jakiś czas użytkownicy spotykają się „na żywo” na Tweetupach.
UŻYWAM
Codziennie w wersji mobilnej i z poziomu wtyczki do przeglądarki. Zamiast prasy i do komunikacji, prowadzę akcję #3CThashtagDAY. To tutaj użytkownicy dostają jako pierwsi linki do moich nowych wpisów.
PLUSY
Aktualnie to na ten serwis jako pierwszy trafia większość informacji z kraju i ze świata. Mniej przypadkowych odbiorców niż na Facebooku i fajna społeczność. Mimo teoretycznie mniejszych zasięgów niż na Facebooku, mam wrażenie bardziej wartościowych i bezpośrednich interakcji.
MINUSY 
Nadal mała popularność serwisu w Polsce.


InstagramINSTAGRAM

Nadal głównie kwadratowe zdjęcia i grafiki, mimo wprowadzenia video. Panuje tu dosyć specyficzne podejście do kompozycji, stylistyki i dozwolonych technik. Z jednej strony ortodoksyjni użytkownicy i ich fetysz fotografii wykonanej telefonem (często konkretnej marki) – z drugiej masa kont służących jako galeria zdjęć zawodowych fotografów. Teoretycznie zdjęcia można dodawać tylko z poziomu aplikacji, ale da się je emulować pod przeglądarką Chrome. Użytkownicy spotykają się „na żywo” na Instameetach.
UŻYWAM
Bardzo często. Jako galerii, choć podczas wyjazdów lądują tu faktycznie zdjęcia wykonane wyłącznie telefonem. Nadal nie przekonałem się do fotografowania własnych stóp czy przygotowywanych pod jedno zdjęcie kompozycji ubrań, jedzenia i sprzętu. Może kiedyś.
PLUSY
Naprawdę dobre zdjęcia niezależnie od tego czym zostały wykonane. Wyszukiwanie po hashtagach, duże możliwości edycji z poziomu natywnej aplikacji, możliwość dotarcia do odbiorców z całego świata pomimo bariery językowej.
MINUSY
Społeczność opanowana i podzielona fetyszami „tylko z telefonu”, „bez filtrów”, „tylko z vsco” itp.


YoutubeYOUTUBE

Największy istniejący serwis video. Dla mnie i wielu znajomych jest obecnie tym, czym była telewizja dla naszych rodziców. Znajdziesz tam praktycznie każdy rodzaj treści jaki możesz sobie wymyślić. Masa doskonałych kanałów rozrywkowych, instruktażowych, informacyjnych i naukowych.
UŻYWAM
Codziennie. Zarówno za pomocą przeglądarki jak i aplikacji na telefonie. Głównie jako odbiorca, choć próbuję swoich sił jako twórca.
PLUSY
Zróżnicowanie i coraz lepsza jakość materiałów. Setki zdolnych i kreatywnych ludzi.
MINUSY 
Specyficzni odbiorcy – chamstwo i trollowanie w komentarzach


NOWE SOCIAL MEDIA

które zyskują na popularności i warto je sprawdzić


SnapchatSNAPCHAT

Istniejący wyłącznie w formie aplikacji mobilnej serwis do publikacji i wymiany zdjęć, krótkich klipów i czatu. Teoretycznie wrzucona treść zostaje skasowana po 24 godzinach, choć istnieją aplikacje do przechwytywania materiału. Obecnie w Stanach wprowadzono mechanizm przekazywania pieniędzy za pomocą snapów, co przyczyniło się do znacznego wzrostu ilości kont oferujących płatne pokazy erotyczne.
UŻYWAM
Codziennie. Jako komunikatora i takiego śmietnika w którym lądują zdjęcia nie nadające się na Insta lub zabawne sytuacje złapane w ciągu dnia. Nie wiem jeszcze jak długo będę się w to bawił, ale póki co – to fajna alternatywa.
PLUSY
Naciskasz, focisz/nagrywasz i wysyłasz. Tak po prostu. Bez zastanawiania się nad kadrem czy jakością.
MINUSY
Po aktualizacji sponsorowanych feedów nie da się ukryć. Czasem ludzie wysyłają w prywatnych wiadomościach to samo co wstawiają do My Story. Czasem walą smęty na kilkadziesiąt zdjęć/klipów. Nie róbcie tego.


