Cyberpunk 2077 [PS4]

Dziś recenzja gry, o której napisano i powiedziano już chyba wszystko. Najbardziej oczekiwany i kontrowersyjny tytuł 2020 roku. Nie tyle ze względu na tematykę, ale przede wszystkim z powodu poprzedniej produkcji studia. Wiedźmin 3 Dziki Gon po premierze zgarnął bowiem niemal wszystkie nagrody branżowe jakie były do zdobycia i stał się punktem odniesienia dla graczy i recenzentów z całego świata na następne lata. Czy nowa produkcja miała szansę dorównać najbardziej rozpoznawalnemu tytułowi CD Projekt RED?

CYBERPUNK 2077

Kiedy w 2012 twórcy zapowiedzieli projekt bazujący na kultowej grze RPG, w sieci zawrzało. Część od lat czekała na przyzwoitą adaptację Cyberpunka 2020, reszta po prostu chciała kolejnego produktu dowiezionego na takim poziomie jak trzecia odsłona Wiedźmina. Po ośmiu latach atmosfera wokół gry polskiego studia przypominała przygotowania do lotu w kosmos. Do tego stopnia, że wpis w Wikipedii z definicją słowa hype mógłby być ilustrowany okładką CP2077. Ambitne deklaracje twórców, nakręcanie się fanów, giełdowa gorączka inwestorów windujących cenę akcji i prezentacja, na której tytuł zapowiedział sam Keanu Reeves.
Nawet osoby niezainteresowane grami, były świadome tego co działo się wokół Cyberpunka 2077. Jeśli dodać do tego „narodową dumę z rzeczy na które nie mieliśmy wpływu”, to tytuł mógłby spokojnie pojawić się w gablocie obok Adama Małysza i Roberta Lewandowskiego. Słowem hype level: over 9000. Nie ukrywam, że sam dałem się porwać i złożyłem preorder na PS5 głównie po to by na niej zagrać w Cyberpunka 2077. Czy było warto? O tym za chwilę.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

Jak zaznaczyłem w tytule, recenzowana wersja pisana była na PS4. Graficznie jest więc na poziomie poprzedniej generacji i to momentami może przeszkadzać. Zwłaszcza kiedy znajdujemy się w gęstej zabudowie po zmroku, a wszystko jest szaro-szare i wyblakłe niczym lokacje z Fallouta 3. W takich momentach najbardziej odczuwalny jest brak zaawansowanych efektów świetlnych, cząsteczkowych czy pogodowych. Poza tymi elementami grafika stoi na całkiem niezłym poziomie zarówno pod względem wykonania modeli postaci jak i projektów broni, pojazdów i budynków. Night City zachwyca układem urbanistycznym, w którym odnaleźć można wpływy miast amerykańskich i azjatyckich. Gdyby tylko dołożyć więcej neonów i ludzi w nadchodzącej wersji dla PS5…
Rozgrywka na konsoli aktualnej generacji jest płynna i jedyne błędy na jakie trafiłem były związane z przenikaniem geometrii i sporadycznymi crashami, o czym napiszę jeszcze w dalszej części tekstu.

Z kolei oprawa audio z miejsca trafia na moją listę najlepszych ścieżek dźwiękowych w historii gier. I nie mam tu na myśli wyłącznie doskonałego voice actingu z Keanu na czele, bo największe wrażenie zrobiły na mnie odtwarzane w samochodach stacje radiowe, reklamy i programy telewizyjne. Wielokrotnie zdarzało mi się po prostu jeździć po mieście lub bezdrożach i słuchać muzyki, która jest tak dobra, że soundtrack odpalam sobie do pracy.

FABUŁA

By nie psuć zabawy, napiszę tylko że wcielamy się w działającego na terenie Night City najemnika (lub najemniczkę) o pseudonimie V.  Podczas nietypowego zlecenia, które ma nam zapewnić status w środowisku i dostatnie życie, trafiamy w sam środek korporacyjnej intrygi. Jakby tego było mało, w głowie naszej postaci ląduje uszkodzony eksperymentalny biochip zawierający zapis świadomości rockmana i terrorysty – Johnny’ego Silverhanda (w tej roli wspomniany Keanu Reeves).

