fOtOtest: Vivo X300 Pro

Jeśli ktoś siedzi w temacie, to marki Vivo przedstawiać mu nie trzeba. Przez lata pracowali na najwyższe miejsca w rankingach fotograficznych smartfonów, a ich współpraca z Zeissem przyniosła doskonałe efekty. To jeden z producentów, których wymieniam jednym tchem, kiedy ktoś pyta o smartfona do zdjęć.  Dziś sprawdzimy jak spisuje się ich najnowszy flagowiec X300 Pro.

VIVO X300 PRO

Producent ponownie postawił na minimalizm i płaski ekran o zaokrąglonych narożnikach z centralnie zlokalizowanym obiektywem kamery frontowej. Na prawej krawędzi mamy włącznik i przyciski do regulacji głośności a na dolnej wejście USB-C, głośnik i tackę kart SIM.

Matowy tył ze szkła nie zbiera odcisków palców ale jest na tyle gładki, że z mokrej ręki może się wyślizgnąć i lepiej ten model nosić w pokrowcu. Pokaźna wyspa tylnych aparatów zajmuje niemal całą górną część obudowy, co podkreśla fotograficzny charakter X300 Pro. Smartfon prezentuje się elegancko, choć wciąż trochę tęsknię za skórzanym wykończeniem modeli x90 Pro.

W zestawie poza telefonem z naklejoną na wyświetlacz folią znajdziemy etui z tworzywa, kabel USB typu C oraz szpilkę do wymiany kart SIM.

APARAT

Tylny moduł aparatów Vivo X300 Pro posiada trzy matryce o rozdzielczości:

  • 50 megapikseli z przysłoną f/1,57 i optyczną stabilizacją obrazu,
  • 50 megapikseli z obiektywem szerokokątnym z przysłoną f/2,0,
  • 200 megapikseli z teleobiektywem o przysłonie f/2,67 i optyczną stabilizacją.

Przedni aparat wyposażono w sensor o rozdzielczości 50 megapikseli z optyką o przysłonie f/2,0.