fOtOtest: realme 16

Patrząc na galopujące ceny podzespołów, można powiedzieć że nadchodzą ciężkie czasy dla elektroniki. Sam długo wzbraniałem się przed nazywaniem telefonów do 1500 zł dolną półką, ale najwyższa pora w końcu zaktualizować tą kategorię. Z każdą premierą producenci zdają się jasno komunikować, że tanio już było i raczej nie będzie. Co można więc dzisiaj dostać w tej cenie? Na to pytanie zdaje się odpowiadać nowy realme 16.

REALME 16

Front prezentuje się standardowo. Płaski kran o zaokrąglonych narożnikach, centralnie umieszczony otwór na kamerę i ramki wykonane z tworzywa. Na prawej krawędzi jest przycisk zasilania i regulacja głośności, a na dolnej tacka na kartę SIM oraz port USB-C wraz z jednym z dwóch głośników. Drugi standardowo ukryto nad kamerą.

Tył z matowego tworzywa dobrze leży w dłoni, nie ślizga się i nie widać na nim odcisków palców. Wyspę aparatów umieszczono poprzecznie w górnej części wraz z lampą błyskową okalającą okrągłe lusterko do selfie i nagrywania tylną kamerą. Sam pomysł jest dobry, ale trzeba pamiętać, że odbicie nie pokrywa się w stu procentach z kadrem. Całość prezentuje się nieźle, choć daleko tu do eleganckiego wykończenia imitacją skóry czy płótna, jakie widzieliśmy w budżetowych modelach konkurencji.


W zestawie, poza realme 16 z fabrycznie założoną folią na ekranie, znajdziemy kabel USB typu C, szpilkę do wymiany SIM oraz ochronne etui z tworzywa sztucznego.

APARAT

Na tylny moduł aparatu realme 16 składają się:

  • matryca główna 50 megapikseli z obiektywem o przysłonie f/1,8,
  • sensor monochromatyczny o rozdzielczości 2 megapiksele z optyką o przysłonie f/2.4.

Przedni aparat wyposażono w sensor o rozdzielczości 50 megapikseli z optyką o przysłonie f/2,4.