Resident Evil VII: Biohazard

Dziś mam dla was perełkę i moje największe zaskoczenie roku. Bynajmniej nie dlatego, że nigdy nie grałem w poprzednie części. Wręcz przeciwnie.
Przyszło mi recenzować grę z serii, którą po latach grania spisałem na straty.

Resident Evil pokochałem za nastrój ciągłego zagrożenia towarzyszący podczas eksploracji, niesamowitą, jak na swoje czasy, oprawę audiowizualną i niebanalne zagadki.
Niestety z biegiem lat z survival horroru seria została zdegradowana do efektownej, pozbawionej klimatu strzelanki z zombiakami. Zdążyłem się już z tym faktem pogodzić, gdy pojawił się

RESIDENT EVIL VII: BIOHAZARD

Tytuł zapowiadany jako odejście od aktualnej linii fabularnej i powrót do korzeni serii oraz przystosowany zarówno do gry na padzie jak i z zestawem PlayStation VR.

Materiały promocyjne i dema techniczne zaostrzyły tylko apetyt i nadzieję na udaną reanimację marki. Pozostało pytanie: na ile się to udało?

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

dbałość o detale

Mimo zauważalnego kompromisu między możliwościami PS4 Pro a rozdzielczością ekraników Playstation VR, gra wygląda całkiem dobrze. Zarówno w przypadku modeli antagonistów, jak i domu Bakerów i jego okolic, widać dużą dbałość o detale.
Owszem – widać pewne uproszczenia, ale giną one w skąpym oświetleniu lokacji i mało wprawne oko może ich w ogóle nie wyłapać.

oprawa dźwiękowa

Natomiast oprawa dźwiękowa robi niesamowite wrażenie. Od muzyki w tle, przez dialogi, aż po dźwięki lokacji potęgujące atmosferę ciągłego zagrożenia. Granie w nocy w słuchawkach może grozić zawałem. I piszę to ja, który na znakomitej większości filmów grozy przysypia z nudów.
[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

Nowa historia, nowy bohater

Nie zdradzając zbyt wiele – postacią wokół której rozgrywa się akcja jest szukający zaginionej żony Ethan. Nowa historia, nowy bohater, ale i nawiązanie do klasycznego motywu serii w nieco zmienionej konwencji.
Dzięki temu graczy, którzy jeszcze nie znają RE, nie odstraszy brak znajomości poprzednich części, a dla fanów znajdzie się kilka smaczków, które docenią w kontekście całości.

dobrze napisany scenariusz

Do tego mamy tu całkiem spójny i dobrze napisany scenariusz, w którym znalazło się miejsce na zwroty akcji i realny wybór moralny, którego efektem są dwa zakończenia. Oczywiście próżno szukać w makabrycznej wizji realizmu, ale w końcu nie po to odpalamy horror.

ROZGRYWKA

FPP

No dobra, ale co się zmieniło w samej rozgrywce? Po pierwsze dostaliśmy FPP czyli widok pierwszoosobowy, który pozwala na dużo lepsze wczucie się w akcję.

eksploracja i zagadki

Tym razem, zamiast strzelaniny przeplatanej pojedynkami na sekwencje przycisków, głównym elementem rozgrywki jest eksploracja i zagadki logiczne. Walki występują raczej sporadycznie. Mimo że kilka rejonów będzie wymagało oczyszczenia, ale nasz bohater nie jest komandosem, więc jego skromne wyposażenie zmusza nas do oszczędnego dysponowania zasobami.

Madhouse

W tym miejscu warto zwrócić też uwagę na najtrudniejszy tryb Madhouse, który oferuje coś więcej niż tylko wyższe statystyki przeciwników i mniej amunicji/apteczek.  Twórcy postarali się, by uniemożliwić przechodzenie gry „z pamięci” i wraz ze stopniem trudności zmienia się lokalizacja przeciwników, zasobów, ukrytych elementów kluczowych dla fabuły oraz dostępność pomieszczeń lokacji. Do tego zapis stanu gry możliwy tylko przy użyciu jednorazowych kaset, których ilość jest ograniczona.

DLC

W edycji Gold otrzymujemy oprócz głównego wątku wszystkie wydane DLC, oferujące mini gry oraz epizody, uzupełniające historię o perspektywę pozostałych uczestników wydarzeń.

CZY WARTO?

polecam

Jak można się zorientować po wstępie – ta gra to dla mnie jedno z największych zaskoczeń roku. Zarówno jeżeli chodzi o powrót do klasycznej konwencji horroru, jak i przełamanie fabularnego schematu serii. To kolejny przypadek, po Assassin’s Creed Origins, kiedy twórcy w udany sposób przełamują złą passę serii i dają graczom zupełnie nową jakość.
Jeśli lubisz pozbawione elementu zręcznościowego, klimatyczne i krwawe horrory – polecam. Naprawdę dobrze spędzone kilkadziesiąt godzin.


Grę do recenzji udostępniła Cenega

Share This!

SKOMENTUJ

6 thoughts on “Resident Evil VII: Biohazard

  1. Chyba się skuszę na Golda, bo to pierwszy Resident od kilku lat, który zebrał praktycznie same dobre recki.

    Jest tam coop albo multi? W podstawce albo DLC?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *