Far Cry 6 [PS5]

O tym jak trudno zadowolić graczy przekonał się wielokrotnie Ubisoft, zbierając krytyczne opinie zarówno za zbyt radykalne zmiany w Assassins Creed oraz ich brak w kolejnych odsłonach Far Cry. To idealny przykład na to, że niezależnie od decyzji developerów, jakaś część odbiorców zawsze będzie niezadowolona. Osobiście uważam reboot serii o bractwie zabójców za najlepszą decyzję od czasu wprowadzenia bitew morskich w Black Flag, a Valhallę za grę niemal doskonałą. Jak więc w tym kontekście wypada trzymający się wciąż sprawdzonych rozwiązań Far Cry?

FAR CRY 6

Po amerykańskich krajobrazach w piątce i jej postapokaliptycznym spin-offie New Dawn, przenosimy się ponownie do tropikalnych rejonów. Trudno przy tym uniknąć skojarzenia z Kubą, zwłaszcza podczas oglądania wideo promującego grę.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

Grafika w Far Cry 6 na PS5 to przykład okresu przejściowego między generacjami. Lokacje, jak przystało na Ubi, wyglądają naprawdę fajnie, ale nie ma tu zbyt wiele rzeczy, których nie udźwignęłaby PS4. Szkoda, że poza pakietem tekstur nie zadbano o jakieś bardziej złożone efekty cząsteczkowe dla ognia, wybuchów czy opadów atmosferycznych.
Zdecydowanie mocniejszą stroną jest dźwięk, który wręcz zachwyca. I to zarówno w idealnie dopasowanych odgłosach wykreowanego świata, jak i przy odsłuchu perfekcyjnie dobranej muzyki. Najlepszym dowodem jest to, że utwory z gry wylądowały na mojej playliście, którą odpalam do pracy.

FABUŁA

W szóstej odsłonie serii Far Cry jako Dani Rojas dołączamy do ruchu oporu walczącego ze zbrodniczym reżimem na fikcyjnej wyspie Yarze. Naszym głównym przeciwnikiem jest dyktator Antón Castillo, odegrany przez genialnego Giancarlo Esposito, znanego z takich hitów jak Breaking Bad czy Mandalorian. Poza głównym wątkiem mamy całą masę mniej lub bardziej zwariowanych misji pobocznych związanych z poznanymi mieszkańcami Yary. Elementy fabularne są prezentowane za pomocą animowanych wstawek filmowych, w których możemy zobaczyć również postać gracza.

MECHANIKA

Przed rozpoczęciem rozgrywki możemy dostosować grafikę, dźwięk, sterowanie i określić poziom trudności. Dodatkowo można włączyć ułatwienia dla osób mających problemy z odróżnianiem kolorów lub czytaniem tekstu.

W odróżnieniu od poprzednich części, Far Cry 6 umożliwia wybór płci naszej postaci, choć nie ma to żadnego wpływu na fabułę i rozgrywkę. Dani widoczny (lub widoczna) będzie tylko na przerywnikach filmowych i w trybie fotograficznym.

Jak przystało na pierwszoosobową strzelankę, arsenał służący do eliminacji wrogów jest bardzo zróżnicowany. Od pistoletów, przez karabiny maszynowe i snajperskie, po zadające największe obrażenia granatniki. Do tego strzelby dla miłośników wchodzenia razem z drzwiami i łuki dla fanów skradania się i cichej eliminacji wrogów. Całość podzielona jest na broń zwykłą, którą możemy modyfikować i ulepszać oraz unikalną o niezmiennych właściwościach specjalnych. Dostępne są również koktajle Mołotowa, granaty, siekiery i noże.

Dodatkowo możemy budować Supremo, czyli plecaki umożliwiające ataki specjalne, które ładujemy podczas walki. Do wyboru mamy m.in. rakiety niszczące obiekty dookoła, impuls EMP wyłączający alarmy czy radar oznaczający wrogów za osłonami.

