Sennheiser GSP 600

Mówią, że nie bierze się L4″na swoim”, ale spróbujcie pisać przy 39 stopniach gorączki. Nawet scenariusze Vegi mają więcej sensu niż moje szkice z zeszłego tygodnia. Na szczęście wracam do życia i w końcu mogę wam podrzucić kolejna recenzję.
Tym razem na warsztat trafił gamingowy headset z górnej półki czyli

SENNHEISER GSP 600

Pudełko i zawartość dodatkową określiłbym jako co najmniej skromne. Poza słuchawkami, w prostym kartoniku znajdziemy dwa przewody. Jeden (2,5 m) z dwiema wtyczkami jack 3,5 mm TRS do PC oraz drugi (1,5 m) z kątowym jackiem 3,5 mm TRRS do konsoli (lub telefonu). Szkoda, że producent nie dorzucił do zestawu choćby twardego pokrowca transportowego.

WYGLĄD

ostentacyjny

Sennheiser GSP 600 wpisują się wizualnie w najbardziej ostentacyjny nurt stylistyki gamingowej. Masywne kanciaste nauszniki i zabudowany pałąk, połączone z agresywnymi czerwonymi akcentami. Osobiście wolę bardziej stonowane propozycje, ale pewnie znajdą się odbiorcy, którym nawiązująca do samochodów wyścigowych linia przypadnie do gustu.

WYKONANIE

plastik

W sieci można przeczytać, że headset jest w całości wykonany z plastiku, ale nie jest to do końca prawda. O ile główna konstrukcja pałąka faktycznie została zrobiona z tworzywa, to znajdujące się w środku elementy na prowadnicach są metalowe. Nadal nie gwarantuje to jednak takiej odporności na zginanie jaką chciałbym widzieć w sprzęcie klasy premium. Poduchy są za to takie, jakie być powinny. Wygodne i zapewniające odpowiednią izolację od dźwięków otoczenia. Podobnie nie mam zastrzeżeń do przewodów w nylonowym oplocie, które powinny wytrzymać nawet ostry rage quit.

JAKOŚĆ DŹWIĘKU

Tak jak nie powaliła mnie konstrukcja, ani sam design, tak dźwięk to najmocniejsza z cech tego zestawu. Mimo, że nie są to słuchawki studyjne, generujące szerokie spektrum częstotliwości, to radzą sobie znakomicie zarówno podczas odtwarzania muzyki jak i gier. Doły są odpowiednio mocne i głębokie, choć nie przesadzone, z kolei średnie i wysokie  tony wyraźne i dobrze odseparowane.

muzyka

Wyjątkowo dobrze prezentuje się na nich zarówno złożona muzyka orkiestrowa, jazz jak i mniej wymagające smaganie żeber hardbassem. Zachowano tu wszechstronność znaną już z testowanego wcześniej modelu tego samego producenta, przy czym głębia jest dużo bardziej satysfakcjonująca.

granie

Jeśli chodzi o granie, to jedne z najlepszych dźwiękowo słuchawek jakie dane mi było testować. Idealne lokalizowanie obiektu w przestrzeni w R6S połączona ze świetną separacja kanału głosowego od muzyki w tle.
Można śmiało powiedzieć, że Sennheiser po raz kolejny potwierdził, że ich logo to gwarancja jakości.

MIKROFON

redukcja szumów

Skoro pochwaliłem dźwięk, to wypada też powiedzieć kilka słów o mikrofonie. Redukcja szumów działa na niezłym poziomie i potrafi odsiać nawet wiatraki w serwerowni. Nadal nie jest to sprzęt do nagrywania podcastów, ale już do streamów spokojnie wystarczy.

Poniżej próbka nagrania bezpośrednio z mikrofonu, bez obróbki programowej.

FUNKCJE

Mimo braku pilota – zestaw obsługuje podstawowe funkcje. Na prawym nauszniku znajdziemy wkomponowane pokrętło głośności, a podniesienie mikrofonu do góry spowoduje jego wyłączenie. Po kilku dniach mogę stwierdzić, że to naprawdę wygodne rozwiązanie i trudno było mi się z powrotem przestawić na korzystanie z przycisków na przewodzie. Niestety tu również brak możliwości oddzielnej regulacji kanału głosowego i dźwięku w grze na PS4.

PODSUMOWANIE

Sennheiser GSP 600 to zachwycające jakością dźwięku i wygodą użytkowania słuchawki, którym do perfekcji zabrakło tylko nieco trwalszej konstrukcji pałąka i bogatszego wyposażenia dodatkowego. Aktualna cena też nie skłania do polecenia go w ciemno. Mimo wszystko – warto śledzić poczynania Sennheisera w tym temacie, bo mają potencjał i doświadczenie, żeby zrobić najlepszy sprzęt gamingowy na rynku.

Pełną specyfikację znajdziecie na stronie producenta


Słuchawki do recenzji udostępnił Sennheiser

Komentarze