Gra oferuje wybór przynależności do jednej z trzech grup społecznych. Zarówno nomad, street kid i corpo mają oddzielne, grywalne fragmenty pierwszego rozdziału oraz własne, dodatkowe ścieżki dialogowe. Niestety wybór ten nie wpływa zbytnio na przebieg fabuły. Istotne są za to relacje z innymi postaciami i ostateczne decyzje, które prowadzą nas do jednego z 7 kompletnie odmiennych i zawierających własne, grywalne fragmenty zakończeń. Platyna zajęła jakieś 130 godzin, co uważam za całkiem niezły wynik nawet jak na RPG.

MECHANIKA

Cyberpunk 2077 to rozgrywana w czasie rzeczywistym gra RPG z widokiem pierwszoosobowym i otwartym światem, jak choćby seria The Elder Scrolls czy ostatnie odsłony Fallouta. Akcja rozgrywa się głównie w olbrzymim Night City oraz na otaczających je pustkowiach.

Postać tworzymy w oparciu o statystyki początkowe, które możemy w trakcie nie tylko podbijać, ale i rozbudowywać dodając kolejne zdolności aktywne i pasywne. Co ważne, wszystkie drzewka są dostępne, niezależnie od początkowych ustawień. Możemy więc swobodnie dopasowywać V do naszego stylu gry. To czy pokierujemy skorym do ataku frontalnego specjalistą od broni palnej, czy skradającym się szybami wentylacyjnymi hackerem zależy tylko od nas.

Jednym z kluczowych elementów świata przedstawionego w Cyberpunku są cyberwszczepy. To modyfikacje ciała zwiększające jego fizyczne możliwości. Za odpowiednią cenę możemy sobie zafundować u ripperdoca ostrza wysuwające się z ramion lub protezy nóg umożliwiające skakanie po dachach budynków jak w Super Mario Bros. Niektóre ulepszenia okażą się przydatne podczas ataków hackerskich, identyfikacji przeciwników czy obsłudze konkretnego typu broni.

Kolejnym elementem dostępnym podczas gry jest hackowanie. Możemy używać go do zdobycia informacji z komputerów, odwracania uwagi przeciwników lub włamywania się do układów w ciele adwersarza. Odpowiedni program pozwala na zdalne zakłócenie cyberwszczepów, porażenie prądem a nawet detonację czyjegoś granatu. Możliwości jest naprawdę sporo, ale trzeba uważać na wrogich hackerów, którzy w tym samym czasie będą próbowali nas namierzyć i zlikwidować.

Ciekawym, lecz trochę niewykorzystanym elementem jest braindance czyli cyfrowy zapis doznań innej osoby. W świecie Cyberpunka 2077 to jedna z form rozrywki, zwłaszcza kiedy dotyczy ekstremalnych doznań takich jak śmierć. Dzięki tej technologii można zobaczyć i usłyszeć nie tylko to co nagrywający człowiek, ale wszystko co zarejestrował układ. Analiza nagrań doskonale sprawdza się podczas rekonstrukcji wydarzeń czy działań wywiadowczych. Niestety dostęp do BD mamy zaledwie kilka razy w ciągu całej gry i nie możemy ich sobie odtwarzać sami. Szkoda, bo losowo odnajdywane taśmy BD do zadań pobocznych byłyby fajnym urozmaiceniem.