Co ciekawe pancerze i ubrania pełnią tu dodatkową rolę, bo używa się ich zamiast drzewka umiejętności. Każdy element garderoby wpływa na konkretne umiejętności, co pozwala tworzyć buildy pod preferowany rodzaj rozgrywki.

Przy takim uzbrojeniu potrzebni są przeciwnicy, a tych jest tu całkiem sporo. Od agresywnych zwierząt, przez strażników i wojskowych, po elitarne jednostki uzbrojone w helikoptery i czołgi. Na wyższych poziomach trudności gra oferuje model znany z gier RPG, który uzależnia pokonanie przeciwnika od poziomu postaci, broni i doboru odpowiedniej amunicji.

Podobnie jak w piątce i New Dawn, w walcie wspomogą nas towarzysze czyli zwierzęta o różnych zdolnościach ofensywno-defensywnych. Jest tu krokodyl, jamnik na wózku a nawet kogut, który wbrew pozorom potrafi siać niezłe spustoszenie w oddziałach wroga. To ta szczypta szaleństwa, wyróżniająca szóstą odsłonę na tle całej serii.

Mamy tu też walki kogutów, przypominające proste bijatyki 3D, w których sterujemy wybranym ptakiem. Są ataki, bloki, ciosy specjalne, a nawet możliwość zdobycia kolejnych zawodników.

Oczywiście nie zabrakło elementów do odblokowania na mapie i systemu przejmowania terytorium. Mamy tu obozy rebeliantów, punkty kontrolne i bazy wojskowe, które przyjdzie nam odbijać z rąk wrogich żołnierzy. Można to oczywiście robić na wiele sposobów, choć cele zdobywane po cichu są premiowane dodatkowymi surowcami.

Skoro przy tym jesteśmy to w grze obecny jest crafting i surowce, co zmusza nas do zabawy w złomiarza, kiedy chcemy wybudować w obozie nowe obiekty lub skonstruować nowy celownik do broni. Na szczęście ten element nie jest konieczny do ukończenia i stanowi jedynie drobne urozmaicenie.

Warto też powiedzieć trochę o samej Yarze, bo mapa jest olbrzymia. Jak już wspomniałem, mamy do czynienia z tropikalną wyspą, a w zasadzie kilkoma jeśli wziąć pod uwagę obszar z pierwszych misji, zastępujący tutorial. Czekają więc na nas malownicze plaże, dżungla, wioski i miasteczka, których eksploracja zajmie długie godziny.

Aby nieco ułatwić przemieszczanie się w terenie, gracz ma do dyspozycji różne formy transportu takie jak konie, quady, motocykle, samochody, czołgi, helikoptery i samoloty. Oczywiście można też teleportować się między odkrytymi miastami i bazami rebeliantów oraz poruszać pieszo i wpław.

Jeśli ktokolwiek czułby niedosyt po głównej kampanii, zostają mu skarby i znajdźki do zebrania na całej wyspie, operacje specjalne z własną unikalną mechaniką oraz tryb wieloosobowy w gronie znajomych.

Na koniec tradycyjna linijka na temat mikropłatności, które nadal ograniczają się do elementów kosmetycznych, bez wpływu na rozgrywkę.

CZY WARTO

Far Cry 6 trudno nazwać grą rewolucyjną czy wybitną, bo niewiele się różni pod względem mechanik i rozwiązań od poprzedniej części. Jednocześnie oferuje radosną rozwałkę okraszoną zabawnymi kliszami fabularnymi, szczyptę szaleństwa i jednego z najlepiej zagranych antagonistów w historii serii. To sprawia, że trudno się oderwać i nawet po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w Yarze, mam ochotę do niej wracać.  Polecam wszystkim fanom piątki i graczom szukającym dobrze zrealizowanej klasycznej strzelanki z rozbudowaną kampanią.
Ostateczną decyzję zostawiam wam i wracam do wyzwalania stolicy oraz czekam na zapowiedziane już dodatki.

Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z PS5.
Grę do recenzji udostępnił Ubisoft.

Udostępnij!