Dying Light 2: Stay Human [PS5]

Dying Light była jedną z moich pierwszych gier na konsolę PlayStation 4 i do dziś mam do niej olbrzymi sentyment. Idealne połączenie pierwszoosobowej gry akcji z horrorem, zombie i parkourem, które wymykało się dotychczasowej koncepcji FPSów i zręcznościówek. No i ten klimat! Wciąż pamiętam jakich emocji dostarczała ucieczka nocą przed Przemieńcami po dachach Harran. Czy tak samo dobrze bawiłem się grając w drugą część?

DYING LIGHT 2: STAY HUMAN

Zapowiedź Dying Light 2: Stay Human poruszyła chyba całą branżę. Olbrzymi, otwarty świat i możliwość dokonywania wyborów, wpływających na przebieg fabuły rozbudzały wyobraźnię. Na tyle, by gra stała się jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów. Oczywiście, podobnie jak w przypadku innych produkcji, pandemia wpłynęła na datę premiery i do 2022 roku żyliśmy kolejnymi trailerami.

FABUŁA

Akcja Dying Light 2: Stay Human rozgrywa się dwadzieścia lat po wydarzeniach z pierwszej części i nawiązania do wydarzeń z Harran znajdziemy tu zaledwie w kilku miejscach.
Głównym bohaterem jest Aiden Caldwell, jeden z ostatnich Pielgrzymów przemierzających tereny opanowane przez zarażonych, by dostarczyć wiadomości i przesyłki między odległymi osadami. Grę rozpoczynamy w momencie, gdy protagonista postanawia wyruszyć na poszukiwanie zaginionej siostry, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Podczas wędrówki trafiamy do miasta Villedor, w którym przyjdzie nam zmierzyć się z hordami zarażonych, uzbrojonymi bandytami i demonami własnej przeszłości.

Stopień komplikacji fabuły przypomina nieco Fallouta 4, bo tu też stawiani jesteśmy przed wyborem dotyczącym poparcia jednej ze zwalczających się frakcji czy sposobu rozwiązania konfliktu. Niestety nie mmożemy sprawdzić jak różnią się konkretne ścieżki wyboru. Dying Light 2 oferuje wyłącznie jeden zapis stanu gry, który jest nadpisywany przy każdej decyzji. Zaletą tego rozwiązania jest to, że każda decyzja jest ostateczna i niesie za sobą nieodwracalne konsekwencje. Jeśli oczywiście zainteresuje nas historia i nie będziemy przewijali dialogów bez czytania.

MECHANIKA

Dying Light 2: Stay Human to pierwszoosobowa gra akcji z elementami RPG. Nasza postać posiada drzewka umiejętności związanych z walką i poruszaniem się, które odblokowujemy dzięki kolejnym punktom doświadczenia. Początkowo będziemy więc mogli wykonywać jedynie krótkie skoki, wspinać się na niewielkie przeszkody i sparować uderzenie przeciwnika. Z czasem nasz bohater nauczy się bardziej skomplikowanych ewolucji i sposobów eliminacji wrogów.

Punkty doświadczenia zdobywamy za wykonywanie zadań oraz używanie konkretnej zdolności. Dodatkowo wszelkie działania prowadzone po zmroku otrzymują dodatkową premię.

Zdrowie i Energia odpowiadają za odporność na ciosy i to jak długo możemy się wspinać, biegać oraz walczyć. Równocześnie do zakupu kolejnych umiejętności musimy podnosić ich poziom za pomocą inhibitorów.

Inhibitory możemy znaleźć w najbardziej niebezpiecznych zakątkach mapy, które najczęściej strzeżone są przez silniejszych przeciwników.

Dodatkowe punkty do cech możemy zdobyć zakładając pancerze podzielone na nakrycia głowy, rękawice, ochronę torsu, spodnie i buty. Ponadto przydzielono im klasy, takie jak medyk, czołg, leśniczy czy awanturnik, które dodają premię do konkretnego stylu gry.

Broń biała posiada własne modyfikacje. Dzięki nim będziemy zadawali dodatkowe obrażenia np.: ogniem, prądem lub trucizną. Należy jednak pamiętać, że ten typ oręża się zużywa i kiedy pasek wytrzymałości zejdzie do zera, będzie bezużyteczna.

Broń miotana pozwala eliminować przeciwników na dystans. Zamiast modyfikatorów możemy wykonać bełty do kuszy i strzały do łuków, zadające różne rodzaje obrażeń. Mimo, że ten rodzaj broni się nie zużywa, to wystrzelona amunicja jest jednorazowa. Podobnie jak znalezione w zwłokach włócznie, których można użyć tylko raz.

Gadżety można podzielić na jednorazowe i wielorazowego użytku. Do pierwszej grupy zaliczamy takie, które wykonujemy sami ze znalezionych elementów i służą nam raz. Jak bandaże, miny, granaty i inne tymczasowe ulepszenia. Drugi typ odblokowujemy wraz z postępami fabuły i ulepszamy modułami wojskowymi ze specjalnych skrzynek. Należy do nich latarka UV, paralotnia i linka z hakiem, które znacznie ułatwiają poruszanie się po mieście.

Pancerze, broń i gadżety podzielono na poziomy i związane z nimi oznaczenia kolorystyczne, w zależności o rzadkości. Mamy więc pospolite/szare, niepospolite/zielone, rzadkie/niebieskie, unikalne/fioletowe i artefakty/złote. Możemy je znaleźć, otrzymać po wykonaniu zadania lub kupić.