Skoro mamy za sobą zdolności i umiejętności, czas na broń. A tej do wyboru Cyberpunk 2077 oferuje całkiem sporo. Poczynając od wszelkiego rodzaju noży, tasaków, mieczy, siekier i pałek po bardziej wyrafinowane narzędzia takie jak gigantyczne dildo czy elektryczny pastuch. Następnie mamy rewolwery, pistolety, strzelby i karabiny, które z uwagi na sposób działania dzielą się na power, tech i smart. Pierwsze to klasyczna broń palna, druga grupa to spluwy pozwalające na alternatywny strzał skumulowaną wiązką zdolną przebić ścianę, a trzeci rodzaj sam naprowadza pociski na cel.
Ponadto arsenał wzbogacono o całą gamę granatów. Od zwiadowczych, służących do oznaczania przeciwników w lokacji, po zapalne czy tworzące impuls elektromagnetyczny.
Element uzbrojenia podzielono też na poziomy (biały, zielony, niebieski, fioletowy, złoty) oraz bronie ikoniczne (te można podnieść do kolejnych poziomów jeśli posiada się odpowiednie umiejętności inżynieryjne). Jak sami widzicie jest tego naprawdę sporo i każdy znajdzie coś dla siebie.

Podobnie rozbudowany jest ubiór, choć mam wrażenie, że część elementów dopiero się w tej kategorii pojawi w nadchodzących dodatkach. Mamy tu dostępne sloty na nakrycie głowy, oczy, kurtkę, koszulę, spodnie i buty oraz stroje specjalne. Większość z nich daje nam dodatkowe punkty do pancerza, odporność na określony rodzaj obrażeń lub zwiększa udźwig. Poza specjalnymi.
O ile dla większości kategorii mamy zatrzęsienie elementów na wszystkich poziomach od białego do złotego, to tych z ostatniej jest zaledwie kilka. Co jest o tyle ciekawe, że są to elementy wyłącznie kosmetyczne, które upodabniają nas wizualnie do jednej z frakcji. Może planowano system, umożliwiający wmieszanie się w grupę przeciwników bez wzbudzenia podejrzeń? Może pojawi się to dopiero w DLC? Tego nie wie nikt poza ekipą CD Projekt RED. Ostatecznie ciuchów jest sporo, choć wizualnie są mało zróżnicowane i przydałoby się więcej wyraźnych wpływów różnych kręgów kulturowych. Zwłaszcza, że miasto posiada takie podziały zrealizowane w warstwie architektonicznej i językowej.

Parametry naszych broni i ubioru podnoszą odpowiednie modyfikacje. Możemy je kupować u sprzedawców, znaleźć przy ciałach pokonanych lub w sejfach i skrzynkach,a ż albo skonstruować samodzielnie jeśli mamy odpowiednio rozwinięte zdolności. Mody, podobnie jak sprzęt, posiadają własną hierarchię od białych (najsłabsze) do złotych (najlepsze).

Wszelkie znalezione przedmioty można rozmontować na surowce. Dzięki nim możliwa jest budowa i ulepszanie sprzętu w oparciu o kupione lub zdobyte podczas misji schematy. Rozwijanie umiejętności inżynieryjnych pozwala na konstruowanie wyższych klas sprzętu, zużywanie do tego mniejszej ilości materiałów a nawet losowe tworzenie lepszych przedmiotów niż przewiduje to posiadany schemat.

Zgodnie z zapowiedziami, całość rozgrywki zrealizowano w widoku pierwszoosobowym, a zarówno eksploracja piesza jak i walka odbywają się w czasie rzeczywistym. Wpływa to zarówno na immersję jak i dynamikę starć, które przypominają to co znamy ze strzelanek. A że arsenał jest bardzo rozbudowany, to walka wygląda bardzo widowiskowo. Oczywiście jeśli decydujemy się na frontalny atak, bo równie dobrze można grać buildem specjalizującym się w cichej likwidacji przeciwników lub hackerem uszkadzającym z bezpiecznej odległości ich cyberwszczepy.
A przyznać trzeba, że różnorodność wrogów jest spora. Od konkurujących ze sobą i kontrolujących swoje dzielnice ulicznych gangów, przez oddziały korporacyjnych najemników, po wszelkiej maści roboty i uzbrojone jak czołgi maszyny kroczące.