Periscope

PERISCOPE

Aplikacja do transmisji video „na żywo”. Świetna w przypadku Q&A czy relacji z imprez. Chyba najlepiej w tym momencie wykorzystuje ją Paweł Opydo. Działa też w wersji przeglądarkowej, ale komentowanie umożliwia wyłącznie aplikacja mobilna.
UŻYWAM
Na razie wyłącznie do oglądania, ale przymierzam się do swojej transmisji.
PLUSY
Tak samo jak w przypadku Snapchata – po prostu naciskasz guzik i używasz. Automatycznie możesz wysłać link swojej transmisji na Twittera.
MINUSY
Na chwilę obecną mała baza użytkowników w Polsce i sporadyczne przerwania połączenia przy dłuższych transmisjach z większą ilością oglądających.


INNE

których już praktycznie nie odwiedzam


 LinkedInLINKEDIN

W sumie można to określić jako internetowe CV. Siedlisko wszelkiej maści trenerów motywacyjnych, headhunterów i pośredników zatrudnienia. Podobno są ludzie, którzy coś tam publikują, ale nie bardzo wiem dla kogo.
UŻYWAM
Sporadycznie by zobaczyć zaproszenie do kontaktów lub odebrać wiadomości.
PLUSY
Czasem trafiają się tam naprawdę dobre kontrakty i zlecenia dla zagranicznych firm.
MINUSY
Niewiele polskich firm w ogóle tego używa.


Google+GOOGLE+

Niezbędne do korzystania z YT i kilku innych usług. Wielki niewypał Google. Miał być jednym z wielu pogromców Facebooka. Mimo, że społeczność jest uważana w wielu środowiskach za martwą – Rafał ma tam naprawdę niezłe zasięgi i interakcje.
UŻYWAM
Wyłącznie przy publikacji materiałów i do logowania się w usługach.
PLUSY
Dobre pozycjonowanie treści w przeglądarce Google.
MINUSY
Cały czas mam wrażenie, że nikogo tu nie ma poza niewielką grupką fanatycznych użytkowników.


TumblrTUMBLR

Fajna platforma do stworzenia bloga czy dystrybucji treści w postaci obrazów lub animowanych gifów. Na dobrą sprawę, gdybym nie siedział na własnej domenie to pewnie tam bym pisał bloga. Zajrzyjcie do Mieszkanki Warszawy
UŻYWAM
Do wrzucania zdjęć z Insta, przeglądania fandomów i blogów.
PLUSY
Specyficzna, pokręcona społeczność, działające natywnie animowane gify i automatyczne zachowanie linku do źródła przy udostępnianiu twojej treści w ramach serwisu.
MINUSY
Brak. Po prostu za późno odkryłem, by się w to wkręcić.


VineVINE

Serwis z video o maksymalnej długości 6 sekund. W Polsce zaczyna być modny, na zachodzie większość znanych twórców przeszła na YT. Najważniejsza jest tu kreatywność. Specjalistką od Vine w Polsce jest Kasia.

UŻYWAM
Do wrzucania promo Hashstalkin, ale praktycznie nie oglądam zamieszczanej przez innych treści.
PLUSY
Czasem można trafić na naprawdę pomysłowy materiał, a automatyczne zapętlanie naprawdę ładnie podkręca odsłony
MINUSY
Natywna aplikacja jest po prostu tragiczna i nawet darmowy Windows Movie Maker oferuje lepsze możliwości edycji materiału. Automatyczne zapętlanie i odtwarzanie przy przeglądaniu katalogu vine potrafi zirytować w równym stopniu co polecane „zabawne” klipy miejscowych komików.


AskASK

Prosty serwis polegający na zadawaniu pytań i odpowiadaniu na nie. Początkowo niezwykle popularny – teraz wygląda na nieco opuszczony. Jedną z osób, którą nadal warto obserwować jest niewątpliwie Zwierz

NIE UŻYWAM
Przez moment myślałem, że da się wykorzystać do komunikacji, ale przebrnięcie przez bezwartościowy spam zajmowało mi zbyt wiele czasu.
PLUSY
Ciekawe odpowiedzi użytkowników na nietypowe pytania.
MINUSY
Gimnazjalna fala „polubisz?”, „popytasz?” i bezpośredni hejt w pytaniach które można zadawać anonimowo.


