PRAGMATA [PS5]

Capcomu żadnemu miłośnikowi gier wideo przedstawiać nie trzeba. To gigant od lat produkujący jedne z najstarszych i najpopularniejszych serii w historii branży. Street Fighter, Breath of Fire, Resident Evil, Devil May Cry, Mega Man czy Monster Hunter to te najbardziej rozpoznawalne. Starsi czytelnicy pewnie nie raz tracili nerwy przy Ghosts 'n Goblins uznanej swego czasu za najtrudniejszą grę w historii. Młodszym mogę tylko streścić, że to były takie trudniejsze soulsy pokolenia Amigi i Commodore 64.
Przez lata Capcom zdążył udowodnić, że ich logo to gwarancja dobrej zabawy niezależnie od gatunku. Po zapowiedzi na State of Play, wiedziałem że muszę sprawdzić ich najnowsze IP. Zwłaszcza, że klimatem dosyć mocno odbiegało od dotychczasowych produkcji.

PRAGMATA

Gra zadebiutowała 17 kwietnia równocześnie na komputerach osobistych, konsolach PlayStation, Microsoftu i Nintendo oraz w usłudze GeForce Now. I muszę przyznać, że jeszcze zanim powstał ten tekst – narobiła sporo szumu w mediach społecznościowych. A dlaczego, o tym już za chwilę.

FABUŁA

Głównym bohaterem jest Hugh Williams – członek ekipy wysłanej na Księżyc w celu zbadania przyczyn utraty kontaktu ze stacją badawczą. Po przybyciu szybko okazuje się, że miejsce opanowały wrogie roboty, które eliminują wszystkich przybyłych poza naszym protagonistą, który wskutek gwałtownego wstrząsu spada w głąb zniszczonej bazy. Z pomocą przychodzi mu tytułowa Pragmata czyli humanoidalny android wyposażony w sztuczną inteligencję. Niestety wydaje się ona być równie zagubiona i zdezorientowana, więc dołącza do Hugh by wraz z nim odkryć tajemnicę księżycowej placówki. Nie są to może wyżyny fabularnej wirtuozerii, ale całkiem niezłe tło do przedstawienia relacji między człowiekiem a imitującą ludzkie zachowania maszyną. Mimo prostej historii mamy tu kilka zwrotów akcji, a zakończenie sprawia, że nawet takiemu cynikowi jak ja zaszkliły się oczy. Albo to był jakiś paproch – sam nie wiem.

MECHANIKA

Świat przedstawiony w grze ilustruje mapa podzielona na składające się z kilku regionów sektory pomiędzy którymi poruszamy się odkrywanymi w trakcie rozgrywki włazami i podziemną kolejką. Punktem startowym dla każdej misji jest Azyl, w którym możemy się uleczyć, ulepszyć i zmienić ekwipunek oraz sprawdzić nasze postępy.

Na naszej drodze pojawią się liczni przeciwnicy o zróżnicowanej sile i gabarytach. Ich cechą wspólną będzie skrajnie duża odporność na naszą broń, którą obniża wyłącznie otwarcie ich pancerzy przez naszą towarzyszkę. O ile tych mniejszych dosyć szybko zdejmiemy na kilka strzałów, to w przypadku bossów walka może się przeciągnąć. Zwłaszcza na najwyższym poziomie trudności.

Walka zaczynamy za każdym razem od hackowania wrogiej jednostki przy pomocy Diany (bo tak Hugh nazwał Pragmatę). Wykonujemy to poprzez szybkie wklepanie widocznej na ekranie kombinacji krzyżakiem przy równoczesnym celowaniu lewym triggerem pada. Następnie możemy już tłuc z broni konwencjonalnej naszego bohatera. Początkowo wydaje się to nieco chaotyczne, ale po odblokowaniu dodatkowych ulepszeń działa naprawdę fajnie i nie nudzi się aż do napisów końcowych.

Nasz arsenał rozbudowujemy znajdując w bazie kolejne spluwy i oprogramowanie. Całość została tak przemyślana, że można tworzyć sobie całkiem skuteczne buildy uzupełniających się narzędzi i programów, dostosowane do konkretnych przeciwników. Mamy tu rakiety, granatniki, pistolety, wiązki zamrażające i inne atrakcje. Wraz z postępami odblokowujemy też dodatkowe umiejętności naszej towarzyszki, która przy okazji hackowania pancerzy może na przykład razić przeciwników prądem, podpalać lub tworzyć reakcję łańcuchową otwierającą osłony kilku maszyn równocześnie.

Każda umiejętność, broń czy program posiada usprawnienia i modyfikacje, podnoszące obrażenia, zasięg czy siłę rażenia. Sprawia to, że nawet na najwyższym poziomie trudności da się w miarę komfortowo eliminować hordy przeciwników. Wystarczy odpowiednio dobrać i ulepszyć sprzęt.

Tradycyjnie pojawiły się znajdźki w postaci zabawek dla małej Pragmaty za których odnalezienie otrzymujemy żetony Kabina. To sympatyczny robot urzędujący w naszej bazie, oferujący informacje o przeciwnikach, klucze do zablokowanych lokacji i stroje dla pary bohaterów. U niego możemy też zbierać dodatkowe żetony, przechodząc na czas symulacje z wyzwaniami zręcznościowymi.

Po ukończeniu gry dostępna jest zawartość dodatkowa czyli nowa gra+, najwyższy poziom trudności oraz nowe symulacje w ukrytym sektorze.

OPRAWA AUDIOWIZUALNA

Już na poziomie koncepcyjnym grafika robi wrażenie zarówno pod względem estetyki jak i szczegółowości modeli. Zróżnicowane lokacje, fajnie zaprojektowani przeciwnicy i epickie starcia z bossami na długo zapadają w pamięć. Przerywniki filmowe budują klimat, a Diana momentami zachowuje się jak prawdziwe dziecko. Zwłaszcza kiedy na chwilę odłożymy pada i zaczyna z nudów stukać Hugh w hełm. Te drobne przypadkowe interakcje stanowią zresztą chyba najlepsze uzupełnienie warstwy fabularnej.

Dźwięk ocenić można z dwóch perspektyw. Całkiem niezły w angielskiej wersji i świetny w oryginale z polskimi napisami. Pewnie to kwestia przyzwyczajenia, ale dla mnie japoński dubbing w grach Capcomu zawsze brzmi lepiej. Dodatkowy plus za polskie tłumaczenie, bo nie boi się przekleństw ani subtelnych żartów sytuacyjnych.

CZY WARTO

PRAGMATA to moim zdaniem jedna z najlepszych gier tego roku, w jaką do tej pory miałem okazję zagrać. W typowy dla Capcomu sposób łączy dobrze zaprojektowaną rozgrywkę, interesujący świat i niezłą jak na gatunek fabułę. Dodatkowym atutem jest relacja bohaterów, która w dużej mierze rozgrywa się obok głównej historii. Te przelotne zaczepki, zabawy w chowanego czy strzelanie z zabawkowych pistoletów łatwo przegapić, bo nie są wymagane do ukończenia gry. Ale warto ich poszukać, bo pokazują dlaczego zakończenie to kawał dobrej roboty. Nawet jeśli nie lubicie takich klimatów – dajcie szansę, ściągnijcie demko (brawo Capcom, bo to kiedyś była podstawa sprzedaży). Może tak jak ja, będziecie zachwyceni tą przygodą. Ostateczną decyzję pozostawiam jednak jak zawsze wam.

Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z konsoli PlayStation 5.
Grę do recenzji udostępnił wydawca – Cenega.