Ten arsenał byłby bezużyteczny, gdyby nie wrogowie. A tych mamy tu sporo. Cały bestiariusz zarażonych, ludzi z wrogich frakcji, pospolitych bandytów oraz kluczowych dla fabuły unikalnych przeciwników o większej wytrzymałości i dodatkowych zdolnościach. Na sztuczną inteligencję nie narzekałem, bo zombie miały prawo być nieco głupsze, a ludzie radzili sobie całkiem nieźle. Zwłaszcza łucznicy, którzy potrafili zajść od flanki by strzelać do nas z pobliskiego dachu.

Skoro wspomniałem frakcje, nie sposób pominąć związanej z nimi kwestii podziału terytorium. Zdobywając strategiczne obiekty w kolejnych dzielnicach, oddajemy je jednej z dwóch grup. Nie ma to wpływu na fabułę i misje poboczne, ale pozwala zadecydować o usprawnieniach na terenie miasta. I tak na przykład przekazanie elektrowni Ocaleńcom odblokuje linki i trampoliny, a oddanie jej Stróżom Prawa sprawi, że pojawią się samochody pułapki do eliminacji zombie. Możemy więc wybierać optymalne dla naszego stylu gry rozwiązania, które przyśpieszą poruszanie się po mieście, albo eksterminację przeciwników.

Gra przypomina Fallouta 4 nie tylko fabularnie. Skojarzenie z grą Bethesdy pojawia się też za każdym razem, gdy mamy do otwarcia jakiś zamek. Dying Light 2 ma dokładnie takie same wytrychy, które pękają po kilku nieudanych próbach. Nawet animacja wygląda identycznie.

Jednym z zadań gracza, poza fabularnymi misjami, jest odbudowa Villedor, którego mapa jest olbrzymia. Zwłaszcza, kiedy weźmiemy pod uwagę, że do wielu budynków możemy wejść przez otwarte okno, właz dachowy, czy przez stłuczoną witrynę. Wraz z dostępem do nowych umiejętności i gadżetów, nasz bohater będzie się coraz płynniej poruszał po mieście i zyska dostęp do początkowo niedostępnych lokacji. Dodatkowo, może też odblokować stacje metra, które pozwalają na błyskawiczne przemieszczanie się między dzielnicami.

Elementem wzbogacającym rozgrywkę, jest znany z poprzedniej części cykl dnia i nocy, który przekłada się na mniejszą lub większą aktywność zombie i dodatkowe bonusy do punktów doświadczenia.

Najciekawsze z rozwiązań zostawiłem na koniec. To kooperacja od 2 do 4 graczy, którzy mogą dołączyć do trwającej rozgrywki. Można wybrać czy mają to być wyłącznie znajomi czy zezwalasz na dołączenie każdemu. W ten sposób można wykonywać wszystkie zadania fabularne, bo loot i punkty doświadczenia przyznawane są niezależnie, a gra sama skaluje stopień trudności.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

Wciąż trudno określić jakie są możliwości nowych konsol, ale mam wrażenie, że grafika Dying Light 2 to wciąż bardziej cross-gen niż pełnoprawny tytuł na PS5. Dosyć proste modele postaci i przeciwników, brak odbicia lustrzanych powierzchni a zmiany pogodowe pozostawiają niedosyt, nawet w porównaniu do gier z PS4 takich jak Far Cry 5 czy Red Dead Redamption 2.
Da się też zauważyć sporą powtarzalność przedmiotów i każdy opuszczony autobus ma identyczne torby do splądrowania, pozostawione w tych samych miejscach. Z drugiej strony dostajemy do dyspozycji olbrzymie miasto z piętrowymi budynkami, po których można się dowolnie poruszać bez ekranów wczytywania. To robi niesamowite wrażenie.
Dźwięk jest klimatyczny, choć brak mi tu jakiegoś wpadającego w ucho motywu muzycznego. Zwłaszcza, że od pewnego momentu w grze pojawia się radiostacja. Odgłosy zombie są natomiast równie przerażające co w pierwszej części i zdarzało mi się parę razy podskoczyć ze strachu na krześle podczas eksploracji opuszczonych budynków.

CZY WARTO

Dying Light 2: Stay Human to godny następca cenionej jedynki. Postapokaliptyczny parkour w olbrzymim mieście pełnym zombie wzbogacono o elementy RPG i możliwość wpływania na przebieg fabuły i kształt odradzającej się cywilizacji. To tytuł, który drobne niedociągnięcia wynagradza klimatem i niemal idealnie rozwiązanym modelem poruszania się po mieście.
Jeśli chodzi o szeroko komentowane błędy i bugi, to podczas kilkudziesięciu godzin rozgrywki miałem problem tylko raz. Moja postać nalazła się między teksturami i to na własne życzenie, bo próbowałem wejść na niedostępny obszar. Nie wiem czy to kwestia tego, że grałem już z łatką, czy wersja z PS5 działa po prostu lepiej. Mogę tylko podejrzewać, że wielu recenzentów zaczynało przygodę bez poprawek, by jak najszybciej oddać materiał przed premierą. To trochę mija się z celem, gdy nie ocenia się finalnej wersji, która trafi do odbiorcy.
Tak czy inaczej, to pozycja obowiązkowa dla fanów poprzedniej części. Może nie jest to gra roku, ale na pewno solidny tytuł, który warto mieć w swojej bibliotece.
Ostateczny wybór pozostawiam jak zawsze wam, a sam wracam do zbierania ostatnich trofek.

Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z PS5.
Grę do recenzji udostępnił Techland.