Jak już wspomniałem, eksplorujemy w grze olbrzymie miasto i otaczające je pustkowia. Na szczęście nie musimy się po nim poruszać wyłącznie pieszo. Poza terminalami teleportującymi mamy do dyspozycji tradycyjny transport kołowy. Samochody i motocykle możemy ukraść na ulicy, zakupić lub zdobyć w misjach pobocznych. Jest ich całkiem sporo i różnią się między sobą wyglądem, prędkością poruszania i zwrotnością. Podróż umili nam jedna z dostępnych stacji radiowych, które oczywiście możemy samodzielnie zmieniać w trakcie jazdy.
Ponadto jeden z wątków oferuje jazdę czołgiem, a inny przelot powietrznym transporterem.

Przemierzając zaułki Night City trafimy na sklepy z bronią, elementami ubioru, oprogramowaniem dla hackerów oraz specyfikami zastępującymi lekarstwa czy podnoszącymi tymczasowo wytrzymałość. Niektóre pozwalają również nabyć surowce oraz schematy niezbędne do budowy przedmiotów. Ponadto na terenie całego miasta rozmieszczono automaty w których możemy sprzedawać to co znajdziemy lub skonstruujemy.

Do zlokalizowania naszego położenia i aktywnych zleceń służy mapa. Brak tu co prawda bardziej zaawansowanego sortowania po typie zadań czy układania nawigacji w oparciu o kilka punktów, ale poza tym sprawdza się całkiem dobrze, choć podczas jazdy mogłaby być nieco bardziej oddalona, bo często zdarza się przy dużej prędkości minąć właściwy zakręt.

Sporo frajdy dostarcza wbudowany tryb fotograficzny, który posiada naprawdę sporo gotowych ustawień naszego V. Dodałbym jedynie możliwość zmiany pory dnia na ujęciu i ewentualne efekty pogodowo-atmosferyczne bo czasem trafiamy na fajną sytuację nocą gdy wszystko jest pozbawione kolorów.

Tytuł odpaliłem w noc premiery i od tamtego czasu grałem na PS5 aż do zdobycia wszystkich zakończeń i platyny. Na urządzeniu aktualnej generacji, nie doświadczyłem opisywanych szeroko spadków płynności podczas pościgów samochodowych czy strzelanin z większą ilością przeciwników. Jedyne bugi na jakie udało mi się trafić to kilka lewitujących popielniczek w klubach i załączone poniżej błędy geometrii. Zdarzyło się też kilka(naście) crashy, ale takie same wyskakiwały w Destiny 2 przed podniesieniem do wersji PS5, więc zakładam że to problem związany z kompatybilnością wsteczną a nie konkretnym tytułem. Ostatecznie na ok 180 godziny gry (130 main i 50 nowy build) to naprawdę niewiele. Inna sprawa, że skupiałem się tylko na graniu, a nie szukaniu zabawnych błędów pod montaż na YT.

CZY WARTO

Podsumowując, Cyberpunk 2077 to tytuł z olbrzymim potencjałem. Może nie gra przełomowa czy wybitna, ale solidny kawałek rozrywki dla fanów gatunku. Czemu budzi takie kontrowersje? Moim zdaniem został wydany zbyt szybko i niepotrzebnie konfrontowany jest na każdym kroku z oczekiwaniami graczy oraz optymistycznymi obietnicami studia składanymi na wczesnych etapach produkcji. I jasne, każdy może sobie budować własną listę niespełnionych życzeń, porównywać z GTA V jakby był to ten sam gatunek, czy oczekiwać pełnej swobody działań. Też wolałbym, by do każdego domu w Night City dało się wejść, a ulice wypełniały tłumy jak w Tokio. Nie zmienia to jednak faktu, że Cyberpunk 2077 jest wciągającą, klimatyczną grą z niezłą grafiką, doskonałą historią i genialną muzyką. Wartą każdej z ponad 180 godzin jakie z nią spędziłem.

Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z wersji PS4 uruchomionej na PS5.

Udostępnij!