Już pierwsze zapowiedzi tego modelu wywołały skrajne reakcje za sprawą obudowy, otwarcie nawiązującej do stylistyki Apple. Trudno mi jednak traktować to jako zarzut, kiedy wszystkie firmy kopiują od siebie rozwiązania konstrukcyjne lub elementy oprogramowania. Zwłaszcza, że oceniam wyłącznie możliwości aparatów. Sprawdźmy więc jak pod tym względem spisuje się Honor 600 Pro.
HONOR 600 PRO
Jak w większości smartfonów, pojedynczy obiektyw kamery frontowej zlokalizowano w centrum ekranu o zaokrąglonych narożnikach. Na prawej krawędzi wąskiej metalowej ramki znajduje się włącznik zasilania, regulacja głośności i przycisk AI, na dolnej tacka dual SIM, port USB-C oraz dolny głośnik. Drugi z głośników wraz z nadajnikiem podczerwieni umieszczono nad ekranem.

Tył wykonano z matowego szkła, które nieźle radzi sobie z odciskami palców, ale jest bardziej podatne na rysy i uszkodzenia niż tworzywa imitujące skórę lub tkaninę. Aparaty zgrupowano na szerokiej wyspie z przezroczystego szkła. Całość prezentuje się moim zdaniem lepiej niż konkurencyjny model, na którym wzorowali się projektanci.

Wspomniany wcześniej przycisk AI pozwala przypisać funkcje związane ze sztuczną inteligencją lub aparatem. Szkoda jedynie, że nie działa jak spust wyzwalania migawki.

W pudełku poza smartfonem z naklejoną na ekran folią, znajdziemy wyłącznie kabel USB typu C i szpilkę do wymiany SIM. Ładowarki zniknęły bezpowrotnie, ale szkoda że producent przy tak wysokiej cenie nie dodał choćby podstawowego etui.
APARAT
Wysepka aparatów Honor 600 Pro składa się z matryc o rozdzielczości:
- 200 megapikseli ze stabilizowaną optyką o przysłonie f/1,4,
- 50 megapikseli z teleobiektywem, stabilizacją optyczną i przysłoną f/2,8,
- 12 megapikseli z obiektywem szerokokątnym z kątem widzenia 112° oraz przysłoną f/2,0.
Przedni moduł aparatów wyposażono w sensor o rozdzielczości 50 megapikseli z optyką o przysłonie f/2,0.


