Wakacje nad Bałtykiem – część 3

Niezależnie od tego z jakim bagażem i jak – docierasz w końcu na miejsce. Nim zanurzysz się w zielonkawych odmętach Bałtyku czeka cię kolejna decyzja, która pozwoli określić swoją przynależność i status jako turysty.

WYBÓR PLAŻY

Wydawałoby się, że jest czymś trywialnym, jednak może zaważyć na całym urlopie. Nie sposób przecież prezentować nowych laczków od Chipkosa pośród żyjącego promocjami plebsu, ani też zagryzać ciepłego browara jajem na twardo w Zatoce Sztuki.

Dlatego warto poświęcić chwilę na odnalezienie swojego kawałka piasku nad bezkresem Bałtyku.


PLAŻA MIEJSKA W GDYNI


Zwana też Sosnowcem północy. Miejsce dla prawdziwych mężczyzn, którzy spotykają się by porzucać sobie piłkę do rugby, poćwiczyć fikołki w strojach do Capoeiry lub na wakacyjny wpierdol z okazji wizyty meksykańskiego żaglowca. W ramach atrakcji można kupić kawał odgrzewanej ryby albo ciepłe piwo z samochodowej lodówki. Miłośnicy mniej męskich sportów zagrają w siatkówkę w towarzystwie komentujących ich poczynania meneli. W okolicach lipca plaża zmienia się w miejsce publicznej kopulacji przy dźwiękach Beach Party w którego nazwie od lat podejrzewamy literówkę.

Obowiązujący strój to ortalionowe dresy i klapki Kubota lub lateksowe szorty i białe kozaczki. Modnym dodatkiem jest kołczan prawilności i czapka wpierdolka z odpowiednią ilością szwów. #pozdrodlakumatych

LIFEHACK

Panga nigdy nie jest „prosto z morza”


ORŁOWO


Polska wersja Englishman’s Bay. Bez krystalicznie czystej wody, drobnego piasku i palm. Znajdziemy tu molo, klif (nie mylić z centrum handlowym), Scenę Letnią Teatru Miejskiego i względnie święty spokój w sezonie. Wakacyjna mekka patologicznych rodzin i emerytów, którzy nie załapali się na turnus w Ciechocinku. Jeśli chcesz spędzić dzień w towarzystwie wrzasków dzieci i ich matek, zarobić parę razy gumową piłką i piachem, a na koniec zostać obszczekanym przez oddającego mocz na twój ręcznik ratlerka – to jest idealne miejsce. Wieczorami poza teatralnymi spektaklami można się wybrać na szanty do tawerny lub skosztować niezłego grzańca w Domku Żeromskiego.

Nikt nie zwraca uwagi na to w co jesteś ubrany, jak wyglądasz i co ci się marszczy przy siadaniu. Oni chyba naprawdę przyjeżdżają tu się opalać i popływać.

LIFEHACK

Skok z klifu lub molo to kiepski pomysł.


SOPOT


Nazywany czasem Copacabaną północy. Głównie przez mieszkańców i właścicieli dyskotek położonych w pobliżu molo. Pozostałym przypomina bardziej nadmorską wariację na temat Zakopanego. Jedyne, poza Helem, miejsce na wybrzeżu znane warszawiakom. Dzięki czemu w sezonie można się poczuć jak na Pradze. Plaża przypomina tu wybieg, na którym panie prezentują najnowsze trendy w plażowej modzie oraz dobrą robotę chirurgów. Panowie zaś często tracą orientację w terenie i eksponują spocone torsy również w centrum miasta. Często można napotkać upadłe gwiazdy pieśni, tańca i telewizji publicznej wypatrujące z desperacją choć jednego fana, który poprosiłby o autograf. Niestety po kilku zmianach pokoleń rozpoznaje się tu wyłącznie youtuberów i blogerki modowe.

Obowiązuje dress code dostosowany do aktualnej kolekcji kluczowych projektantów. Możesz pójść też w normalnym kostiumie czy kąpielówkach, ale musisz nosić je ironicznie.

LIFEHACK

Butelki, majtki i zużyte prezerwatywy też można wrzucić do śmietnika zamiast zostawiać na plaży.


BRZEŹNO


Z małej zapyziałej i wyglądającej na dziką plaży wyrósł całkiem przyzwoity kurort nadmorski. Nadal jednak ludzie przyjeżdżają tutaj by się opalać czy popływać. Istnieje niebezpieczeństwo, że kąpielisko opanuje sopocki szyk i elegancja, ale póki co jeszcze tu nie dotarły. Czas urozmaicimy wypadami no molo, czy przyzwoitym jedzeniem w okolicznych knajpkach. Niegłupim pomysłem będzie wypożyczenie rowerów, bo trasa ciągnie się brzegiem morza wzdłuż całego trójmiasta. Wieczorny wypad może co prawda skończyć się utratą kilku zębów, ale czym byłoby lato bez wakacyjnej przygody.

Podobnie jak w przypadku Orłowa – nie ustalono oficjalnego stroju. Warto jednak pamiętać o unikaniu zestawienia koloru żółtego i niebieskiego.

LIFEHACK

Nie, to nie jest obok Długiej, Żurawia ani nawet dworca Gdańsk Główny.


To by było na tyle. Przynajmniej w kwestii najpopularniejszych miejscówek trójmiejskich.

Jeśli poszukujesz mniej uczęszczanego miejsca sprawdź Babie Doły lub Jelitkowo

CIĄG DALSZY NAJPRAWDOPODOBNIEJ NASTĄPI


WAKACJE NAD BAŁTYKIEM – CZĘŚĆ 1

WAKACJE NAD BAŁTYKIEM – CZĘŚĆ 2

WAKACJE NAD BAŁTYKIEM – CZĘŚĆ 3

WAKACJE NAD BAŁTYKIEM – CZĘŚĆ 4

5 NADBAŁTYCKICH PRZEBOJÓW

Share This!

SKOMENTUJ

9 thoughts on “Wakacje nad Bałtykiem – część 3

  1. Chciałoby się coś skomentować, ale po prostu nic dodać, nic ująć. Po lekturze wkładam moje białe kozaczki i żółto-niebieski strój kąpielowy, by ironicznie poopalać się na balkonie.

  2. Oprócz tej pangi dodałabym też, że pstrąg to nie morska rybka, ale niektórym to chyba wszystko jedno ;)

Leave a Reply to Marcin Michno Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *