SoulCalibur VI

Niewiele jest gier, które wpłynęłyby w takim stopniu na moje zainteresowania jak wydany w 1997 roku Soul Edge. W tamtych czasach byłem zagorzałym fanem Nintendo, ale zdarzały mi się skoki w bok dla pojedynczych tytułów. Kiedy tylko zobaczyłem nowe, niezwykle widowiskowe mordobicie z bronią białą w roli głównej, wiedziałem, że muszę w nie zagrać. Wszyscy znajomi budowali wtedy swoje pierwsze blaszaki, ale szczęśliwie pobliski klub miłośników fantastyki miał na wyposażeniu PlayStation. Zapisałem się by pograć, zostałem dla książek, komiksów, systemów RPG, bitewniaków i masy fajnych ludzi, których tam poznałem.
Przez kolejne lata Soul Edge doczekał się pięciu odsłon i czterech spin-offów na kolejne generacje konsol.

SOULCALIBUR VI

Najnowsza odsłona to niejako powrót do korzeni. Fabularny reboot i szansa na przywrócenie świetności nieco podupadłej serii. Oczywiście nie można zapominać o gościnnym pojawieniu się wiedźmina Geralta, które przynajmniej dla mnie jest marketingowym strzałem w dziesiątkę.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

grafika

Jak można się było spodziewać grafika stoi na wysokim poziomie.  Zarówno tekstury jak i bogate w detale modele postaci i areny. Warto zwrócić również uwagę na możliwość uszkodzenia opancerzenia i stroju przeciwnika oraz efekty świetlne towarzyszące starciom. Szkoda tylko, że zamiast animacji w Story Mode (Soul Chronicle) zastosowano statyczne grafiki z tekstem.

dźwięk

Dźwięk z kolei nie wybija się ponad to, co możemy usłyszeć w grach tego gatunku. Próżno szukać jakiegoś specyficznego motywu muzycznego czy zapadających w pamięć komentarzy wojowników.

[KLIKNIJ DOWOLNE ZDJĘCIE ŻEBY ODPALIĆ GALERIĘ]

FABUŁA

Reboot serii cofa nas do momentu, w którym magiczny miecz Soul Edge trafia w ręce pirata Cervantesa. Broń powoli przejmuje duszę właściciela, a nadchodzącą zagładę powstrzymać może tylko garstka bohaterów. Tryb Story o nazwie Soul Chronicle to podzielona na dwadzieścia rozdziałów, pełna pojedynków wędrówka kolejnych postaci. Po zakończeniu trybu możemy przechodzić kampanie uzupełniające fabułę o losy każdego z bohaterów.

ROZGRYWKA

21 postaci

Gracz otrzymuje do dyspozycji 21 postaci, wśród których znajdziemy starych znajomych, występującego gościnnie Geralta oraz 2 nowe postaci: Azwela i Grøha. Każdy posiada specyficzne uzbrojenie oraz własny, unikalny styl walki.

Libra of Soul

Poza wspomnianym Soul Chronicle pojawił się Libra of Soul, który to tryb stanowi połączenie bijatyki z elementami RPG. Możemy tu sobie stworzyć postać i wędrować nią po mapie walcząc z napotkanymi przeciwnikami. Zdobywamy poziomy doświadczenia, nowe bronie i możemy kupować sprzęt i przedmioty w odkrytych miastach. Tryb ten oferuje nawet misje poboczne i opcje wyboru w dialogach, które prowadzą do jednego z dwóch zakończeń.

tryb kreacji

Nie ukrywam, że sporo frajdy dostarczył mi tryb kreacji, dzięki któremu możemy powołać do życia nawet najbardziej absurdalne postaci. Odpowiednia zakładka pozwala też na udostępnienie naszej twórczości w sieci lub przeglądanie i zapisywanie cudzych projektów. Dzięki tej opcji możecie, między innymi, pobrać zrobionego przeze mnie BoJacka Horsemana.

pojedynki

Kolejnym trybem znanym od początków serii jest battle czyli pojedynki dla jednego lub dwóch graczy oraz sala szkoleniowa do ćwiczenia ciosów.

online

Najmniej rozbudowana jest zakładka online. Co prawda oferuje mecze rankingowe, ale próżno szukać bardziej złożonych opcji społecznościowych.

muzeum

Dla miłośników lore stworzono muzeum, w którym pojawiają się wszelkie odblokowane w trybie Soul Chronicle informacje.

Reversal Edge

W grze pojawia się nowa-stara mechanika czyli Reversal Edge. To nic innego jak odpowiednik gry w papier, nożyce i kamień, którą znamy z pierwszej części. W efekcie możemy aktywować podczas walki spowolnienie czasu, w trakcie którego każdy z walczących wybiera rodzaj ataku. Po chwili efekt wyboru zostaje zaprezentowany jako ciąg efektownej wymiany ciosów. To element strategiczny, dzięki któremu liczy się nie tyle szybkie wbijanie kombinacji co umiejętne przewidywanie ruchów przeciwnika.

CZY WARTO?

Soulcalibur VI to próba powrotu zapomnianego nieco gatunku na komputery i konsole. Z jednej strony sentymentalna podróż dla pamiętających czym był pierwszy Soul Edge, z drugiej – szansa dla młodych graczy by odkryć na nowo bijatyki. Mimo trybu sieciowego, czy kampanii dla jednego gracza – polecam ją głównie do grania we dwie osoby na jednej konsoli, bo w takiej formie sprawdza się najlepiej.


Wszystkie zrzuty ekranu wykonałem na klasycznej PS4
Grę do recenzji dostarczyła Cenega

Komentarze