I wiele innych, których na chwilę obecną nie warto nawet wspominać.

Jak widzicie wybór jest olbrzymi. Absolutnie jednak nie twierdzę, że musicie „być wszędzie”. Przede wszystkim nie każdy znajdzie czas na stworzenie i dostosowanie treści do tylu serwisów i nie każdemu to będzie potrzebne. Niemniej – warto sprawdzić i przekonać się samemu jak funkcjonują.

Dla twórców sprawa jest oczywista – musimy być wszędzie. Starajmy się jednak nie powielać treści. Wiem, że łatwiej jest połączyć wszystko przez IFTTT albo włączyć automatyczne udostępnianie w innych serwisach, ale weźcie pod uwagę ludzi którzy obserwują was wszędzie. Kilka powiadomień z tym samym materiałem potrafi zniechęcić każdego.

Do sklikania;)

Share This!

SKOMENTUJ

17 thoughts on “Michno w social media

  1. Mimo że pracowałam kiedyś w agencji reklamowej i musiałam obsługiwać wszystko, co się rusza (no, może prócz snapchata i vine – o istnieniu tegoż ostatniego dowiedziałam się wczoraj), to osobiście posiadam jedynie Facebooka i żyję :P W dodatku co jakiś czas go np. na miesiąc zamykam, kiedy mam jakieś terminy nad głową. Da się, serio.

    1. Pinterest mnie nigdy nie przekonał bo mam wrażenie, że służy głównie do pokazywania cudzych zdjęć/grafik. Instagram jest tak samo „prywatny” jak Facebook. Chyba Snapchat przejął jego dawną rolę.

  2. LinkedIn w Polsce nie jest zbyt popularny i pełni właśnie funkcję CV w sieci. Tymczasem za granicą np. w UK, ilość ofert kontraktów rośnie wprost proporcjonalnie do ilości rekomendacji na LinkedIn. To w zasadzie „must have” personal brandingu w połączeniu oczywście z portfolio lub przynajmniej kontem na Dribbble, Behance czy GitHubie.
    Wiesz zaglądałam na Vine’a wcześniej i jakoś te „popularne” filmy średnio mnie wciągnęły, za to profil Kasi jest niesamowity – mega kreatywna osoba!

    1. Na średnio 5 wiadomości tygodniowo ani razu nie dostałem oferty z polskiej firmy. Pomijając oczywiście polskojęzycznych pośredników. Może kwestia branży.

      Na Vine większość „dowcipnych” filmów jest dla mnie albo „na siłę” albo wręcz wulgarna. W zasadzie oglądam głównie profesjonalnie zrobione efekty specjalne albo rysowników.

      1. Może kwestia tego, że nie wyglądasz jakbyś szukał pracy ;)
        Pisząc kontrakty nie miałam na myśli zleceń tylko dość popularną w Londynie formę współpracy jaką jest zatrudnienie specjalisty na okres 3-6 miesięcy na potrzeby konkretnego projektu na zasadzie współpracy B2B. Minusami są brak możliwości pracy zdalnej, brak płatnego urlopu, chorobowego itd. a plusem oczywiście kasa, która jest znacznie większa niż na etacie. Wszystko to piszę w kontekście IT.

        1. W mojej branży wygląda to identycznie. Głównie kontrakty na minimum pół roku – w WB albo ZEA.

          Co do wyglądu.. tak coś czułem że jako jedyny mam profilowe bez choćby białej koszuli i marynarki ;]

  3. Znam praktycznie wszystkie serwisy, coraz więcej próbuję przetestować na własnej skórze. Obecnie jestem również na etapie stawiania pierwszych kroków na YT.

    1. Póki co przemysł porno najszybciej rozwija się na Tumblr i Snapchacie, ale pewnie i na vine jest trochę profili tego typu. Niemniej – nie zmieniam branży póki co;)

      1. Spróbuj może tak jak Paweł Opydo, który zrobił live z prelekcji Komin… a nie, Jasona Hunta na Blog Conference Poznań. Zawsze łatwiej pokazać kogoś niż siebie. ;)

  4. Kompletnie nie umiem korzystać z TT. Jakoś chciałabym zacząć tam działać, ale chyba wciąż nie rozumiem idei.
    Póki co po prostu automatycznie nowe teksty z bloga tam lecą.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *